Forum
 

Boris Pandža: Z Zabrza na mundial

Boris Pandža: Przed reprezentantem Bośni i Hercegowiny oraz graczem Górnika Zabrze otwiera się życiowa szansa.
Do Polski piłkarz trafił we wrześniu zeszłego roku. Ale w rundzie jesiennej, z powodu długiej przerwy w grze i urazu, zagrał w ledwie sześciu ligowych spotkaniach. W sobotnim meczu z Legią z pewnością wybiegnie w podstawowym składzie, bo kontuzjowanych jest kilku obrońców Górnika. Zresztą 27-letni Pandža musi grać, jeśli chce spełnić swoje marzenie – pojechać w czerwcu na mundial do Brazylii. 
Najbliższe kilka miesięcy będą dla niego jednym z najważniejszych okresów w życiu. Zawodnik musi bowiem regularnie grać, żeby wrócić do prowadzonej przez Safeta Susicia kadry Bośni i Hercegowiny.
W październiku zeszłego roku dostał powołanie na mecz z Litwą, który zdecydował o tym, że jedenastka z Bałkanów wywalczyła historyczny awans do finałów mistrzostw świata. Na najbliższy mecz towarzyski przeciwko Egiptowi 5 marca nie dostał już jednak powołania.
– Były one wysyłane w dniu, kiedy graliśmy z Zagłębiem. Liga w Polsce dopiero zaczynała rozgrywki. Mam jednak nadzieję wrócić do kadry. To mój cel – mówi Pandža, który na swoim koncie ma 21 występów w reprezentacji Bośni i Hercegowiny.
Piłkarz pochodzi z Mostaru i ma chorwackie pochodzenie oraz paszport. Już jako 20-latek grał w Hajduku Split. Stamtąd w 2010 roku przeniósł się do KV Mechelen. – Pierwszy z trzech sezonów gry w tym klubie był dla mnie fantastyczny. Grało mi się bardzo dobrze, strzelałem bramki – opowiada. Kiedy kontrakt z belgijskim klubem dobiegał końca, po piłkarza zgłosił się Arsenał Kijów.
– Klub z Ukrainy złożył ofertę w wysokości pół miliona euro. Wszystko było już praktycznie dograne. Ustaliłem warunki kontraktu, porozumiały się ze sobą kluby. W ostatniej chwili Arsenał wycofał się jednak. To nie był dla mnie koniec rozczarowań, bo potem w meczu ligowym Mechelen nabawiłem się kontuzji kolana i praktycznie w ogóle nie grałem – opowiada Pandža.
Kolejne zawirowania transferowe pojawiły się latem zeszłego roku. Piłkarz mało grał, w sezonie 2012/13 zaliczył tylko cztery mecze ligowe w Mechelen, ale oferty z innych klubów pojawiały się. Jedną z nich była propozycja występów w Glasgow Rangers.
– Mimo że teraz ten klub występował w trzeciej lidze, zdecydowany byłem tam przejść. To przecież zespół z ogromnymi tradycjami, gdzie na mecze przychodzi po kilkadziesiąt tysięcy kibiców. O przejściu tam rozmawiałem zresztą z innym bośniackim zawodnikiem, który w Rangersach występował przez kilka lat, z Saszą Papacem. Dzwonił do mnie też i przekonywał do występów w Glasgow Rangers menedżer tego klubu Ally McCoist. Sprawa jednak zaczęła się przeciągać. McCoist publicznie mówił, że chcą mnie tam, ale lato się kończyło, a nie było konkretów nie było. Miałem już tego dosyć. Kiedy zadzwonił Górnik Zabrze, a ja sprawdziłem jaka jest ich sytuacja w tabeli i dowiedziałem się więcej od Semira Štilicia na temat tego klubu, zdecydowałem się przyjechać do Polski – tłumaczy Pandža.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online