Forum
 

Bochynek: Adam Nawałka dysponuje ciekawym materiałem

- W kategorii wzmocnień traktuję odejście Grzegorza Bonina i Tomasza Zahorskiego, którzy grali "pod siebie". Teraz w zespole takich ludzi już nie ma - mówi Marcin Bochynek, były trener zabrzańskiego klubu.
Przed meczem z Piastem Gliwice "Sport" pytał Adama Dancha, czy to już ten moment, by obwieścić "powrót" Górnika z rundy jesiennej zeszłego sezonu. Odpowiedz była ostrożna. - Weszliśmy w te rozgrywki przyzwoicie, choć dwa spotkania to zdecydowanie za mało, żeby jakoś specjalnie się emocjonować. Niczego nie deklarujemy, ale po prostu pokazujmy charakter i starajmy się wygrywać - podkreślał kapitan zabrzańskiej jedenastki. A dzisiaj - mimo że derby drużyna z Roosevelta zapisała na swoje konto - swoją wcześniejszą opinię podtrzymuje. - Głów w chmurach nie nosimy. Tamta runda pokazała już, że w takiej sytuacji szybko można spaść na ziemię - jak widać, w Zabrzu wspomnień z fatalnej wiosny jeszcze nie wymazali. Ile czasu jeszcze potrzeba?

Ciekawy materiał

- Niewiele, bo Górnik jest na najlepszej drodze. Kilku zawodników się wyleczy, pokaże się - grający na razie niewiele - Łukasz Madej i może być jeszcze lepiej - uważa Marcin Bochynek, były trener zabrzan. I - co ciekawe - za jedną z przyczyn coraz lepszej postawy zespołu uznaje pożegnanie z Grzegorzem Boninem i Tomaszem Zahorskim. - Ich odejście traktuję w kategorii wzmocnień. Bo oni nie grali dla drużyny, tylko "pod siebie". Zresztą, Grzesiek gra tak całe życie. Jak ma piłkę, to nie chce dostrzec kolegów. Gdyby jeszcze były z tego bramki, nikt nie miałby do niego pretensji, ale wygląda to inaczej - wskazuje Bochynek, a po chwili dodaje: - Teraz takich egoistów na Roosevelta już nie ma. Adam Nawałka dysponuje naprawdę ciekawym materiałem, bo ci chłopcy mają dużo ambicji, chcą zostawić zdrowie dla drużyny.

"Sobol" z "Maliną"
Doświadczony szkoleniowiec ma na myśli również Radosława Sobolewskiego. Po tym, co "Sobol" pokazał w meczu z Piastem, to oczywistość, ale warto jednak było sprawę sprecyzować - w końcu jego akurat chłopcem nazwać nie sposób. - Zawsze uznawałem go za najlepszego pomocnika tej ligi i pewnie nadal nim jest. Nie sili się na finezyjne zagrania, ale po prostu robi to, co potrafi najlepszej. Dobre ustawienie, przechwyt, podanie... Tak jak Marcin Malinowski. Swoją drogą, chętnie zobaczyłbym ich w jednym zespole. Najlepiej w duecie środkowych obrońców, bo tam przecież również mogą grać - uśmiecha się Bochynek.
Ale jest i minus. Brak klasowego napastnika. - Kiedyś takiego jak Arek Milik. Kiedy był do dyspozycji, Górnik miał świetną sytuację, bo jednego napastnika można jeszcze upilnować, ale z Milikiem i Nakoulmą rywale poradzić sobie nie mogli. Jak jeden nie strzelił, to trafił drugi - dodaje Bochynek.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online