Forum
 

Kostrzewa o Górniku: Najgorsza decyzja dekady...

- Nie chce mi się wierzyć, że Górnik skończy sezon na podium, choć mu tego życzę - mówi Marek Kostrzewa. Co nie znaczy, że jest przeciwnikiem trenera Ryszarda Wieczorka. 

W latach 2007-08 był pan asystentem Ryszarda Wieczorka w Górniku. Jeszcze kilkanaście dni temu wielu kibiców mówiło "nie" po jego nominacji, kojarząc nazwisko trenera ze spadkiem z ligi.

Marek Kostrzewa: - Może mają "krótką" pamięć, a może wielu rzeczy nie wiedzą. Ktoś powie, że to "gdybanie", ale dałbym sobie rękę uciąć, że gdyby Rysiek wtedy został, to Górnik nie spadłby z ligi. Może byłby w jej środku, bo kadra była na miejsca 7-10, ale nie byłoby degradacji. Szczególnie, gdyby zimą pozwolono mu dokonać roszad w kadrze. Patrząc z perspektywy lat, była to najgorsza decyzja dekady! To wtedy Górnik popadł w milionowe długi, które ciągną się za klubem do dziś. Z jednej strony po zatrudnieniu Kasperczaka wydano miliony na transfery, a z drugiej ta operacja zakończyła się plajtą. Sportową, czyli finansową. Słupki tak się "rozjechały", że nie spotkają się jeszcze przez wiele lat.

Dlaczego więc Wieczorek wtedy odszedł?

- Po pierwszym sezonie jego pracy Górnik był ósmy. Nie było źle, bo przejmował zespół, który cudem uratował się przed spadkiem, i w którym wymieniono niemal wszystkich piłkarzy. Wcale nie ściągano na "orłów". Hajto i Brzęczek mieli swojej lata - 35-36 . Kiżys Papeczkys, Smirnovs - żadna rewelacja. Młodzi Marciniak, Pawelec i Pazdan dopiero wchodzili do ligi, kończyli swój pierwszy sezon. Przede wszystkim jednak zimą, a potem latem 2008 roku, wydarzyło się wiele rzeczy, które miał wpływ na odejście Wieczorka, a potem na spadek.

To znaczy?

- Zimą zespół "wzmocniono" Pavlendą i Bajicem, bardzo przeciętnymi piłkarzami. Dobry Konrad Gołoś zachorował i wrócił latem z wypożyczenia do Wisły. Latem w okresie przygotowawczym nie trenowali Pazdan i Zahorski, którzy byli na Euro 2008. Ktoś powie, że Wieczorek miał dwóch reprezentantów, ale dziś wiemy, że nie byli to piłkarze, którzy mogli być liderami drużyny. Brzęczek i Hajto byli w Austrii jako komentatorzy, kiedy my już trenowaliśmy. Niepokojące rzeczy działy się jednak w Zabrzu, a dotyczyły transferów. Bardzo chcieliśmy, by został w klubie Mariusz Pawelec. Górnik za niewielkie pieniądze miałby obrońcę na lata. Musiało jednak być miejsce dla niemal ciągle kontuzjowanego Mariusa Smirnovsa. Graliśmy taki sparing w Knurowie, na który przyjechało kilku testowanych piłkarzy z Ameryki Południowej. Po meczu cały sztab siadł z trenerem Wieczorkiem i ocenialiśmy ich przydatność. Każdy powiedział "nie"! Następnego dnia jedziemy na zgrupowanie do Wronek, a oni siedzą w autokarze. Odgórnie zapadła decyzja, że jadą z nami. Rysiek po pierwszym sezonie miał mocną decyzję wśród ludzi z Allianz Polska, ale nie jeździł do nich, nigdy się nie skarżył, nie walczył o swoje racje. Chyba wtedy popełnił błąd. Miał walnąć pięścią w stół i to przerwać. Myślę, że Warszawa dałaby mu większe kompetencje. A tak trafili do nas Rivas, Markovski i kilku podobnych piłkarzy. Tak naprawdę do Zabrza sprowadzono jednego piłkarza, którego bardzo chciał Wieczorek. Był to Grzegorz Bonin.

To usprawiedliwia jeden punkt w czterech pierwszych meczach?

- Trzeba mieć trochę szczęścia. Rozkład jazdy ligi był na początku inny, ale przez problemy licencyjne, chyba ŁKS, coś zostało wtedy zmienione i przesunięte. Remis z Ruchem był do przyjęcia. Potem przegrana na zawsze dla Górnika trudnym terenie w Gdyni i dwa kluczowe mecze, po 0:3 z Lechem i z Legią, a więc nie z byle kim. Przy okazji meczu z Legią obchodzono 60-lecie Górnika. Na trybunach wiele sław, a nieszczęście zaczęło się od kiksa Michała Pazdana, który podawał piłkę do naszego bramkarza. Potem druga, trzecia bramka... Trener nie miał poparcia prezesa. Myślę, że kilku starszych piłkarzy też nie zrobiło wiele, by został na stanowisku. Potem była seria łatwiejszych rywali. Piast, Śląsk, Polonia Bytom... Gdyby dano mu szansę i jeszcze pozwolono "wyczyścić" szatnię, to Górnik wyszedłby z "dołka". Zresztą, co zrobił Kasperczak zimą? Pozbył się chyba 7-8 piłkarzy, widząc, że się do ligi nie nadają.

Dziś Wieczorek drugi raz wchodzi do tej samej rzeki?

- I tak, i nie. Wtedy był trenerem ze "świecznika". W lidze były może dwa-trzy tak mocne nazwiska. Teraz wraca do ekstraklasy po kilku latach pracy, nawet w trzeciej lidze. To zawsze jest lekcja. Słyszę, że nie chce wiele zmieniać. I dobrze. Na pewno drużynie nie grozi zbyt duże rozprężenie po okresie pracy Adama Nawałki, bo trener Wieczorek też "silną" ręką prowadzi zespół. Chyba o to zresztą w Zabrzu chodziło. Wierzę, że jak Nawałka, będzie miał po swojej stronie właściciela. To ważne w trudnych momentach, bo piłkarze szybko widzą, czy trener jest "mocny", czy można się pójść poskarżyć. Takie wsparcie i mówienie jednym głosem przy transferach będzie ważne. Nie chce mi się jednak wierzyć, że Górnik skończy sezon na podium, choć mu tego życzę. Nie dlatego, że Rysiek sobie nie poradzi, tylko potencjał tej drużyny aż tak duży nie jest. Pamiętajmy też, jak rok temu po świetnej jesieni grał Górnik wiosną. W ogóle nie grał, a przecież trenerem był Adam Nawałka. Dlatego im mniej deklaracji, tym lepiej. I żadnego bujania w obłokach. W 2008 roku deklarowano, że Górnik walczy o mistrza, a spadł. Wierzę, że lekcja została wyciągnięta.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online