Forum
 

Adam Danch - filar rewelacji sezonu

Adam Nawałka i Klaudia wyciągnęli upadający niegdyś wielki talent zza baru i przywrócili futbolowi. Adam Danch - to jemu Adam Nawałka powierzył opaskę kapitana Górnika Zabrze.
Atmosfera w sali tak napięta, że wystarczy iskra, a dojdzie do eksplozji. Górnik Zabrze ugrzązł na dole tabeli, a zbliżają się derby z Ruchem Chorzów. Podminowani kibice zażądali spotkania z zawodnikami. Chcą wyjaśnień. Padają mocne słowa, oskarżenia. Zawodników bierze w obronę Adam Nawałka. Przez 40 minut opowiada o widocznym progresie w grze, poprawie indywidualnych umiejętności, dobrym przygotowaniu taktycznym, coraz lepszej współpracy między poszczególnymi formacjami. Kiedy kończy, twarze kibiców nadal są tak zawzięte, jak wcześniej.
Wtedy wstaje Adam Danch. – Panowie, jest chu...o. Bez dyskusji. Ale może być jeszcze w ch...j, w ch...j, bardziej chu...o. Zróbmy coś razem, żeby było inaczej – mówi kategorycznie.
Kilka sekund ciszy. W końcu odzywa się jeden z kibiców, ten, który ma najwięcej do powiedzenia. – Dobrze gada Adaś. Panowie, może być przecież jeszcze bardziej chu...o. I co wtedy zrobimy? Pomóżmy chłopakom.
Napięcie opada. Był październik ubiegłego roku. Derby z Ruchem Chorzów górnicy wprawdzie jeszcze przegrają, ale potem rozpoczną wspinaczkę w tabeli.

Bez legitymacji

Cały Adam Danch. Oszczędny w słowach – zamiast kwiecistych przemówień wybierający uproszczony przekaz. Bez szans na legitymację członkowską klubu oratorów. Latem, po odejściu Michała Pazdana do Jagiellonii Białystok, został kapitanem Górnika Zabrze. Najmłodszym w ekstraklasie. Za decyzją o przekazaniu opaski 24-latkowi stoi Adam Nawałka. Tłumaczy, że nie potrzebował zawodnika błyszczącego w mediach, tylko oddanego drużynie i zadaniom, które mu wyznaczy. Danch nadawał się idealnie. Miał też jeszcze jedną cechę szczególnie pożądaną przez trenera – nie należy do piłkarzy, którzy mogliby kwestionować jego decyzje. To istotne przy rządach twardej ręki wprowadzonych przez Adama Nawałkę. Wybrał kapitana, który gwarantuje, że nie zacznie buntować kolegów w szatni. Gwoli ścisłości, po ewolucji konsekwentnie prowadzonej od kilkunastu miesięcy przez szkoleniowca, żaden z obecnych piłkarzy Górnika Zabrze nie wyjdzie przed szereg.
Ktoś taki jak Nawałka był potrzebny Adamowi Danchowi. Może mniej dziś, kiedy dojrzał, wziął ślub, został ojcem i buduje dom, ale trzy lata temu, kiedy trwonił talent przy barze w katowickich dyskotekach. Gdy Nawałka pojawił się w Zabrzu, Danch miał kłopoty z grą w podstawowym składzie walczącego o powrót do ekstraklasy Górnika. Zaczął się poddawać.
– Był zagubiony. Ciężko było do niego dotrzeć, w pewnym momencie poczułem się bezsilny. Wiedziałem, że Adam Danch chodzi po lokalach, rozmawiałem z nim o tym, ale nic do niego nie docierało – opowiada Ryszard Komornicki, były trener Górnika Zabrze.
Nowego ducha w Adama Dancha tchnął Adam Nawałka. – Opinie innych o nim mnie nie interesowały, sam chciałem się przekonać, na czym mu zależy. Kiedyś Adamem interesował się Leo Beenhakker, powołał go do reprezentacji. Uświadomiłem mu, że to już historia. Zapytałem, czy jest zdeterminowany, żeby zrobić pierwszy, potem drugi, trzeci i kolejny krok w rozwoju. Odpowiedział, że tak. Słowa dotrzymał, trenował rzetelnie i systematycznie. Widział, jaki robi postęp, co pomogło mu skupić się tylko na piłce – wspomina Nawałka.

