Forum
 

Konrad Warzycha: Górnik ma pierwszeństwo

- Ewentualna propozycja z Zabrza? Zainteresowałbym się nią w pierwszej kolejności i na pewno z wielkim sentymentem. Przecież tam się urodziłem - mówi Konrad Warzycha.
Jako mały brzdąc wyjechał z rodzicami do Anglii, a potem do USA. Tam zaczął poważną przygodę z futbolem, niestety już na wstępie zahamowaną przez kontuzję. W ostatnich dniach Konrad Warzycha przebywał na testach w gdańskiej Lechii. Nie został na dłużej, choć wcale nie zadecydował o tym poziom umiejętności piłkarskich. Chodziło o zaległości treningowe. Został zaproszony jeszcze raz, tyle że w czerwcu...

Nie leci pan z Lechią na obóz do Turcji...
Konrad Warzycha: - Zagrałem w dwóch sparingach, w obu po połówce. Zostałem ustawiony na pozycji stopera, ale jako defensywny pomocnik też potrafię być dla drużyny pożyteczny. Poszło nieźle - dwa razy wygraliśmy bez straty gola. Czułem, że robię dobre wrażenie i nie ukrywałem, że chętnie udałbym się z zespołem na kolejne zgrupowanie. Nie mogłem jednak pokazać wszystkiego, co potrafię, bo od końca listopada nie grałem w piłkę. Kiedy moja drużyna (Carolina RailHawks - przyp. red.) odpadła z fazy play-off, po prostu dostaliśmy wolne... Mój agent ma kolegę, który wyrobił sobie dobre kontakty w Polsce. I tak się dogadaliśmy, że trafiłem na testy do Lechii.

A gdyby podobna propozycja nadeszła z Zabrza?
- Myślę, że zainteresowałbym się nią w pierwszej kolejności i na pewno z wielkim sentymentem. Tam grał przecież mój tata i tam się urodziłem...

Opuścił pan Polskę jako małe dziecko. Za wcześnie, by zachować wspomnienia...
- Miałem dwa i pół roku, kiedy przeprowadziliśmy się do Anglii (Robert Warzycha był już wtedy zawodnikiem Evertonu - przyp. red.), więc tamtych dni praktycznie nie pamiętam. Wróciłem do Zabrza tylko raz, jak miałem 12 lat. Sprzedawaliśmy wtedy mieszkanie i to było pożegnanie z tym miastem. Z wielkim sentymentem zwiedziłem miejsca, w których spędziłem pierwszy okres życia...

Ma pan w Polsce rodzinę?
- Tak, ale nie w Zabrzu, tylko pod Częstochową. Mieszkają tam moi krewni ze strony mamy i taty. Często jeździliśmy do nich na wakacje. Ale ostatni raz odwiedziłem ich jakieś 2-3 lata temu. Od kiedy zacząłem grać profesjonalnie w piłkę, nie mam już tyle czasu na prywatne podróże.

Co słychać u taty? Nie wraca do kraju?
- Nadal jest trenerem Columbus Crew i przygotowuje się właśnie do nowego sezonu. W zeszłym tygodniu jego ekipa wyjechała na Florydę, na obóz przygotowawczy. Do Polski tata się na razie nie wybiera. Jest zadowolony z tego, co robi i czuje się w Stanach świetnie. Rozmawiałem z nim przed moim wyjazdem. Powiedział, że Gdańsk to bardzo ładne miasto, ale decyzja musi być moja.

Pana młodszy brat, Bartosz, też próbował sił w futbolu. Był zawodnikiem Marshall University Athtetics...
- Przez jakiś czas próbowała też moja młodsza siostra, ale skupiła się na nauce. Bartek w piłkę też już nie gra. Skończył szkołę i szuka pracy w Ohio. Wybrał kierunek biznesowy i z tym wiąże swoją przyszłość...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online