Forum
 

Superduet

Kiedy kończył się mecz na Roosevelta, kibice pierwszy raz po kilkunastu latach mogli zaśpiewać "Mamy lidera"!
Ósmy mecz bez porażki, trzecia wygrana z rzędu... Górnik mimo przerwy na kadrę nie zwalnia tempa. Wygrana z Koroną pozwoliła zabrzanom po ostatnim gwizdku arbitra awansować na fotel lidera, pierwszy raz po kilkunastu latach. 

Okazje Korony
Wynik meczu zostal ustalony już do przerwy, choć przez 40 minut lepsza była w Zabrzu Korona. - Mieliśmy pomysł na zabrzan. Wszystko było dobrze do momentu utraty pierwszej bramki - mówił po spotkaniu Michał Zieliński, dzis gracz Korony, pół roku temu wypożyczony do Zabrza. Podobnie jak wtedy, Górnik wygrał 2:0. I ponownie obie bramki zostały strzelone w ciągu 4 minut.
Korona zaczęła mecz w bardzo dobrym stylu. Grała agresywnie, szybko, potrafiła zrobić to, co nie udawało się wcześniej wielu zespołom w lidze. Znautralizowała drugą linie zabrzan. Górnik miał problem, by dłużej pograć piłką, a Adam Nawałka zza linii wołał "Szybciej graj piłką"!
Niewiele z tego wychodziło. Korona przejmowała piłkę i wyprowadzała szybkie ataki. Kielczanie nie kombinowali, za to tylko w pierwszej połowie oddali kilka naprawdę świetnych strzałów zza linii pola karnego. Po uderzeniu Grzegorza Lecha piłka trafiła w poprzeczkę bramki Skorupskiego. Kilka innych strzałów było niecelnych, z kilkoma radził sobie Skorupski.

Bramki - palce lizać
Kielczanie grali dobrze, ale nie mają dziś tego, czym dysponuje Adam Nawałka. Superduetem ofensywnych piłkarzy, którzy w decydującym momencie potrafia rozstrzygnąć losy spotkania. Do 40. minuty Górnik nie pokazał nic, co nakazywałoby wierzyć w zdobycie gola. I wtedy kapitalną piłkę zagrał Kwiek. Przerucił ją nad obrońcą gości do Nakoulmy, a ten atakowany odegrał do Arkadiusza Milika. To chyba najłatwiejsza bramka Milika w lidze, ale w piłce trzeba wiedzieć, gdzie się ustawić. Minęły 4 minuty i zabrzanie przeprowadzili akcję meczu. Olkowski z lewej strony zagrał do Nakoulmy. Potem Kwiek, Danch... Wszystko z pierwszej piłki. W końcu Nakoulma z kilku metrów uderzył silnie pod poprzeczkę. To musiało sprowadzić Koronę na ziemię.

Pod kontrolą
Drugą połowę zabrzanie zaczęli, jak kończyli pierwsza. W ciągu 6 minut mieli dwie "setki". Najpierw Kwiek strzelił nad poprzeczka, a w 52. minucie, po kapitalnym podaniu Milika, sytuację sam na sam z Małkowskim zmarnował Olkowski. Korona walczyła, robiła wiele, by odrobić straty, ale z czasem zaczęło brakować jej sił i chyba wiary, że coraz badziej rozpędzający się Górnik jest do zatrzymania. Milik mógł zdobyć drugiego gola w 78. minucie, kiedy lobował Małkowskiego, a piłkę z linii bramkowej wybił Janota. Jeszcze Olkowski trafił piłką w słupek, a kapitalny strzał oddał Iwan. Korona odpowiedziała bardzo dobrym uderzeniem Korzyma i kilkoma akcjami, po których było spore zamieszanie pod bramką gospodarzy. W każdej z nich imponował jednak Szeweluchin, jeden z cichych bohaterów tego meczu.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online