Wszechstronny na siłę

Wcześniej Danch kręcił nosem, że trenerzy rzucali go po różnych pozycjach. Narzekał, że nie chce być zapchajdziurą. Nawałka cierpliwie wyjaśniał, że wszechstronność jest w cenie, dlatego raz wystawiał go na prawej obronie, raz jako defensywnego pomocnika. To element wizji futbolu totalnego Nawałki, w której każdy zawodnik musi odnaleźć się w różnych sytuacjach. W sparingach trener lubi zmieniać piłkarzom pozycję, żeby uczyli się nowych zachowań na boisku. Skorzystał na tym i Adam Danch. Dziś jest jednym z najlepiej wyprowadzających piłkę stoperów w ekstraklasie, potrafiącym ją rozegrać, a nie wybijać na oślep, ochoczo biorącym udział w atakach swojego zespołu.
Niektórzy, jak Michał Globisz, widzieli w nim defensywnego pomocnika. Właśnie na tej pozycji trener ustawiał Dancha w mistrzostwach świata do lat 20 w 2007 roku. Piłkarz Górnika Zabrze wystąpił we wszystkich czterech meczach. – Grał w środku pomocy razem z Krychowiakiem i był lepszy od niego, choć trzeba pamiętać, że Grzesiek jest od nas trzy lata młodszy. Do Kanady pojechał Leo Beenhakker, pamiętam, że bardzo dobrze wypowiadał się o Adasiu – opowiada Jarosław Fojut, zawodnik tamtej drużyny.
– Obok Dawida Janczyka, Adam Danch był najlepiej oceniany przez zagranicznych skautów. Zainteresował się nim Hamburger SV. Niemcy na początku nie przewidywali go do gry w pierwszym zespole, dlatego się nie zdecydowaliśmy – opowiada Kazimierz Fliśnik, wówczas agent piłkarza.

Jak woda z ogniem

Adam Danch miał 19 lat, kiedy zadebiutował w ekstraklasie. Kilka miesięcy później były udane dla niego młodzieżowe mistrzostwa świata. Dobre prognozy przed startem w poważną piłkę. Ale Danch długo nie robił kolejnych kroków w przód. Zamiast postępu – stagnacja. Zamiast regularnych powołań do reprezentacji – tylko epizod za Leo Beenhakkera.
Być może to przez ciekawość życia. Tego nocnego, w dyskotekach. W Górniku Zabrze spotkał równie ciekawskiego Łukasza Skorupskiego. Zaprzyjaźnili się. Obaj ze Śląska, jeden z Zabrza (Skorupski), drugi z Rudy Śląskiej (Adam Danch). Koledzy nawet się dziwili, że takie przeciwieństwa się dogadują. Skorupski to chodzące ADHD, jest w trzech miejscach naraz, to, co myśli, ma od razu na języku. Danch to uosobienie spokoju, ważący każde słowo, opanowany. Są jak ogień i woda. – Jak ogień idzie, to woda musi za nim, żeby gasić – obrazowo tłumaczy Adam Danch.
I często w czasie nocnych wypadów musiał gasić. Sam też święty nie był. W odpowiednim czasie na drodze Adama Dancha stanął Nawałka, ale też, a może przede wszystkim, Klaudia. Stabilizacja piłkarska zbiegła się w czasie z tą poza boiskiem. Nowa miłość sprawiła, że wydoroślał, z Adasia stał się Adamem.
Klaudii piłka była pisana – ojciec Krystian Kandziora, pseudonim Keke, grał z Szombierkami Bytom w ekstraklasie. Sama też kopała w KKS Zabrze, poznała Dancha i koniec końców za męża wzięła sobie piłkarza.
– Pamiętam z domu, jaki tryb życia prowadził tata, kiedy grał. Zero papierosów czy alkoholu. Kiedy poznałam Adama, widziałam, jak się zachowuje na imprezach. Tyle, że jeszcze wtedy nie byliśmy razem, zresztą nie przypuszczałam, że kiedyś będziemy. Radziłam mu nawet, żeby znalazł sobie dziewczynę i się ustatkował. Potem zaczęliśmy się spotykać. Nie odcięłam go radykalnie od towarzystwa, ale stopniowo zaczął się zmieniać. Adam ma swój rozum, ja może delikatnie go nakierowałam. Mówiłam, że jest rozpoznawalny i ma się dobrze zachowywać. Aż w końcu balowanie się skończyło – opowiada rezolutna 22-latka. Ale nawet dziś, żeby nie kusić diabła, po meczach w Zabrzu zabiera męża prosto do domu.

