Forum
 

Iwan: Docinków nie słucham

Na pierwszych zajęciach przyplątał się uraz, ale już nazajutrz normalnie trenowałem. To być może moja ostatnia szansa, by zaistnieć, więc musiałem zacisnąć zęby - mówi Bartosz Iwan, który dzisiaj ma podpisać z Górnikiem Zabrze dwuletnią umowę.
Gdyby wziąć pod uwagę tylko poprzedni sezon, transfer Bartosza Iwana na Roosevelta powinien dziwić. 28-latek podzielił przecież ten okres na nieudaną przygodę z Olimpią Elbląg, która później z hukiem spadła z zaplecza ekstraklasy, i ledwie II-ligową Garbarnię Kraków. Tyle że w Górniku wychodzą z założenia, że słabszy rok każdemu może się zdarzyć, a poza tym kilka lat temu trener Adam Nawałka pokazał już w GKS-ie Katowice, że z "Ajwena" potrafi wycisnąć wiele. W Zabrzu Bartosz Iwan kimś takim, jak na Bukowej, na pewno jednak nie będzie, bo z ofensywnego pomocnika staje się właśnie... stoperem.

Pana kontrakt w Górniku to już tylko formalność?
Bartosz Iwan: - Tak. Dzisiaj powinniśmy złożyć pod nim podpisy. Pozostaje jedynie zdzwonić się i ustalić godzinę spotkania. Mówimy o dwuletniej umowie z opcją przedłużenia o kolejny rok. Myślę, że to dla mnie bardzo dobre rozwiązanie. Dające stabilizację...

Ale pewnie nie zabraknie "życzliwych", którzy powiedzą, że do Zabrza trafił pan głównie dzięki znajomości z trenerem Adamem Nawałką. Zwłaszcza że ostatnio grywał pan tylko w II lidze...
- Zdaję sobie sprawę, że takie głosy na pewno się pojawią, ale tego typu docinki są mi obojętne. Przekonać trenera do siebie wcale nie było łatwo, bo to bardzo wymagający człowiek. Musiałem dać z siebie 120 procent.

Mimo że już na pierwszym treningu złapał pan kontuzję stawku skokowego.
- Nie powiem, była obawa, że to już koniec moich starań o angaż w Górniku, bo w pierwszym momencie nie było wiadomo, co mi dolega. Już nazajutrz byłem jednak na treningu. Ból co prawda jeszcze odczuwałem, ale wiedziałem, że to być może moja ostatnia szansa, by zaistnieć na poziomie ekstraklasy. Musiałem pokazać charakter, więc zacisnąłem zęby i dałem radę.

I zaczął pan przekonywać sztab szkoleniowy Górnika do siebie jako... stopera, z której to pozycji pana nie kojarzymy. Zupełna nowość?
- Nie do końca. Wiosną w Garbarni Kraków trener Bukalski wystawił mnie tam na tej pozycji w dwóch meczach i był zadowolony. Wiem też, że rozmawiał na ten temat z trenerem Zającem (asystentem Nawałki - przyp. red.) i kiedy pojawiłem się w Górniku, od razu usłyszałem, że będę przymierzany do pozycji środkowego obrońcy lub defensywnego pomocnika.

Kogoś, kto „od zawsze" był odpowiedzialny nie za bronienie, a za atakowanie, takie wieści nie musiały szczególnie ucieszyć.
- W żadnym wypadku nie miałem zamiaru grymasić. Wiem, że brakuje mi jeszcze charakterystycznych dla tych pozycji nawyków, ale trener Nawałka mówi, że mam predyspozycje, by na nich grać, że dobrze się ustawiam, że mam przegląd pola.

Stoper, który zrobi swoje w defensywie, a później jeszcze umiejętnie wyprowadzi piłkę? W polskich warunkach taki zawodnik to rzadkość...
- Mam nadzieję, że mi się powiedzie. Trener lubi takich uniwersalnych graczy. Kogoś takiego szukał.

Był moment - dokładnie za czasów pana gry w GieKSie - kiedy niejeden trener w ekstraklasie mówił, że szuka kogoś takiego jak pan. Dlaczego wyszło jak wyszło?
- Trudno powiedzieć. W Katowicach rzeczywiście miałem bardzo dobry okres, ale w ekstraklasie, po przejściu do Piasta Gliwice, za wiele już nie pograłem. W I lidze wyglądało to już natomiast obiecująco, biliśmy się o awans do ekstraklasy... Błędem była przeprowadzka do Olimpii Elbląg i nie chodzi mi tu o sam klub, a bardziej o jego lokalizację. Byłem bardzo daleko od domu, nie zaaklimatyzowałem się. Ale czasu nie cofnę... Później wielu pytało, po co idę do II ligi, ale ja odpowiadałem, że czasem, żeby iść naprzód, trzeba zrobić mały krok w tył. Miałem rację.

Do numeru na koszulce wagę pan przywiązuje? Przejmie pan w końcu "czternastkę" samego Prejuce Nakoulmy.
- Nie, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Chciałem "trzynastkę", ale była już zajęta, więc wziąłem pierwszy wolny numer. Nie zastanawiałem się nawet, po kim go przejmuję.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online