Forum
 

Przegląd Sportowy: Legia wydarła zwycięstwo Górnikowi

Tomasz Jodłowiec w ostatnich minutach dał legionistom wygraną. Emocji było dużo, walki też, a kości trzeszczały często.
Patent Jana Urbana na Górnika trwa. Odkąd jest trenerem Legii, nie dał się pokonać klubowi, którego był wieloletnim piłkarzem. Wczoraj przy Łazienkowskiej tradycji stało się zadość, choć dopiero w końcówce mistrzowie Polski przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wygrana z zabrzanami pozwoliła im odskoczyć zabrzanom na trzy punkty i utrzymać pozycję lidera. 

Siły do przerwy
Kazimierz Węgrzyn nazwał to "wiaderkiem witamin". Agresywną grę, nie przebieranie w środkach, postawę typu piłka może przejść, ale zawodnik nie. Jak ktoś potrzebował emocji, a nie nastawiał się na futbolowe fajerwerki, wychodził z meczu Legii i Górnika bardzo zadowolony. Adam Nawałka plan miał następujący: zneutralizować atuty legionistów ostrą grą, jak najszybciej odebrać piłkę i kontrować. Górnicy wyszli na murawę z takim nastawieniem, biegali jak wygłodniałe harty, bodajże przez trzy minuty nie pozwolili gospodarzom przekroczyć linii środkowej. To było naprawdę efektowne. Z efektywnością już gorzej, ale działało. Legii, jakby zaskoczonej i zdezorientowanej, sporo czasu zajęło przyzwyczajenie się do warunków dyktowanych przez przeciwnika. Kiedy to już zrobiła, przejmowała kontrolę, straciła bramkę. Łukasz Madej, lubiący ten stadion przy Łazienkowskiej, bo często trafiający tutaj do siatki, przy bierności obrony i drugiej linii, pokonał Wojciecha Skabę. Uderzył niesygnalizowanie, a legioniści stali i patrzyli się na siebie. Górnik nie padł ofiarą samozadowolenia, a wspomnianej ostrej gry. Sędzia pozwalał na dużo, ale faule się mnożyły. W końcu jeden, ten Krzysztofa Mączyńskiego na Henriku Ojamie, zakończył się rzutem karnym. Problemowym, bo jakiegoś zahaczenia nie było, raczej wytrącenie rozpędzonego Estończyka. Jedenastkę wykorzystał Ivica Vrdoljak. Do tej pory on i Dominik Furman zawodzili. Gol obudził ostatnio krytykowanego Chorwata. Przez pozostałą godzinę grał naprawdę dobrze. Prowadził zespół do wygranej. Górnik opadał z sił, cofał się coraz głębiej, a Legia marnowała kolejne okazje do strzelenia gola. W końcu dopięła swego. Poprzeczka, wybicie, piłka trafia w Tomasza Jodłowca, 2:1 i trzy punkty zostały w stolicy.

Za mało futbolu
Górnik mógł się podobać, ale przede wszystkim dlatego, że od niego wymagamy mniej, niż od Legi - jedynaczki w europejskich pucharach. Potrafił szybko rozegrać piłkę, zagęścić środek pola. Imponował zaangażowaniem, grał ostro, czasami bardzo, ale nie wariował, widząc, że sędzia pozwalał, robił swoje. Mimo wszystko za mało miał argumentów typowo piłkarskich. Jeden Prejuce Nakoulma szalejący na skrzydle, to stanowczo zbyt mało. Kiedy po przerwie zabrakło sił, było to bardzo widoczne.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online