Forum
 

Nawałka: Działacze mają problem z utrzymaniem finansowej płynności

- Górnik z jesieni to już historia. Teraz mamy całkiem nową sytuację. Zimowy transfer Arka Milika pomógł klubowi w przetrwaniu, ale z pewnością drużyna straciła pod względem sportowym - powiedział Adam Nawałka. 

Co się dzieje z Górnikiem? Rewelacja jesieni przegrywa nawet z Podbeskidziem.

- Kłopoty personalne wpłynęły w ostatnim meczu na obniżenie jakości gry. Po niezłym spotkaniu we Wrocławiu (1:2 ze Śląskiem - przyp. red.) straciliśmy Mariusza Przybylskiego, który doznał kontuzji kolana. Po dwudziestu minutach gry z bielszczanami wypadł nam Olek Kwiek, który zgłosił uraz brzucha. Dograł do czterdziestej minuty, ale nie czuł się komfortowo. Do tego trzeba dodać absencję Wojtka Łuczaka, który jest po operacji łąkotki. Na boisku brakowało nam trzech kluczowych piłkarzy, prowadzących grę ofensywną. Do tego można dorzucić jeszcze przedłużającą się absencję Michała Bembna, który przy naszym sposobie grania jest bardzo ważnym ogniwem. Ratujemy się przetasowaniami w składzie. Paweł Olkowski z konieczności został przesunięty z prawej pomocy na prawą obronę, co powoduje, że nasza siła w ofensywie jest słabsza niż jesienią.

Jest jakiś plan naprawczy?

- Przede wszystkim dokonaliśmy wnikliwej analizy dwóch ostatnich spotkań. Wyciągnęliśmy wnioski. Plan naprawczy będzie obejmował zarówno przygotowanie mentalne zawodników do następnego meczu, jak również pewne korekty taktyczne. Z Koroną gramy w piątek i nie będziemy pracowali nad cechami motorycznymi, bo mikrocykl jest za krótki. Poza tym pod względem przygotowania fizycznego drużyna wygląda bardzo dobrze. Testy wydolnościowe, które przeprowadzaliśmy kilka dni temu, to potwierdziły. W każdym spotkaniu gramy do ostatniego gwizdka na maksymalnych obrotach.

Trzeba raczej zapomnieć o awansie do europejskich pucharów, na co kibice liczyli jesienią.

- Górnik z jesieni to już historia. Teraz mamy całkiem nową sytuację. Zimowy transfer Arka Milika pomógł klubowi w przetrwaniu, ale z pewnością drużyna straciła pod względem sportowym. Poza tym poza jedenastką są Kwiek, Przybylski, Łuczak i Bemben, a Olkowski jest z konieczności cofnięty. A przecież głównie ci zawodnicy narzucali styl i tempo gry. Robimy wszystko, aby ich brak miał jak najmniejszy wpływ na jakość gry, ale zmiennicy potrzebują czasu na zgranie się z kolegami.

W meczu z Podbeskidziem dało się zauważyć, że brakowało gry bez piłki, mnożyły się niecelne podania.

- Zawodnicy dużo biegają, ale chodzi o to, żeby to bieganie było mądre, żeby pokazywali się kolegom, wychodzili na pozycję. Wprowadzamy nowych zawodników, oni dostają szansę. Najlepszym przykładem jest Łuczak, który przebił się do składu i w pierwszych meczach wiosny był w ofensywie ważnym zawodnikiem. Potrafił wyjść na pozycję, umiał się też tak ustawić, żeby stworzyć szansę kolegom. Teraz Wojtka nie ma, ale są inni młodzi gracze. Żeby jednak wkomponowali się do składu i poczuli automatyzmy, które działały jesienią, potrzeba trochę cierpliwości.

Mówi pan dużo o problemach personalnych, a przecież zimą Górnik mógł mieć Roberta Demjana. Kontrakty Zahorskiego i Bonina to raczej niewypały.

