Forum
 

Weszlo.com: Guantanamo kilka miesięcy później równie gościnne…

Wiele zapowiedzi, wiele pięknych słów, wiele pełnych serdeczności i życzliwości gestów, a na koniec brutalna rzeczywistość. Brutalna nie tylko w przenośni. Choć nowe władze warszawskiej Legii, nowe władze PZPN-u, a nawet Ekstraklasa SA robiły przez zimę co tylko mogły, by naprawić stosunki z kibicami, na końcu po raz kolejny zawiódł czynnik ludzki. Tym razem – klubowi ochroniarze i policjanci na stadionie, którzy po raz tysiąc trzysta osiemdziesiąty pierwszy pokazali, że słowa Zbigniewa Bońka, czy Bogusława Leśnodorskiego to jedno, a kibicowska rzeczywistość drugie.

Oddajmy głos kibicom z Zabrza, którzy wczoraj przewieźli się przez pół Polski specjalnym pociągiem na stadion przy ulicy Łazienkowskiej. – Pierwsza tura melduje się pod stadionem dwie godziny i pięć minut przed meczem. Czeka tam na nią kordon policji, armatka wodna, grupa policjantów w kominiarkach ze strzelbami w rękach, barierki oraz przejście o szerokości maksymalnie jednego metra przez które są wpuszczane grupki po dziesięć osób, następnie dwa kołowrotki i dwie listy z nazwiskami na bramie z dwoma bramo-furtami – opisują swój przyjazd do stolicy kibice z Zabrza. Nasz krótki komentarz – "wąskie gardło" to pierwszy krok do awantury nawet podczas wpuszczania gimnazjalistek na koncert parafialnego zespołu pieśni i tańca. - Skrupulatne sprawdzanie listy oraz numerów PESEL doprowadza do tego że w ciągu dwóch godzin na sektorze pojawia się około 350 - 400 kibiców Górnika.

Z tego co pamiętamy – a pamiętamy chyba całkiem dobrze – od nowego roku wpuszczanie na stadion kibiców gości miało trwać nie dłużej, niż 60 minut? Swoją drogą – dwie bramki na takim obiekcie? Dalszy ciąg nietrudno zgadnąć – w ścisku i nerwowej atmosferze rozpoczęły się przepychanki, szamotaniny i bójki, zresztą szybko zneutralizowane policyjnym gazem i pałkami. - Jeden z organizatorów wyjazdu zostaje zagazowany i spałowany przez policję po tym jak przez megafon próbował zorganizować sprawniejsze wejście całej grupy – piszą kibice Górnika, którzy wczoraj znaleźli się na Łazienkowskiej. Równolegle kilkanaście metrów dalej trwa sprawdzanie flag i oprawy. Większość nie wpuszczono, bowiem uznano kartki papieru w formacie A3 za łatwopalne, niebezpieczne oraz grożące ułożeniem z nich nieodpowiednich treści. Delegat PZPN-u wykazał się wyjątkową fachowością, zbywając protesty stowarzyszenia kibiców na organizatorów meczu i przeprowadzającą wejście na stadion ochronę krótkim "ja nie muszę z wami rozmawiać". By dopełnić tragicznego obrazu, jedna z pracownic agencji ochraniającej obiekt zorganizowała naprędce punkt medyczny, w którym zagazowanych kibiców (także dzieciaków) obmywała… wodą mineralną. Kto miał kiedykolwiek do czynienia z podobnymi środkami wie czym to grozi.

Tuż przed gwizdkiem podjęto decyzję – albo wchodzą wszyscy, albo nikt. Około 400 osób, które były już na obiekcie opuściły go i dołączyły do załogi pakującej się do autokarów. – Większość z tej liczącej 1400 osób grupy była na pierwszym meczu Górnika na nowym stadionie Legii. Podchodząc wtedy pod obiekt widzieliśmy obraz dopiero co zakończonej budowy, były też wtedy wspomniane wyżej barierki i również te same co dziś dwie bramo-furty. Jedyna różnica między wchodzeniem wtedy a dziś to depozyt: za pierwszym razem był to kosz na śmieci z REMONDISA, do którego wrzucano wszystkie rzeczy zakazane na polskich stadionach(aparaty, kamery itp.), a teraz była to budka, bardzo zbliżona wyglądem do kiosku – szydzą kibice zawróceni ze stadionu. - Taki postęp technologiczno-logistyczny zanotowały władze Legii Warszawa oraz dyrektorzy ds. bezpieczeństwa na stołecznym obiekcie w ciągu dwóch lat… - kończą relacje. W rozmowie z weszlo.com dodają jeszcze: dla niektórych była to trzecia próba wejścia na mecz Górnika na Łazienkowskiej, trzecia nieudana…

Prawdopodobnie relację Górnika traktowalibyśmy z delikatnym przymrużeniem oka, gdyby nie fakt, że sami byliśmy na sektorze gości w "Guantanamo", niemal dokładnie rok temu. Od tego czasu zmieniło się wszystko – stosunek PZPN-u do kibiców, władze na Legii, warszawski kierownik ds. bezpieczeństwa. Tylko kibiców gości traktuje się tak jak wtedy.

źródło: weszlo.com



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online