Iwan: Nie jestem w Górniku po znajomości

Po pewnych zawirowaniach w swojej piłkarskiej przygodzie Bartosz Iwan wylądował latem w Zabrzu. Szybko udowodnił, że epizody w Olimpii Elbląg i Garbarnii Kraków nie były straconym czasem. W wieku 28 lat syn byłego reprezentanta Polski - Andrzeja Iwana - przypomniał o sobie i ma ogromny apetyt na dłuższą przygodę w Ekstraklasie. - Nie jestem w Górniku po znajomości. Ciężko pracowałem na kontrakt w tym klubie - mówi w rozmowie z PilkaNozna.pl Bartosz Iwan.

Trochę niespodziewanie latem tego roku wrócił Pan do Ekstraklasy. Czuje Pan teraz, że wreszcie wszystko układa się tak, jak powinno?
- Na pewno obecnie jestem w odpowiednim miejscu i występuję w solidnej drużynie Ekstraklasy. Patrząc z perspektywy czasu szkoda tylko, że tak późno znalazłem się w Górniku. Mam już prawie 30 lat na karku i mogłem już wcześniej regularnie grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Niestety różne czynniki wpłynęły na to, że tak się nie stało.

"Bartosz Iwan dostał robotę po znajomości" - takie teorie po Pana angażu w Górniku były powszechne.
- To prawda. Od razu pojawiły się głosy, że jestem w Górniku tylko dlatego, że mój tata bardzo dobrze zna się z trenerem Adamem Nawałką. Na szczęście prawda jest zupełnie inna. Musiałem ciężko walczyć o kontrakt w klubie z Zabrza. W pewnym momencie zapadła decyzja, że mam jechać z zespołem na obóz do Zakopanego. Tam na tyle spodobałem się trenerowi Nawałce, że mi zaufał i podpisałem kontrakt.

Dosyć szybko na boiskach Ekstraklasy udowodnił Pan, że nie znalazł się Pan w Górniku przypadkiem. Miał Pan w sobie taką wewnętrzną złość i chęć udowodnienia, że Bartosz Iwan jeszcze się nie skończył?
- Na pewno chciałem wszystkim coś udowodnić. Sprawy się tak potoczyły, że otrzymałem szansę gry już w pierwszej kolejce w meczu z Piastem Gliwice. Wiadomo, że kibice obydwu klubów nie przepadają za sobą. Często właśnie ze strony fanów Piasta padały zarzuty, że jestem w Górniku tylko i wyłącznie po znajomości. W tamtym spotkaniu ciążyła na mnie presja. Na szczęście nie spaliłem się, mój zespół wygrał, a ja rozegrałem całkiem dobre spotkanie.

Ostatnie miesiące przed transferem do Górnika musiały być dla Pana ciężkie. Olimpia Elbląg, Garbarnia Kraków - nie są to topowe zespoły. Jak to się stało, że właśnie w tych drużynach Pan wylądował?
- Z Olimpią musiałem podpisać kontrakt, ponieważ zostałem bez klubu. Skorzystałem z tej oferty, żeby jeszcze występować na w miarę przyzwoitym poziomie. Olimpia jednak zbliżała się do drugiej ligi, a ja z klubem rozwiązałem kontrakt. Na pół roku postanowiłem wrócić w rodzinne strony i tak trafiłem właśnie do Garbarnii. W tym klubie chciałem po prostu się odbudować.

Przenosiny do Elbląga były pewnym zaskoczeniem. Wcześniej nie oddalał się Pan tak bardzo od swojego rodzinnego Krakowa.
- Rzeczywiście, praktycznie przez prawie całe piłkarskie życie byłem związany ze śląskimi klubami, czyli całkiem niedaleko od domu. Na pewno przeprowadzka do Elbląga była wielką niewiadomą. Nie wiedziałem, jak Olimpia funkcjonuje i czego mogę się po tej drużynie spodziewać. Z drugiej strony cieszyłem się z kontraktu, bo to pozwoliło mi na zarabianie jakiś tam pieniędzy, a przecież mam rodzinę, którą muszę utrzymać.

Przed transferem do Górnika miał Pan na swoim koncie zaledwie 34 spotkania w Ekstraklasie. Dlaczego tak mało?
- Na pewno dużo czynników się złożyło na taki stan rzeczy. Muszę szukać winy przede wszystkim u siebie. Miałem w przeszłości dobry okres w Widzewie, ale później trochę zmarnowałem swoją szansę. Zrezygnowano tam ze mnie i wylądowałem w I lidze. Tam nie mogłem odnaleźć dobrej formy i jej ustabilizować.

Wróćmy na koniec do Górnika. Adam Nawałka to dla Pana trener idealny?
- Zdecydowanie tak. Pracowałem już z tym trenerem w GKS-ie Katowice, gdzie spisywałem się bardzo dobrze. Czułem się wtedy dobrze przygotowany zarówno fizycznie, jak i piłkarsko. Zresztą nie tylko ja to zauważyłem. Także mój tata mi powtarzał, że najlepiej wyglądałem pod wodzą Adama Nawałki. Myślę, że tak samo jest dzisiaj. Mimo tych 28 lat na karku zrobiłem jeszcze jakieś postępy.

W końcu zawsze powtarza się, że 28 lat to idealny wiek dla piłkarza. Ma Pan w głowie jakiś plan dla swojej dalszej kariery, czy raczej koncentruje się Pan na nadchodzących meczach?
- Nie wybiegam daleko przed siebie. Może jakbym miał osiemnaście lat, to mógłbym tak myśleć. Skupiam się na każdym kolejnym treningu, bo zajęcia u trenera Nawałki są bardzo wymagające. Chcę po prostu jeszcze trochę pograć w Ekstraklasie i mam nadzieję, że tak będzie.

Najbliższa okazja ku temu, to sobotni mecz z Polonią Warszawa. W tej kolejce przede wszystkim mówi się o starciu Lecha z Legią, ale to w Warszawie na Konwiktorskiej 6 zagrają dwa zespoły prezentujące od początku sezonu widowiskowy futbol.
- Po części mogę z Panem się zgodzić. Polonia jest ciekawą drużyną, która gra bardzo dobrze i przede wszystkim zbiera punkty. Mają piłkarzy z wysokimi umiejętnościami indywidualnymi. My też zaczęliśmy rozgrywki w dobrym stylu, więc może być ciekawie. Na pewno w stolicy będziemy chcieli się zrehabilitować za ostatnią ligową porażkę. Mecz na boisku wicelidera będzie do tego idealną okazją.

źródło: PilkaNozna.pl



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online