Forum
 

Cios wychowanka

Goście po serii słabszych meczów znowu błysnęli formą. Wiślacy nie grali źle, ale i tak wyraźnie ustępowali zabrzanom. Tę runde mogą już spisać na straty.
Statystycy świętują. Wszystkie analizy wskazywały na to, że zabrzanie w sobotę muszą wygrać. W końcu w Krakowie od dwóch lat nie przegrali żadnego spotkania. W pokonanym polu pozostawiali tu i Wisłę, i Cracovie, gdy ta występowała jeszcze w najwyższej klasie. Odkąd Górnik wrócił do ekstraklasy, nigdzie nie grało mu się tak dobrze. Dlatego trudno było wyobrazić sobie lepszy moment, by zakończyć niefortunną passę trzech meczów bez zwycięstwa. A że przebiegły Adam Nawałka na dodatek wziął do Krakowa trzech byłych wiślaków (jeden siedział na trybunach), to scenariusz musiał być tylko jeden.

Żąda sprawiedliwości
Wiślacy tuż po zakończeniu spotkania celnie podsumowali swoją postawę. Przyznawali, że pretensje mogą mieć tylko do siebie. O sprawiedliwość upominał się Łukasz Garguła, który narzekał na skuteczność swojego zespołu, ale tak na prawdę... fortuna nie miała tu nic do rzeczy. - Trudno myśleć o zdobyciu trzech punktów, gdy nie wykorzystuje się tylu okazji - słusznie spuentował zaraz po końcowym gwizdku trener Tomasz Kulawik. To, co najbardziej zawiodło po stronie gospodarzy, doskonale zadziałało u gości. W całym spotkaniu oddali trzy celne strzały i wszystkie przyniosły im bramki.
Zabrzanom w dużej mierze pomógł Sergei Pareiko. Estończyk zanotował kolejny słaby występ i nie wiadomo, czy schyłek jesieni nie będzie oznaczać też kresu jego panowania w bramce Wisły. W sobotę na samym początku spotkania popełnił błąd, który bezlitośnie wykorzystał Adam Danch. Nawałka aż podskoczył z radości, bo dokładnie tego oczekiwał od swoich zawodników. Chciał jak najszybciej wyjść na prowadzenie, by potem przyjmować rywali na swojej połowie i tylko od czasu do czasu zadawać śmiertelne ciosy. Plany doświadczonego szkoleniowca starał się pokrzyżować Daniel Sikorski. Napastnik Wisły czwarty raz w tych rozgrywkach wybiegł na boisko w pierwszym składzie i w meczu przeciwko swoim byłym kolegom (występował w Górniku w sezonie 2010/11) starał się przekonać do siebie miejscowych kibiców. Nie udało mu się, bo tradycyjnie raził nieskutecznością.

Cios wychowanka
Po utracie pierwszej bramki Wisła przejęła inicjatywę, ale zaraz po zmianie stron zebrała kolejny cios. Tym bardziej bolesny, że zadał go Krzysztof Mączyński, który - podobnie jak zmuszony do zmiany z powodu kontuzji Bartosz Iwan - w Krakowie stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki.
Wychowanek Białej Gwiazdy otrzymał świetne podanie od szarżującego Prejuce Nakoulmy i ze stoickim spokojem trafił do siatki. Ten gol ostatecznie pogrążył Wisłę, ale przy okazji mógł dać paru osobom w Krakowie wiele do myślenia. Choćby to, że za solidnymi zawodnikami nie trzeba rozglądać się po całym świecie...
Nieźle spisująca się przez całe spotkanie "Biała Gwiazda" na gola Mączyńskiego (pierwszego w ekstraklasie) odpowiedziała po dziesięciu minutach. Do siatki trafił Osman Chavez, też po raz pierwszy w polskiej lidze. Jednak nadzieja na to, że wiślakom uda się coś jeszcze ugrać, trwała bardzo krótko. Przełamał się bowiem wprowadzony w przerwie Arkadiusz Milik, który wcześniej zaciął się na pięć spotkań. Młodego snajpera Górnika po raz kolejny obserwowali wysłannicy Borussii Dortmund. Goście z Niemiec z uznaniem kiwnęli głowami tylko w 63. minucie. Później było już tylko gorzej. Najpierw Milik fatalnie spudłował, gdy doskonałą okazję wypracowali mu Mariusz Magiera i Nakoulma. A na dziesięć minut przed końcem gry młody reprezentant Polski wyleciał z boiska. Po bezmyślnym faulu na Michale Szewczyku arbiter Szymon Marciniak musiał pokazać mu czerwoną kartkę. Tej sytuacji z wysokości trybun przyglądał się Aleksander Kwiek. lider Górnika też bardzo chciał zagrać przeciwko swojej byłej drużynie. Nie mógł, bo w poprzedniej kolejce sam zobaczył "czerwień". Ale i bez niego goście nie mieli problemów z dowiezieniem korzystnego wyniku do końca. Twierdza "Kraków" znów została podbita.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online