Forum
 

Marzenie "Zygi"

Na Roosevelta mieszane uczucia wywołało przyjęcie posady na Konwiktorskiej przez Włodzimierza Lubańskiego.
Wręczenie certyfikatów "Ambasadora Górnika" staje się powoli tradycją. Włodzimierz Lubański, Stanisław Oślizło, Hubert Kostka, Stefan Florenski... Wczoraj przyszedł czas na kolejną z "ikon" Górnika. Na Roosevelta pojawił się Zygfryd Szołtysik. 

Na boisku z synem
- Dla mnie to wielki zaszczyt. Jako chłopak miałem okazję zagrać kilka spotkań z Szołtysikiem. Darkiem Szołtysikiem, synem pana Zygfryda. Nawet to było wtedy na podwórku nobilitacją. Pan "Zyga" to była postać wyjątkowa, chyba najbardziej ulubiony zawodnik tamtego Górnika - mówił prezes Górnika, Tomasz Młynarczyk.
Dziś cała familia Szołtysików mieszka w Niemczech, zdecydowana jej większość w miejscowości Hamm w Westfalii. Szołtysik jest bliskim sąsiadem Stefana Florenckiego, z którym grał na Roosevelta blisko dziesięć lat. - Mamy do siebie blisko, ale najczęściej, praktycznie każdego dnia spotykamy się na ogródku działkowym. Wspominamy, rozmawiamy o Górniku, kadrze... Temat zawsze się znajdzie - wspomina "Zyga", chwalony wczoraj, chyba nie kurtuazyjnie przez Stanisława Oślizłę. - On był najlepszy. Kiedy coś było nie tak, każdy grał piłkę do "Zygi". I było już dobrze - przyznał Oślizło.

Poczekać do poniedziałku
Sporo komentarzy na Roosevelta wywołała tymczasem informacja z wtorku o zatrudnieniu w Polonii Warszawa Włodzimierza Lubańskiego w charakterze dyrektora sportowego. - To wybór Włodka. Dostał pewnie dobrą ofertę finansową, chce pracować w zawodowej piłce. Nie oceniam, czy akurat praca u prezesa Wojciechowskiego to najlepsze rozwiązanie. Myślę sobie tylko, że nic by się nie stało, gdyby Włodek zaczął od najbliższego poniedziałku, już po meczu z Górnikiem - przyznał Oślizło. Górnik zagra na Konwiktorskiej w sobotę. Prezes klubu nie chciał się odnosić do tej decyzji. - Pan Lubański był naszym ambasadorem kiedy pracował w Lokeren i będzie również teraz. Myślę, że zawsze będzie kojarzony z Górnikiem i tego nie zmieni już nic. Chciałbym tylko, by zobaczył w sobotę dobrze grających zabrzan, którzy wygrywają w Warszawie...

Na bramce z wnukami
O grze obecnej drużyny z Roosevelta mało pochlebnie wyrażał się Szołtysik. - Widziałem w ostatnich tygodniach dwa mecze Górnika. Wyglądało to słabo. Myślę, że droga do zbudowania tutaj silnej jedenastki jest daleka, ale trzymam kciuki. Nikomu nie życzę tak dobrze, jak Górnikowi. Przecież tutaj zostawiłem połowę swojego życia...
Szołtysik zdradził, że w piłkę już nie gra. Sam sobie powiedział, że skończy w wieku 65 lat. - Po tym okresie to już nie jest bezpieczne dla zdrowia. Czasami, jak zagram z wnukami stanę jeszcze w bramce. A klan mamy silny. Dorobiłem się czworo dzieciaków i dziewięcioro wnucząt.

Chłopcy świetnie kopią
Szołtysik specjalnie nie żałuje, że z trybuny głównej zobaczył tylko mnóstwo ziemi. "Stary" stadion praktycznie przestał już istnieć. - Nie można żyć tylko przeszłością. Bez nowego obiektu nie można dziś myśleć o wielkich wynikach. Mam tylko jedno marzenie. Chcę być na jego otwarciu. Niech się śpieszą, bo czas w moim wieku szybciej płynie - żartował Szołtysik, przypominając okoliczności, w jakich trafił do Zabrza. - Graliśmy ze Zrywem Chorzów na Stadionie Śląskim finał MP juniorów. 100 tysięcy ludzi, po nas Górnik grał z Tottenhamem. Strzeliłem wtedy chyba tylko jedną bramkę, ale kilka wypracowałem. Potem zgłosił się Górnik. Lepszej decyzji w swoim życiu nie podjąłem - kończy Szołtysik.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online