Forum
 

Nakoulma i jego negocjacje z Górnikiem

Narzeczona pomogła Prejuce Nakoulmie wynegocjować kontrakt z Górnikiem Zabrze.
- Po prostu wsparłam go w trudnej sytuacji. Po kilku dniach pobytu na Śląsku Prejuce wrócił bowiem z klubu zdenerwowany i powiedział, że pakujemy walizki i wracamy do Łęcznej, bo on nie może się dogadać z działaczami - wspomina sierpniowe wydarzenia 2011 Renata Papurzyńska, narzeczona Nakoulmy. - Nie spałam całą noc i wymyśliłam, że rano razem pojedziemy do klubu. Trochę oponował, ale byłam stanowcza, więc się zgodził - opowiada pani Renata.
Do gabinetu dyrektora Krzysztofa Maja poszli razem. - Wysłuchaliśmy dyrektora, który przedstawił stanowisko klubu. Prejuce zapytał mnie, co o tym sądzę. Powiedziałam, że zrobi co chce, ale ja na jego miejscu nie wracałabym do Łęcznej, bo tam nie ma dla niego żadnej przyszłości - wspomina pani Renata.
Napastnik z Burkina Faso nie dostał w Zabrzu wielkich pieniędzy. Ale nie jest mu najgorzej, bo rekompensatą za niższą pensje są wyjściówki. Jeśli będzie regularnie grał, wszystko mu się zwróci. Byle tylko był zdrowy. Nie tak jak w Widzewie. - Zmagał się tam z kontuzją. U was w gazecie przeczytałam, że w Łodzi przypięto mu łatkę lenia. To była nieprawda. Ciężko pracował. Chodziłam z nim na siłownię i widziałam, co robi. Każdego ranka biegał po jakichś chaszczach. Pytałam go: "po co ty się tak męczysz?" On wyjaśniał, że musi dogonić zdrowych kolegów - opowiada Papurzyńska.
Równie ciężkie chwile przeżywał Nakoulma zaraz po przyjeździe do Polski w 2006 roku. - Trafił do liczącej 2 tysiące mieszkańców wioski Lubycza Królewska, w której wcześniej nigdy Murzyna nie widzieli. Aż tu nagle się zjawił i na dodatek nie znał ani jednego polskiego słowa. Nawet bułki nie mógł przez to w sklepie kupić. Nieraz, jak wspominał, zastanawiał się, czy nie powinien wrócić. Jednak jest bardzo ambitny, więc przeganiał złe myśli. Wiedział, po co przyjechał do Polski i czekał na swoją szansę. Na szczęście szybko rozeszła się fama, że jest w Lubyczy taki szybki i sprytny gracz, więc zainteresowały się nim kluby ze wschodu Polski. Był w Stalowej Woli, Zamościu i trafił do Łęcznej - opowiada narzeczona Nakoulmy.
Jak się poznali? Pani Renata prowadzi w Łęcznej duży sklep z odzieżą sportową i garniturami. Prejuce przyszedł na zakupy raz, potem drugi,trzeci. - W końcu zgodziłam się pójść z nim na randkę. Nie mogłam dopuścić do tego, żeby wszystkie pieniądze umniewydał - śmieje się na wspomnienie tamtych wizyt.
Co kupował? - Raz spodnie od dresu, innym razem bluzę, jakieś t-shirty. Teraz ubiera się bardziej elegancko. W każdym razie po pewnym czasie przestał kupować, ale ciągle przychodził. Rozmawiał. Zauważyłam, że to fajny, inteligentny chłopak. O piłkarzach nie miałam dobrego zdania, ale ten był zadziwiający. Miał poczucie humoru, był bardzo oczytany. I ładnie opowiadał o swoim kraju - wspomina Papurzyńska.
Ojciec Nakoulmy grał w piłkę, jest dyrektorem federacji, więc i wyrocznią w sprawach futbolowych. Prejuce wyjazdu do Polski z rodzicami nie konsultował. Zrobił to wbrew mamie, która chciała, by dalej się uczył, bo w szkole był prymusem. On jednak chciał grać w piłkę.
- Rodzinę Prejdżusika znam tylko ze skype'a. Muszę podszlifować angielski, a wtedy pojedziemy do Burkina Faso. Jestem ?dumna z tego, że mój facet to prawdziwy poliglota. Zna nie tylko swój język, ale także angielski, francuski, a teraz polski, którego uczy się cały czas. Wkrótce nikt nie pozna, że tak krótko jest w Polsce - mówi dziewczyna Nakoulmy.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online