Forum
 

Górnik mocny jak przed laty

Górnik Zabrze ostatni raz tak dobrze zaczął sezon 14 lat temu. Arkadiusz Milik miał wtedy cztery lata, a w Górniku grali m.in. Michał Probierz i Marcin Brosz.
Była jesień 1998 roku, Arkadiusz Milk miał cztery lata, a Górnik świetnie radził sobie na boiskach ekstraklasy. Nawet lepiej niż obecnie, bo miał na tym etapie rozgrywek cztery wygrane i trzy remisy, czyli piętnaście punktów. W tabeli był trzeci, a prowadziła... Legia. Potem tak dobrze - do trwającej jesieni - już nie było.

Trenerzy na boisku

Ciekawostką jest fakt, że wtedy na boisku w barwach zabrzan biegało trzech piłkarzy, którzy obecnie pracują lub jeszcze tydzień temu pracowali w ekstraklasie. W meczu siódmej kolejki, zremisowanym przez Górnika ze Stomilem Olsztyn zagrali Michał Probierz (siedem dni temu odszedł z Wisły, Marcin Brosz (trener Piasta Gliwice) i Dariusz Dźwigała (drugi trener Jagiellonii). Goście strzelili bramkę na 1:1 w ostatniej minucie. Gdyby Górnikowi udało się utrzymać prowadzenie, byłby drugi za Legią. - To nie przypadek, że tak potoczyły się ich losy. Mieliśmy bardzo dobrą i wyrównaną ekipę. Bez wielkich gwiazd, ale też bez słabych punktów. Coś podobnego, jak obecny Górnik, gdzie piłkarze grają dobrze i bardzo dobrze. Wskazanie dziś słabego punktu byłoby problemem – wspomina trener drużyny z 1998 roku, Jan Żurek, który jednak nie doczekał się powołania żadnego z tych piłkarzy do kadry. - Na pewno większa była konkurencja w lidze. Wisła, Widzew czy Legia były bardzo mocne, ale to... dobra wiadomość dla obecnej drużyny. Może sporo zwojować. Inna rzecz, że taki Adaś Kompała w najlepszym okresie na pewno zasługiwał, by swoją szansę dostać.

Siła drugiej linii

Analogii jest zresztą więcej. Wówczas sporo było w Górniku piłkarzy pochodzących ze Śląska. Wiśniewski, Kolasa, Lekki, Kompała, Probierz... Agafon i Gierczak zaczynali grać w poważną piłkę w Gwarku Zabrze, a kilku zawodników było wychowankami Górnika. Dziś z Zabrza i okolic są między innymi Skorupski, Danch, Bemben, Kwiek, Milik, czyli połowa wyjściowej jedenastki, co generalnie normą w lidze nie jest. - To zawsze pozwala stworzyć w szatni lepszą atmosferę. Ludzie identyfikują się z klubem, a to ważne tam, gdzie finanse nie są najsilniejszą stroną, a piłkarza łączy z klubem tylko kontrakt. U nas świetnie zaaklimatyzowali się ludzie z Warszawy. Zespół wybrał Darka Dźwigałę na kapitana, Piotrek Rocki ożenił się z zabrzanką i mieszka w tym mieście do dziś. Gdybym miał wskazać jeszcze inne punkty zbieżne, to na pewno wypada wspomnieć o drugiej linii. Była najsilniejsza wtedy i ona jest kluczem do obecnych sukcesów Górnika - przyznaje trener Żurek. - Też grałem piątką w pomocy, z przodu biegał tylko Piotrek Rocki. Dźwigała, Gierczak, Kompała, Probierz, Agafon czy Brosz to była w lidze realna siła. Najważniejszy z nich? Darek Dźwigała miał na boisku i poza nim ogromny wpływ na rytm gry. Jak dziś Arek Kwiek. I też mieliśmy jednego młodego, bardzo zdolnego. Może nie było o nim tak głośno, jak dziś o Arku Miliku, ale karierę zrobił. Nazywał się Kamil Kosowski.

Iwan - symbol postępu

Wtedy drużyna rundę jesienną zakończyła na czwartym miejscu, by ostatecznie skończyć sezon na siódmym. Warto przypomnieć, że Górnik miał już bardzo dobrą wiosnę poprzednich rozgrywek, kiedy na pół roku wrócił do Zabrza Jan Urban (kolejny trener pracujący w lidze), a bramki strzelał Marcin Kuźba. Wiosna 1999 roku tak dobra już nie była, skończyło się na siódmym miejscu w lidze, a na mecie rozgrywek zabrzan minął między innymi... Ruch Radzionków. Trener Żurek nie przesądza jednak, że sytuacja musi się powtórzyć. - Dziś Górnik jest mocny i to wszyscy widzą. Mówienie, że na ten moment jest jedną z trzech najlepszych drużyn w lidze nie jest nadużyciem. Pytanie, co wydarzy się zimą? Nakoulma w formie to jest jakość. Przy nim łatwiej gra się też Milikowi. Jeżeli 2-3 ludzi odejdzie, to będzie o wiele trudniej. Klub ma problemy, ale gdyby udało się zabezpieczyć budżet i skład utrzymać do czerwca, to może być wynik na boisku i u księgowego. Bramki, powołania, wygrane... Wartość tej drużyny rośnie z każdą kolejką. Górnika omijają kontuzje. Wydaje się, że zmiennicy są, bo dobre zmiany dają Nowak, Oziębała czy Mączyński, ale czy udźwigną odpowiedzialność, gdyby musieli regularnie grać? Nie wiem. Przypadki losowe w całym sezonie są nieuniknione i wtedy okazuje się, kto jest mocny. Dziś Górnik gra trzynastoma ludźmi. Drużynie „idzie", zmian więc nie ma. Jeżeli to nie będzie problem, to innych zagrożeń nie widzę. Spójrzmy na to, jaki skład wygrał mistrzostwo dla Śląska. Kapitalny wtedy Kelemen i ponadprzeciętny Mila. A wicemistrzostwo dla Ruchu? Solidność, stabilna kadra, dobre przygotowanie, plus Piech... Więc niech próbują. Symbolem tego, że w Górniku dzieje się dobrze jest dla mnie nawet nie gra Milika, Nakoulmy czy Skorupskiego, ile Bartka Iwana. Świetnego chłopaka, który dopiero teraz pokazuje, co faktycznie potrafi, bo przez lata nie potrafił "zaskoczyć". Ten zespół na pewno może więcej niż my czternaście lat temu - kończy Jan Żurek.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online