Forum
 

Górnik - Śląsk. Nakoulma chce zdobyć bramkę

Prejuce Nakoulma kontra obrońcy Śląska - to jedno z najciekawszych wydarzeń najbliższej kolejki Ekstraklasy. 24-letni łowca kogutów z Afryki stanie naprzeciwko jednej z najlepszych linii defensywnych w polskiej lidze.
Piłkarze Śląska to specjaliści od reagowania na ruchy przeciwnika. W obronie nic nie jest pozostawione przypadkowi, Orest Lenczyk często na odprawach najwięcej uwagi poświęca temu, co może zrobić rywal. Zapewne podobnie będzie i tym razem, bo Nakoulma w obronę Zagłębia wjeżdżał w poprzedniej kolejce jak w masło. Grający na lewym skrzydle piłkarz, właściwie sam wygrał mecz.

Jak się rozhula
– W Górniku jest więcej niezłych zawodników, ale faktycznie Nakoulma robi różnicę. Z meczu na mecz jest coraz pewniejszy. Powinniśmy zwrócić na niego uwagę i zniwelować jego największe atuty. Jest szybki i silny. Trzeba szybko do niego doskakiwać, bo jak już się rozhula, trudno go zatrzymać – przyznaje obrońca wrocławian Jarosław Fojut.
Śląskowi powstrzymywanie najlepszych graczy przeciwnika idzie dobrze. Rudniew strzelił wrocławianom gola, kiedy jego drużyna i tak leżała już na deskach i nie mogła odwrócić losów meczu. Daniel Ljuboja z Legii trafił, kiedy jego zespół przegrywał już 0:2. Tomasz Frankowski rok temu „skaleczył" Śląsk, ale z wątpliwego rzutu karnego, którego zresztą wypracował kto inny. Statystyki mówią jasno – ofensywnie grających pomocników i napastników z absolutnego polskiego topu, wrocławscy defensorzy potrafią neutralizować.
– Nam w ogóle mało kto strzela gole w dużych ilościach. Sztab szkoleniowy zwraca nam uwagę na najgroźniejszych zawodników rywala. Wiemy jak dany piłkarz może się zachowywać. Tak było przed Jagiellonią, na odprawach czy treningach dostawaliśmy wskazówki – mówi Fojut o niedawnej potyczce z drużyną Tomasza Frankowskiego.

Olkowski też niebezpieczny
W drużynie Oresta Lenczyka wiedzą jednak, że niebezpieczeństwo ze strony zabrzan może czyhać na obu skrzydłach. W jesiennym meczu tych drużyn, rozgrywanym jeszcze przy Oporowskiej, Śląsk miał duże trudności z okiełznaniem debiutującego wtedy w ekstraklasie 21-letniego Pawła Olkowskiego. Pochodzący z Ozimka ziomek Waldemara Soboty, wspierany przez ofensywnie nastawionego Mariusza Magierę, sprawił na prawym skrzydle mnóstwo problemów wrocławskim defensorom. Po godzinie gry padł jak kawka, ale zdążył wcześniej strzelić gola dla Górnika.
– Oby tym razem dopisało nam w Zabrzu więcej szczęścia niż ostatnio – mówi bramkarz wrocławian Marian Kelemen. Górnik to jedyny zespół z Górnego Śląska, który pokonał wrocławian na swoim terenie, odkąd ci pojawili się w 2008 roku w ekstraklasie. Kilka miesięcy temu poważnie utrudnił Sebastianowi Mili i spółce walkę o wicemistrzostwo Polski. Wygrał 3:1, choć poważne „zasługi" w tej wygranej mieli wybitnie pechowo interweniujący obrońcy wrocławskiej drużyny. W pierwszych dwudziestu minutach samobójcze gole strzelali Tadeusz Socha i Mariusz Pawelec.

Niespodzianka w obronie
Jeszcze w środę na gierce treningowej w mocniejszym składzie na lewej obronie grał nie Pawelec, który ostatnio jest etatowym lewym obrońcą, a dość niespodziewanie Krzysztof Wołczek. Tyle że do meczu jest jeszcze dużo czasu, a trener Śląska potrafi zaskoczyć w każdej chwili.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online