Forum
 

Gancarczyk przed meczem z Wisłą: Wtedy "Sobol" był u nich, a teraz jest z nami

- Zagramy dobrze na Wiśle i nikt nie będzie pamiętał o sparingach. Może taki "prysznic" się przyda - zastanawia się Seweryn Gancarczyk, mając w pamięci niezbyt korzystne wyniki meczów kontrolnych w Słowenii. 

Jest okazja przypomnieć sobie rosyjski?
- Jest. Z Pavelsem Steinborsem często rozmawiamy w tym języku. Inna rzecz, że ma zdolności i szybko uczy się polskiego. Poza tym to doświadczony bramkarz i jeżeli będzie bronił, to na pewno sobie poradzi.

Pańska gra na stoperze to niespodzianka?
- Przed zgrupowaniem w Słowenii trener sugerował, bym przygotował się na to, że będzie mnie sprawdzał na środku. I tak było, choć nie przypuszczałem, że praktycznie nie opuszczę tej pozycji. Tak się złożyło, że Antek Łukasiewicz i "Szewa" leczyli kontuzje i nie bardzo byli gotowi do gry. Nie ma problemu. Pomijam już, że kiedyś w ŁKS-ie zagrałem kilka spotkań na tej pozycji. Tyle lat gram w piłkę, że potrafię się przestawić. Choć pewne nawyki z gry na lewej obronie czasami dają o sobie znać.

Które?
- Na boku z jednej strony jest... linia boczna, która ogranicza zachowania rywala. Na środku przeciwnik może cię zaskoczyć z obu stron, więc trzeba być bardziej czujnym. W środku na pewne zagrania nie można sobie pozwolić.

Na pożegnanie Słowenii straciliście trzy gole w kwadrans. Dodając do tego ledwie jednego zdobytego gola w sześciu meczach... Szału nie ma.
- To prawda. Jak powiem, że nas to nie martwi, to pewnie nie zabrzmi to szczerze. Trzeba strzelać więcej goli, bo trudno sobie wyobrazić, byśmy zawsze grali na zero z tyłu. Ten mecz był jednak przedziwny. Gdyby ktoś w 70. minucie powiedział, że przegramy 0:3, to uznałbym go za mało poważnego. Graliśmy naprawdę dobrą piłkę. Zresztą... Zagramy dobrze na Wiśle i nikt nie będzie pamiętał o sparingach. Może taki "prysznic" się przyda.

Wisła w pierwszej kolejce to dobry scenariusz?
- Powiem panu po meczu... Sporo się u nich zmieniło i myślę sobie, że jeżeli mają się "docierać", to lepiej zagrać z nimi wcześniej. Akurat w Krakowie grał o się ostatnio Górnikowi świetnie.

W Zabrzu wygrała jednak Wisła. Wcale nie tak dawno.
- Nie jestem w stanie racjonalnie sobie wytłumaczyć, dlaczego wtedy przegraliśmy, skoro gra toczyła się pod nasze dyktando. To jeden z tych meczów, który wpłynął na taki, a nie inny obraz wiosny. I dobry przykład na to, że w piłce w świat idzie wynik, a nie wrażenia artystyczne. Pamiętajmy, że wtedy "Sobol" był u nich, a teraz jest z nami...

Z trenerem Smudą przywitacie się wylewnie?
- Trudno zapomnieć, że za jego kadencji grałem jeszcze w kadrze. Fakt, że ostatnie mecze, bo choć ponoć było OK, to szybko - po dwóch meczach - przestał na mnie stawiać, ale... To już było. W sporcie liczy się tylko przyszłość. Dlatego czekam na piątek.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online