Forum
 

O 23:00 bohaterowie śpią

Kiedyś skreślono przy Reymonta parę osób, które wczoraj odczuwać musiały szczególną satysfakcję po "górniczym" sukcesie.
- Nie widziałem bramki strzelonej w sobotę przez Cristiano Ronaldo, bo o 23:00 już spaliśmy... - Michała Jonczyka, 19-latka z Roosevelta, jedno z pierwszych pomeczowych pytań... zupełnie nie zaskoczyło. A zasadne było jak najbardziej; po kapitalnym dograniu Prejuce Nakoulmy, trafił przecież do wiślackiej siatki z zerowego niemal kąta. Czyli mniej więcej tak, jak 20 godzin wcześniej znakomity Portugalczyk na Estadio Mestalla. - Na treningach ćwiczymy podobne sytuacje - dodawał jeszcze Jonczyk. I tak do końca nie wiadomo, czy miał na myśli właśnie uderzenia z linii końcowej, czy też po prostu dwójkowe akcje z reprezentantem Burkina Faso... Wiadomo natomiast, o co mu chodziło, gdy dorzucał jeszcze z przekornym błyskiem w oku: - Miałem coś do udowodnienia; w przeszłości byłem w Wiśle przez pół roku, ale mnie tu skreślono...
Kiedyś skreślono też przy Reymonta parę innych osób, które wczoraj odczuwać musiały satysfakcję. Mówił o tym Krzysztof Mączyński, przez grzeczność chyba nie wspomniał o tym z kolei obecny szkoleniowiec zabrzan. Ale on miał powody do satysfakcji nie tylko z samego zwycięstwa podopiecznych, ale i "asa wyciągniętego z rękawa". - Już przed meczem wiedziałem, że wpuszczę na boisko Michała Jonczyka. Nie wiedziałem tylko, w której minucie... - powtarzał Adam Nawałka parokrotnie.
Tak naprawdę jednak nawet nie z tego powodu zasłużył na brawa przy otwartej kurtynie. Dokonał przecież rzeczy dużo większej, niż szczęśliwa zmiana. Tak mianowicie ustawił swój zespół, i natchnął go taką wiarą w możliwość pokonania mistrza Polski na jego terenie, że... zabrzanie mogliby sobie pluć w brodę, gdyby nie pojechali do domu z trzema punktami. Nieuchwytny dla gospodarzy był zwłaszcza Prejuce Nakoulma; już w 3. minucie - po przebiegnięciu z piłką prawie 60 metrów - powinien dać gościom prowadzenie, podwyższyć powinien w 40. minucie kapitalnym szczupakiem, a hat tricka przypieczętować w samej końcówce, gdy jego szarżę zastopował Sergei Pareiko. Cały zespół grał jednak na poziomie dawno w jego wykonaniu nie oglądanym, i nie zmieni tej oceny nawet fakt, że w II połowie Biała Gwiazda przez długie minuty mogła mieć nadzieję na trzy punkty. Solidny bramkarz - a Łukasz Skorupski takim jest na pewno, wczorajszy występ tylko tę tezę potwierdził - to przecież też element zespołu. Sposób w jaki bronił wczoraj uderzenia Ivicy Ilieva, Tomasa Jirsaka czy Łukasza Garguły, z czystym sumieniem pozwala na nazwanie go jednym z najważniejszych współautorów "górniczego" zwycięstwa.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online