Forum
 

Nakoulma 2014

Szansa na to, że Prejuce Nakoulma zimą odejdzie z Zabrza jest w praktyce równa zeru. Nie pozwalają na to obowiązujące przepisy. Co więcej, Nakoulma podpisał z Górnikiem trzyletni kontrakt.
Nie ulega wątpliwości, że Prejuce Nakoulma to dziś wartość dodana Górnika Zabrze, a może i całej ligi. Piłkarz z Burkina Faso ma największy wpływ na ofensywną grę zabrzan. Statystyki nie kłamią. Cztery gole, cenna asysta w końcówce meczu z Wisłą w Krakowie... A przecież "Prezes" nie grał w Zabrzu od pierwszej kolejki. Można tylko spekulować, jak wyglądałby dorobek punktowy Górnika bez Nakoulmy.

Zabrze lub Łęczna
Tymczasem coraz częściej pojawiają się głosy, że zabrzanie zimą stracą piłkarza, który w ostatnich dniach "okienka" transferowego został na Roosevelta wypożyczony z Bogdanki Łęczna. - Nie ma takiej możliwości. Nakoulmę wypożyczyliśmy do końca sezonu. Poza tym obowiązują w futbolu przepisy, które wypada znać. Nakoulma nie może już grać w tym sezonie w innym klubie - twierdzi Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy Górnika. Mało tego, Nakoulma ma z Górnikiem podpisany kontrakt do czerwca 2014 roku.
Faktycznie, nie ma takiej opcji, by Prejuce Nakoulma zimą pojawił się w lidze francuskiej, greckiej czy nawet jakimkolwiek innym polskim klubie, prócz Górnika i... Łęcznej. - Przepis jest jednoznaczny. W jednym sezonie można mieć podpisane kontrakty z trzema klubami, ale grać można tylko w dwóch - mówi działający na menedżerskim rynku Paweł Zimończyk. - Jeżeli Nakoulma miałby opuścić Zabrze, to w rachubę wchodzi tylko... powrót do Łęcznej. Pytanie, czy taki ruch miałby jakikolwiek sens, skoro obecnie na grze i golach Nakoulmy korzystają wszystkie strony. Teoretycznie, gdyby umowa Górnika i Łęcznej kończyła się na rocznym wypożyczeniu to zawodnik i Bogdanka mogliby już zimą porozumieć się z trzecim podmiotem, na przykład zagranicznym klubem, w którym Nakoulma i tak nie mógłby jednak grać przed lipcem. Innej opcji nie ma - spekuluje Zimończyk.

Bardzo zdeterminowany
Nakoulma trafił do Zabrza właśnie po to, by wypromować się na boiskach ekstraklasy. Łęcznej nic było stać na utrzymanie zawodnika, którego marzeniem jest gra w lidze francuskiej. Dlaczego? Burkina Faso to była kolonia tego kraju. - On na pierwszą ligę był po prostu za dobry. Górnik w swojej ofercie był konkretny, a wszyscy doskonale wiedzieli, że jeżeli Prejuce ma się pokazać i zostać zauważony przez zachodnie kluby, to tylko grając w ekstraklasie, a nie na boiskach w Grudziądzu, Radzionkowie czy Niecieczy. Bardzo chciał odejść - mówi Piotr Rzepka, kiedyś piłkarz Górnika, a dziś trener Bogdanki.
Determinacja samego Nakoulmy była tak duża, że kiedy ze względu na problemy finansowe Górnika transfer do Zabrza stanął pod dużym znakiem zapytania, piłkarz zgodził się na znaczną obniżkę kontraktu. Wszystko po to, by zacząć grać w ekstraklasie. - Jego podejście było godne uznania. Chce się rozwijać, ma bardzo jasno określony cel, czyli transfer na zachód. Myślę, że obecnie korzystają obie strony. Sam Prejuce i Górnik - dodaje Krzysztof Maj, który sam kilka razy odwiedzał urząd miejski w Zabrzu, by przekonać władze Zabrza - właściciela Górnika - do znalezienia środków na Nakoulmę. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że było warto.

Scenariusze wydarzeń
Jaki w takim razie jest możliwy scenariusz wydarzeń na najbliższe miesiące? - Mamy z Łęczną podpisaną umowę z prawem pierwokupu piłkarza w letnim "okienku" transferowym. Kwoty oczywiście nie mogę podać, ale nie są to gigantyczne pieniądze - twierdzi dyrektor Maj. - Do końca kwietnia musimy się określić, czy chcemy wykupić Prejuca. Jeżeli z tej opcji nie skorzystamy, to będzie ponownie piłkarzem Łęcznej. Wierzę, że w klubie środki na takiego piłkarza się znajdą.
Takie rozwiązanie dla zabrzan byłoby optymalne. Nie dość, że płacąc stosunkowo niewygórowaną sumę Łęcznej mieliby na nowy sezon bardzo dobrego napastnika, to jeszcze w perspektywie stanęliby przed szansą zarobienia naprawdę dużych pieniędzy, transferując Nakoulmę na zachód.
Pytanie, co może się stać, jeżeli Łęczna dostanie za kilka miesięcy propozycje transferu Nakoulmy za pieniądze o wiele wyższe od tych, jakie wpisano w umowie z Górnikiem? Nic. Jeżeli kwota została ustalona, to przelanie jej przez Górnika w odpowiednim terminie zamyka temat na korzyść zabrzan.
Istotne jest w takich wypadkach, czy klub jest w stanie spełnić wymagania finansowe samego zawodnika. Gdyby takiego porozumienia nie było, to umowa klubów nie miałaby wielkiej wartości. Podstawą jest bowiem dojście do porozumienia zawodnika z nowym pracodawcą. Przykład? Załóżmy, że Nakoulma postawiłby zabrzanom warunki nie do spełnienia - na przykład zażądał milion euro rocznego kontraktu. Wtedy z prawa pierwokupu niewiele by wynikało.
Tylko, że Górnik już w sierpniu podpisał z zawodnikiem z Burkina Faso umowę obowiązującą - w wypadku zapłacenia Łęcznej za transfer - do końca czerwca 2014 roku. - Związaliśmy się na trzy lata. Są w niej zawarte wszystkie warunki, na jakich Nakoulma ma u nas grać. Kontrakt, premie, wszystkie szczegóły... Czasu na "zapięcie" kontraktu nie było dużo, bo wszystko finalizowaliśmy w ostatnich godzinach letniego "okienka", ale myślę, że jesteśmy dobrze zabezpieczeni - kończy Krzysztof Maj. - Głosy, że Nakoulma zimą od nas odejdzie, ewentualnie, że na jego zagranicznym transferze skorzysta tylko Łęczna nie są zgodne z prawdą.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online