- Czas na analizę transferów przyjdzie po zakończeniu rozgrywek. Niemniej trzeba pamiętać, że to sytuacja ekonomiczna jest wyznacznikiem naszych zakupów. Byliśmy bardzo zainteresowani Demjanem, ale na jego sprowadzenie trzeba było mieć środki. Jak tu mówić o polityce transferowej, kiedy się walczy o przetrwanie klubu i ratuje się transferem Milika, aby funkcjonować na jakimś poziomie? Uważam, że ci, którzy dołączyli zimą, podnieśli poziom rywalizacji na treningach, a to jest również bardzo ważne. W innej sytuacji moglibyśmy zostać z gołą jedenastką. Systematycznie zapraszam na treningi naszych juniorów, ale dla nich jest zdecydowanie za wcześnie, by zaprezentować się w lidze.

Górnik nie jest więc zespołem na puchary.

- Za wcześnie na takie wnioski. Tym bardziej że piłkarze determinacją i poświęceniem mogą jeszcze wiele spraw zmienić. Jesienią właśnie te dwa czynniki, dołożone do motoryki, organizacji gry i odpowiedniego nastawienia mentalnego sprawiły, że ta nasza gra nieźle funkcjonowała. Jednak na sytuację z jesieni pracowaliśmy kilka lat. Teraz personalnie wyglądamy inaczej, a ekonomia nie pozwala na ruchy transferowe, które utrzymają odpowiedni poziom w kadrze. Dlatego w najbliższych spotkaniach bardziej będzie liczyło się nastawienie zawodników, ich charakter. Obecnie jesteśmy w równie trudnej sytuacji, jak dwa lata temu. To dla nas pewien test. Za chwilę przekonamy się, którzy zawodnicy się sprawdzą i na kim będziemy mogli polegać w przyszłości.

A co z pańskim wygasającym kontraktem w Górniku? W kwietniu miały się odbyć rozmowy.

- W podobnej sytuacji jest kilku zawodników, którym w czerwcu wygasają umowy. Nie oczekuję od działaczy, że już teraz ustalą warunki i podpiszą ze mną nowy kontrakt. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że są sprawy ważniejsze. Działacze mają problem z utrzymaniem finansowej płynności i o to muszą walczyć. Najpierw trzeba rozwiązać sprawy zaległości, podpisać niezbędne porozumienia potrzebne do uzyskania licencji, bo to jest ważniejsze niż nowy kontrakt Nawałki. Z mojej strony jest więc pełne zrozumienie dla sytuacji.

Może dlatego, bo przymierzano pana do Wisły? Zresztą wielu ekspertów twierdzi, że to jest właśnie powód słabej gry Górnika. Zawodnicy się nie starają, bo czują, że trener po sezonie ich opuści.

- To jest nadinterpretacja. Zaangażowanie moje i całego sztabu szkoleniowego jest takie samo, jak było dotychczas. Poświęcamy się w stu procentach dla Górnika. Jesteśmy do dyspozycji dwadzieścia cztery godziny na dobę i jeśli trzeba, to tyle właśnie pracujemy. Zawodnicy to widzą i nie mogą myśleć, że coś się w podejściu trenera zmieniło. Poza wszystkim jestem takim człowiekiem, który zawsze jest mocno zaangażowany w pracę. Obecnie najważniejsza jest dla mnie zabrzańska drużyna i rozwiązanie jej problemów.

A Wisła? Rywalizuje pan o posadę z Franciszkiem Smudą?

- Piłka w dobie wszechobecnych mediów jest dostępna dla wszystkich. Ludzie kochają spekulacje, żyją nimi. Trudno jednak, żebym zabierał stanowisko w sprawie każdej pojawiającej się informacji. Czekam na ruch Górnika, a sprawy Franka, to już w ogóle nie chcę komentować, bo to nie do mnie należy.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online