Forum
 

Górnik utrącił lidera

Dramatyczne spotkanie w Zabrzu. Gospodarze uratowali punkt w doliczonym czasie gry. Jan Urban po raz pierwszy nie wygrał z Górnikiem jako trener Legii, a zespół z Warszawy stracił pozycję lidera ekstraklasy.
Mecz się jeszcze dobrze się nie zaczął, a już Legia uzyskała prowadzenie. Jakub Kosecki zakręcił Michałem Bembnem, strzelił, piłka odbiła się jeszcze od nogi zabrzańskiego obrońcy i trafiła w ręce Łukasza Skorupskiego. Bramkarz Górnika nie zdołał jednak opanować futbolówki, która zatańczyła mu w rękach, i wypuścił ją wprost pod nogi Marka Saganowskiego. 34-latek już dawno nie zdobył tak łatwej bramki. A Skorupski niepewną interwencją potwierdził tylko, że ostatnio nie jest w najlepszej formie. Wystarczy wspomnieć, że kilka dni temu puścił klopsa w meczu polskiej młodzieżówki z Rosją (1:4). Do dziś pewnie wielu kibiców zastanawia się, dlaczego Łukasz bronił rzut wolny stojąc osiem metrów przed bramką.

Nerwy Urbana
Szybko stracony gol nawet najlepszej drużynie mógłby odebrać ochotę do gry. Górnik jednak się nie załamał i zaczęły sunąć ataki na bramkę Duśana Kuciaka. O zabrzanach eksperci mówią, że grają obecnie najlepszą piłkę w ekstraklasie, ale sami górnicy nie zgadzają się z tą opinią. - Mamy wiele do poprawienia - mówi trener Adam Nawałka. Wczoraj kilka zagrań gospodarzy z bocznych sektorów wprowadziło sporo zamętu w warszawskiej defensywie. W końcu Jan Urban musiał zerwać się z ławki i przekazać w ostrych słowach, że to mu się nie podoba. Zdecydowanymi bohaterami pierwszych minut byli Aleksander Kwiek z jednej i młody Kosecki z drugiej strony. Dobrego występu pomocnika Legii można się było spodziewać. Wiosną przyjechał na Roosevelta z Lechią (2:2) i niemiłosiernie kręcił niezbyt zwrotnym Bembnem. Teraz, przynajmniej w pierwszej połowie, było podobnie. Bemben w tym okresie został też całkowicie wykluczony z gry ofensywnej. Bał się pobiec do przodu, by nie stracić szybkiego legionisty z widoku. Dopiero po zmianie stron odważył się na kilka rajdów. Kwiek natomiast widoczny był od po czątku i dawał liczne dowody poświęcenia. Starał się też brać na siebie obowiązki egzekutora. Strzelał groźnie, ale Kuciak nie dał się zaskoczyć.

Prejuce nie zachwycił
W ostatnich dniach wiele mówiło się o tym, że Górnik i Legia mogą zagrać bez swoich największych gwiazd: Prejuce Nakoulmy i Danijela Ljuboi. U asa Legii odezwały się przewlekłe problemy z przywodzicielem. Natomiast Nakoulma dopiero w czwartek wieczorem wrócił ze zgrupowania kadry Burkina Faso. Ostatecznie obaj wyszli na boisko. Ljuboja grał swoją piłkę i wyglądał, jakby nic mu nie dolegało. Już do przerwy dał próbkę umiejętności, kiedy po krótkim biegu z piłką oddał potężny strzał na bramkę. Nakoulma z kolei starał się, wychodził na pozycję, ale nic mu się nie udawało. W pierwszych 20 minutach aż trzy razy był łapany na spalonym. W najlepszej sytuacji dał się wypchnąć obrońcom rywala z pola karnego. Na pewno nie zachwycił skautów Olympiakosu Pireus, którzy, z trybun obserwowali jego grę, podobnie jak kilku legionistów. Poprzedni sezon pokazał, że Ślązacy mają kłopot z wejściem w odpowiedni rytm, kiedy wracają do gry po reprezentacyjnej przerwie. Wczoraj nie było źle, ale akcjom zabrzan brakowało wykończenia i błysku. W ogóle obraz meczu był inny od tego, jaki kreślili w ostatnich dniach eksperci. Sądzili oni raczej, że goście stłamszą Górnika. I być może tak by było, gdyby nie szybko strzelony przez przyjezdnych gol. To on ustawił mecz. To on pozwolił Legii ustawić się na własnej połowie i czekać na ruch przeciwnika. Górnik długo nie potrafił sforsować zasieków obronnych drużyny Jana Urbana. Dopiero pod koniec meczu, po błędzie Kuciaka, gospodarze doprowadzili do wyrównania.

Danch po raz drugi
Długo się nim jednak nie cieszyli. Znowu przysnął Skorupski. Klasowy bramkarz nie może puszczać bramki po strzale z 35 metrów. Furmanowi jednak nic do tego. On mógł się cieszyć, bo znów odwrócił losy meczu. Podobnie było dwa tygodnie temu z Podbeskidziem (3:1). Teraz nie skończyło się tak dobrze, bo w doliczonym czasie Górnik wydarł Legii punkt. Gola strzelił Adam Danch, dla którego było to drugie trafienie w ekstraklasie. Warto zaznaczyć, że Nawałka świetnie trafił ze zmianami. Gracze wprowadzeni do gry po przerwie zaliczyli gola (Oziębała) i asystę (Nowak). Na trybunach zasiadł selekcjoner Waldemar Fornalik, który kiedyś z dobrym skutkiem prowadził Górnika. Jeśli chciał się utwierdzić, że dobrze zrobił umieszczając Arkadiusza Milika na liście rezerwowej, to zyskał argument na tak. Milik był kompletnie niewidoczny. Saganowski, inny kadrowicz, zakończył występ golem, ale i on, poza tym nie pokazał niczego nadzwyczajnego.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online