Forum
 

Sport: Bohater ostatniej akcji

Mimo przygniatającej przewagi w bramkowych okazjach, Adam Marciniak dał Górnikowi wygraną dopiero w 93 minucie.
- Gdybyśmy tego meczu nie wygrali, to najlepiej byłoby sobie strzelić w łeb - przyznał po spotkaniu Michał Bemben, który sam miał przed przerwą dwie okazje do strzelenia gola. Jego silne, soczyste strzały minimalnie mijały poprzeczkę. I wcale nie były to sytuacje najlepsze. - Gdyby było 4:0, a może nawet więcej, to pewnie też rywale nie mogliby mieć do nikogo pretensji - dodał Bemben.
Dominacja zabrzan ani przez moment nie podlegała dyskusji. Może poza fragmentem gry między 55. a 70. minutą, kiedy goście nieco odważniej zaczęli kontrować, w piłkę grała na Roosevelta jedna drużyna. - Widziałem GKS w Chorzowie. Grał wtedy słabo. Dziś bełchatowianie byli jeszcze słabsi - stwierdził trener Artur Płatek, obserwujący mecz z trybun. Fakt, że tak słabo jak w sobotę Bełchatów... dawno nikt w Zabrzu nie grał. Druga strona medalu jest jednak taka, że zabrzanie na niewiele gościom pozwolili. Wspomniany okres w miarę przyzwoitej gry GKS skończył się na jednym strzale Marcina Żewłakowa. 7-8 metrów nad bramką. Innego uderzenia na bramkę Łukasza Skorupskiego goście tego dnia nie oddali! Nic nie dawały też wrzutki Kamila Kosowskiego z rzutów rożnych i wolnych. Na mniej więcej dziesięć piłek zabrzanie wygrali dziewięć "główek" w polu karnym.
Górnik? W 3. minucie piłka nie minęła całym obwodem linii po strzale Tomasza Zahorskiego. Rzut wolny Michala Gasparika fantastycznie obronił Łukasz Sapela. Paweł Thomik szalał po prawej stronie, tworząc z Bembnem "niemiecki" duet, praktycznie nie do zatrzymania dla gości. Thomik miał też swoją "setkę".
- Grali naprawdę bardzo fajną piłkę. Wygrali zasłużenie, ale przy okazji wykorzystali chyba limit marnowania świetnych okazji na całą rundę. W meczu z Lechem takie sytuacje mogą być 2-3 i trzeba je wykorzystywać - przyznał Włodzimierz Lubański, który z żoną oglądał mecz. Przewaga zabrzan po przerwie tak wielka już nie była, ale to wciąż tylko Górnik mógł strzelać gole. Kwiek z 4 metrów trafił w Sapelę po świetnym podaniu Zahorskiego. Zahorski? Uderzył obok - po świetnym podaniu Kwieka, mając przed sobą tylko bramkarza. Wodecki - tylko w słupek, a w 90. minucie kapitalny strzał Mariusza Przybylskiego na rzut rożny sparował Sapela.
Po meczu? Nie. Sędzia doliczył trzy minuty. W ostatniej z nich Arkadiusz Milik wywalczył rzut rożny. Wodecki zagrał do Kwieka, ten do Adama Marciniaka. Spóźnił się z kryciem Grzegorz Baran, "zaspała" defensywa gości, a lewy obrońca zabrzan za moment utonął w objęciach kolegów i trenerów. Była 48. minuta i 6. sekunda drugiej połowy. Sędzia nawet nie wznawiał gry.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online