Magiera dwudziesty

Aż siedmiu graczy z Zabrza zaczynało tej jesieni wszystkie dwanaście ligowych spotkań, co jest rekordem ligi. Czterech z nich grało zawsze od początku do końca.
Najbardziej stabilny skład w lidze? Górnik w tej klasyfikacji nie ma tej jesieni konkurencji. Żaden klub ligi nawet nie zbliżył się do "osiągnięcia" zabrzan, których wyjściową jedenastkę można bez większego problemu obstawić przynajmniej w 90 procentach. 

Poza Mączyńskim...

- Wynika to z kilku faktów. Drużyna gra dobrze, więc nie ma potrzeby dokonywania wielkich rotacji. Poza tym piłkarzy omijają kontuzje, co przecież regułą nie jest. Nie przypominam też sobie, by ktoś z zabrza pauzował za kartki - uważa Marek Kostrzewa, przed laty cztery razy sięgający z Górnikiem po mistrzostwo Polski.
Faktycznie, choć liga zagrała już dwanaście serii spotkań, to nie dość, że nikt z Zabrza nie pazuował za żółte kartki, to "zagrożony" jest tylko jeden piłkarz - Aleksander Kwiek. Górnik pod tym względem bije konkurencję na głowę. Statystykę burzy jedynie czerwona kartka Krzysztofa Mączyńskiego, którą zobaczył w Białymstoku. Zresztą, zdaniem wielu komentatorów, pokazana zbyt pochopnie. W dwóch ostatnich meczach Górnik nie ujrzał żadnej kartki.
Na dwanaście rozegranych kolejek aż ośmiu piłkarzy zagrało we wszystkich meczach, kiedy średnia ligi to ledwie 3-4 nazwiska. Po drugiej stronie tej klasyfikacji jest Ruch Chorzów, w którym tylko jeden piłkarz - Maciej Jankowski - zagrał we wszystkich kolejkach. Ze wspomnianej zabrzańskiej ósemki aż siedmiu (!) za każdym razem wychodziło na boisko w wyjściowej jedenastce, co jest najlepszym dowodem stabilności składu Górnika.

Czterech niezastąpionych

- To dziś nie zdarza się często. Za moich czasów wyjściowe jedenastki klubów ligowych kibice znali na pamięć. Pewnie dlatego kibice do dziś doskonale pamiętają skład Górnika, który w latach 80. sięgał po mistrzostwo Polski. Podobnie było z Górnikiem z poprzednich dekad. Ale teraz, kiedy składy zmieniają się często a kadry co pół roku? Ośmiu piłkarzy, którzy zaczynają każdy mecz pod koniec rundy to ewenement - dodaje Kostrzewa.
Tym jedynym, który zagrał dwanaście meczów, a raz nie wyszedł w wyjściowym składzie jest Seweryn Gancarczyk, wprowadzony trzy dni temu na boisko w Warszawie za Mariusza Magierę.
Ten ostatni jest dwudziestym piłkarzem, jakiemu trener Adam Nawałka dał tej jesieni szansę gry w ekstraklasie. Pod tym względem zabrzanie mieszą się w ligowej normie. Na przykład Jan Urban w lidze korzystał z dziewiętnastu piłkarzy, jednak ledwie trzech grało we wszystkich meczach.
Dokładnie śledząc statystyki drużyny z Roosevelta dziś jest czterech piłkarzy "niezastąpionych", czyli takich, którzy grali wszystkie mecze od pierwszej do ostatniej minuty. Łukasz Skorupski, duet środkowych obrońców, czyli Adam Danch - Oleksandr Szeweluchin, oraz defensywny pomocnik Mariusz Przybylski mają na liczniku 1080 minut, czyli dwanaście meczów od pierwszej do ostatniej minuty. Pewnie byłoby takich piłkarzy jeszcze więcej, bo wiele zmian dokonywanych przez Adama Nawałkę jest w ostatnich minutach, kiedy wynik meczu jest już przesądzony. Antoni Łukasiewicz grałw trzech meczach, ale w sumie przez kilkanaście minut. Podobnie Marcin Wodecki, (ledwie kwadrans w jednym meczu), Wojciech Łuczak czy Mateusz Zachara i Maciej Bębenek. Średnia ich występów to 8-10 minut w meczu.

Pod "parą"

Czy to znaczy, że zdecydowana większość wyjściowej jedenastki to ludzie niezastąpieni? - Takich nie ma, ale faktycznie, wyrównana rywalizacja toczy się dziś w Górniku na 1-2 pozycjach. Teraz to na pewno Magiera będzie naciskał Gancarczyka, podobnie jak Iwan rywalizuje o miejsce z Mączyńskim. To wszystko. W pozostałych przypadkach nagły spadek formy lub uraz mogłyby doprowadzić do zmiany w składzie - dodaje Marek Kostrzewa, kiedyś też "niezastąpiony" w drużynie z Zabrza.
- Dla trenera to dobra sytuacja, bo zespół jest przewidywalny, może grać "swoją" grę. Jeżeli jest dobrze, to nie ma sensu niczego zmieniać. Lepsze jest w końcu wrogiem dobrego...
Andrzej Iwan dodaje, że obecna sytuacja kadrowa to efekt długiej selekcji. - Adam Nawałka z jednych zrezygnował, na drugich stawiał. Latem nie było transferów z klubu, więc ma praktycznie tych samych ludzi, co wiosną. Zaufał im, a oni przystali na jego metody pracy, bo widzą, że one dają efekty. Podobna stabilność nigdy nie jest dziełem przypadku -mówi Iwan. Ewentualne zagrożenia takiej sytuacji? - Jak gra regularnie 12-13 ludzi, to dziesięciu innych siedzi na ławce lub gra "ogony". Są tacy, dla których nie ma miejsce nawet w osiemnastce. To zawsze gryzie. jednego mniej, drugiego bardziej. W Górniku są wyniki, więc pewnie dramatu nie ma, ale rola trenera jest decydująca w tym, by piłkarze rzadko grający, a mający swoje ambicje, nie poczuli się niepotrzebni i cały czas byli "pod parą". Adam pewnie sobie z tym radzi, bo ma ogromne doświadczenie. I zdaje sobie sprawę, że taka sytuacja - jak obecna - cały sezon pewnie nie potrwa. Wiosną zmiennicy na pewno będą bardzo ważni. Może nawet kluczowi, by Górnik walczył o wysokie cele - kończy Kostrzewa, a lista "oczekujących" jest długa. Wspomniani Zachara, Oziębała - miał latem zająć miejsce Nakoulmy - Łuczak, Łukasiewicz czy Wodecki pewnie chcieliby więcej. Na razie na to się jednak nie zanosi.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online