Klaudia powie „tak"

Śląsk to środowisko naturalne Adama Dancha, w nim czuje się najswobodniej. Komfort znika, kiedy ma wykroczyć poza dobrze znane miejsca. Było to widać na początku ostatniego zgrupowania reprezentacji Polski. Mimo obecności dwóch kolegów z Górnika (Skorupski i Milik) i pomocy wychowanka Gwarka Zabrze, Łukasza Piszczka, Adam Danch czuł się nieswojo. – Przed wyjazdem był pełen obaw. Jak tam będzie? Jak się odnajdzie? Z kim będzie gadał? Po trzech dniach zadzwonił szczęśliwy, że na tej kadrze to są „spoko ziomki" – opowiada Klaudia.
W Górniku Zabrze gra już od pięciu lat, podkreśla, że może w tym klubie zostać do końca kariery. Najbliżej zmiany był po mistrzostwach w Kanadzie. Zgłosiła się Legia Warszawa. Gwarkowi, z którego był wypożyczony do Górnika Zabrze, zaproponowała 1,5 miliona złotych. – W Zabrzu grałem coraz więcej, poza tym na Śląsku miałem rodzinę, znajomych, swoje życie. Warszawa wydawała się taka odległa – Adam Danch tłumaczy, dlaczego odrzucił ofertę. Finansowo stracił, ale zyskał więcej – spokój ducha. Był u siebie.
Czy jednak niechęć do zmian nie ograniczy jego kariery, czy jeżeli dojdzie w Górniku Zabrze do ściany, to zaryzykuje zmianę klubu? Decydujące zdanie może mieć żona. – I wtedy powiem tak. Zwłaszcza, gdyby to była propozycja z zagranicy, najlepiej z Niemiec – odpowiada Klaudia.

Ostatnie zdanie

Jedno się nie zmieni. Adam Danch zawsze będzie się źle czuł w centrum uwagi. – Adam nie wejdzie do szatni i nie opowie dowcipu dwudziestu facetom, tylko usiądzie gdzieś z boku. Pamiętam, że jeszcze dwa lata temu był skryty, krępował się. Nie wiem, jaki jest teraz – zastanawia się Mariusz Jop.
Jest inny. Poczuł się pewniej, opaska zwiększyła jego poczucie odpowiedzialności. Do jego nowych obowiązków należy wygłaszanie ostatniego zdania przed meczami, kiedy zabrzanie zbierają się na środku boiska. W żołnierskich słowach, mobilizuje kolegów. Raz, latem, wyjątkowo, to on musiał słuchać, co ma do powiedzenia nowy kapitan, Prejuce Nakoulma. To miał być jego ostatni mecz w Górniku Zabrze, a koledzy ładnym gestem chcieli się z nim pożegnać. Zabrzanie grali sparing z czwartoligową Jednością Przyszowice.
I tradycyjnie, w kółku, razem z Adamem Nawałką, kapitan kończył naradę drużyny. Nakoulma wczuł się w rolę. „Jedziemy z frajerami!" – wykrzyczał łamaną polszczyzną.
Wśród górników zaskoczenie wymieszało się z nerwowym powstrzymywaniem śmiechu, żeby nie wybuchnąć przy trenerze. Ciszę przerwał Nawałka. Wściekł się, Nakoulma jeszcze na boisku zebrał burę. Raz, że trener nie toleruje takich odzywek, a dwa – rywale byli amatorami, kibicami Górnika Zabrze, regularnie odwiedzającymi stadion w Zabrzu. Wyszło niezręcznie, choć mało kto to słyszał. Za mobilizowanie kolegów odpowiada więc już tylko Adam Danch. Nikogo nie obraża, mówi krótko i oszczędnie. Tak, jak lubi najbardziej.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online