Forum
 

Słabe argumenty

Prejuce Nakoulma nie wykorzystał rzutu karnego i pogromcy Legii wyjechali z Bełchatowa bogatsi tylko o punkt.
Poniedziałkowy mecz niepokonanych w tym roku drużyn w Bełchatowie miał odpowiedzieć na pytanie, czy więcej warte jest zwycięstwo Górnika nad Legią, czy też może pokonanie Lecha w Poznaniu przez bełchatowian. Oba zespoły nie potwierdziły jednak renomy sprzed tygodnia, a remis ucieszył innych - na przykład Podbeskidzie, niepokonanego lidera rundy wiosennej. 

Drużyny zaczęły mecz spokojnie, do pewnego momentu wręcz śpiąco. Zabrzanie szybciej weszli w uderzenie, ale nic specjalnego nie osiągnęli, może dlatego, że na dobrą sprawę najlepszy w tej drużynie Prejuce Nakoulma nie miał z kim grać, bo był za szybki dla kolegów z zespołu, chociaż nie spieszył się ostatecznie na samolot do Marakeszu, bo ustalono, że jednak na mecz swojej reprezentacji nie pojedzie. Nakomulma atakował zrazu lewą strona, potem prawą, wreszcie środkiem. Ma już siedem goli w dorobku w tym sezonie, ale tym razem nie próbował strzelać, tylko posyłał groźne dośrodkowania, po których jednak obrońcy za każdym razem zdążali z zablokowaniem strzałów.

Po 20 minutach przewagę uzyskał z kolei GKS i od razu miał dwie szanse: strzał Wróbla obronił Skorupski, a niedługo potem Wróbel trafił w poprzeczkę. W pierwszym przypadku Magiera zbyt łatwo pozwolił Kosowskiemu na dośrodkowanie, w drugim Pazdan i Szeweluchin dopuścili do tego, by najniższy zawodnik na boisku oddał strzał głową.

Brakowało 15 sekund do końca pierwszej połowy, gdy po kolejnym rajdzie i dośrodkowaniu Nakoulmy Popek faulem przeszkodził Kwiekowi w dojściu do piłki. To był nie tylko rzut karny, ale i czerwona kartka (po wcześniejszej żółtej) dla Popka! Górnik mógł objąć prowadzenie, ale dowiedzieliśmy się tylko, dlaczego Nakoulma w poniedziałek nie kończył akcji strzałami: strzelił z "jedenastki" w taki sposób, że Sapela obronił.

W przerwie GKS z jednej strony wzmocnił obronę (Wilusz w miejsce Popka, Szmatiuk na środek), ale przestawiając się na grę z kontry - także na atak, bo w kontrach Nowak na pewno jest lepszy niż statycznie grający Żewłakow.

Żeby nie było wątpliwości: w 59. minucie to właśnie Dawid Nowak strzelił, jak w Poznaniu przed tygodniem, gola dla GKS, wykorzystując dokładne podanie Macieja Wilusza z wrzutu z autu. I znów zaspali obrońcy Górnika, bo dopuszczenie do straty gola w ten sposób mocno ich obciąża. A Górnik tak dobrze zaczął drugą połowę: szanse bramkowe zaraz po przerwie mieli Kwiek i Milik.

Trzeba było jeszcze raz dokładnie policzyć zawodników, bo różnicy w ich liczbie w obu zespołach nie sposób było zauważyć. GKS często wychodził z kontrami, ale gdy przenosił akcję na połowę rywala, stawał do ataku pozycyjnego, długo utrzymując piłkę! Zmienić miało ten układ sił wprowadzenie na boisko napastników, Zielińskiego i Wodeckiego i początek był faktycznie zachęcający, bo Zieliński miał okazję na gola już przy pierwszym swoim kontakcie z piłką (Sapela obronił).

Skoncentrowani na napastnikach obrońcy GKS zapomnieli jednak, że strzelać na bramkę można też z 35 metrów. Usypiające rozgrywanie piłki w środku pola Michał Pazdan zakończył wysokiej klasy uderzeniem z dystansu. To był dopiero jego pierwszy gol w ekstraklasie, ale za to jaki piękny!

Dopiero wtedy Górnik uzyskał wreszcie przewagę, bo łatwiej przecież rozłożyć wysiłek zespołu na jedenastu zawodników niż na dziesięciu. Do stworzenia sytuacji bramkowej potrzeba jednak nie tyle lepszej kondycji i większego zasobu sił, co piłkarskiego kunsztu, którego jednak zabrzanom zabrakło.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online