Forum
 

Nowak: Mógłbym już operować

- Nie jest łatwo, ale nie mam zamiaru się już nad sobą użalać. To by było najgorsze - mówi Gabriel Nowak, który z powodu dwukrotnego zerwania więzadeł krzyżowych nie grał w meczu o stawkę już od 14 miesięcy.
Jeśli zerwane więzadła krzyżowe to dla piłkarza prawdziwy dramat, to jak nazwać przypadek Gabriela Nowaka? Defensywny pomocnik Górnika na problemy ze zdrowiem nigdy nie narzekał, aż do lata zeszłego roku. Wtedy to, podczas zgrupowania w Słowenii, zerwał więzadła krzyżowe. Żmudna rehabilitacja przyniosła efekty wiosną tego roku, kiedy 26-latek znów mógł włączyć się do rywalizacji o miejsce w zabrzańskiej jedenastce. Niestety, tylko na chwilę, bo uraz się odnowił... Mimo tego podwójnego dramatu Nowak pozytywnego nastawienia jednak nie porzuca. - Muszę wrócić i odbić się od tego dna - podkreśla.

Jak zdrowie?
- Dziękuję, powiedziałbym, że coraz lepiej, a nawet dobrze, ale mówiłem tak już po pierwszej operacji, a potem wszystko znów się posypało. Dlatego zostanę przy tym, że jak na razie rehabilitacja przebiega zgodnie z planem. Tego, co mogę już robić, bieganiem nazwać jeszcze co prawda nie sposób, ale truchtaniem już tak. W ogóle teraz wszystko idzie już nieco szybciej niż za pierwszym razem, szybciej odstawiłem kule.

Kiedy na nowo zamelduje się pan na boisku?
- Myślę, że styczeń to już taki stuprocentowy termin. Jest też pewna szansa na powrót już w listopadzie, choć na początek nie byłby to pierwszy zespół, a drużyna Młodej Ekstraklasy. Z jednej strony - bardzo bym chciał, aby tak to się właśnie skończyło, bo dla kogoś, kto całe życie ma piłkę przy nodze, taki rozbrat z nią to tragedia, a z drugiej - ryzyko jest zbyt duże, więc wiem, że muszę wybijać sobie tę myśl z głowy. Przede wszystkim nie wolno mi się spieszyć.

Otrzymuje pan solidną i - niestety - bolesną lekcję cierpliwości...
- Pierwsze dni po tym, jak dowiedziałem się, że znów na kilka miesięcy wypadłem z gry, były bardzo trudne, ale szybko wróciłem do nastawienia "co mnie nie zabije, to mnie wzmocni". Owszem, nie jest łatwo, ale w żadnym wypadku nie mam zamiaru się nad sobą użalać. To by było najgorsze, bo psychika jest w tym wszystkim bardzo ważna.

Ale trudno chyba czuć się pełnoprawnym członkiem zespołu, kiedy tyle już czasu jest się zupełnie z boku.
- Siła rzeczy ten dystans między mną a sprawami szatni musi być, ale jak tylko mam okazję, odwiedzam chłopaków.

Jak do sprawy podchodzi trener Adam Nawałka?
- Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Powtarza: "trudno, stało się, czasu nie cofniemy, ale będzie dobrze". Trener doskonale wie, jak to jest, bo w jego karierze kontuzji było sporo.

Przez ten czas mógł pan znaleźć sobie... nowe hobby.
- Taki hobby jest już dla mnie rehabilitacja (śmiech). Wliczając basen czy siłownię, wszystko zajmuje mi dziennie około pięciu godzin, nie jest więc tak, że siedzę w domu i nic nie robię. A o swojej kontuzji wiem już tyle, że mógłbym takie operacje sam przeprowadzać (śmiech).

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online