Forum
 

Na pucharową nutkę

- Po zakończeniu poprzedniego sezonu człowiek zadawał sobie pytanie "co będzie dalej?". Zaległości sięgały przecież pięciu miesięcy, a zespół stracił atuty w ofensywie - mówi Adam Banaś.
Jeszcze kilka tygodni temu kibice Górnika mieli prawo obawiać się, czy w gronie kluczowych zawodników, jacy pożegnają się tego lata z Roosevelta, nie znajdzie się przypadkiem Adam Banaś. W klubie przecież nie działo się dobrze, a na celownik wziął „Banana" Jan Urban, szkoleniowiec Zagłębia Lubin. - Nawet gdybym otrzymał propozycję, to bym z niej nie skorzystał - powiedział filar zabrzańskiej defensywy, który właśnie znowu został wybrany kapitanem Górnika. - Trener od początku mi zaufał i nic od tamtej pory się nie zmieniło. Można powiedzieć, że opaska kapitana zostaje na Śląsku - 29-latek mruży oko.

- Jak to było z zainteresowaniem Zagłębia Lubin?

- Szczerze mówiąc, sam nie wiem. Myślę, że najwięcej w tym wszystkim było po prostu prasowych spekulacji, bo ja żadnej propozycji z Zagłębia nie otrzymałem. Ba, z żadnego innego klubu również. A gdyby nawet coś się pojawiło, to mnie transfer nie interesował. Nie dopuszczałem do siebie myśli o odejściu z Górnika.

- Ale obawy o przyszłość klubu musiał pan mieć...

- Nie ma co ukrywać, obawy były. Człowiek zadawał sobie pytanie „co będzie dalej?". Zaległości sięgały przecież pięciu miesięcy, a drużynę opuścili Robert Jeż, Daniel Sikorski i Grzesiek Bonin, więc cała nasza siła ofensywna. Trener zapewniał nas jednak, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i stopniowo sytuacja będzie się poprawiać. Miał rację.

- Pan też pewnie wziął na siebie zadanie namówienia kilku kolegów do pozostania?

- Taka już moja rola. Dużo rozmawiałem na przykład z Mariuszem Magierą. Zresztą nie tylko ja. Praktycznie wszyscy przekonywaliśmy go do tego, żeby nie odchodził. Świetnie się stało, że posłuchał (śmiech).

- Organizacyjnie klub ma się coraz lepiej, a jak będzie sportowo?

- Poprzednim sezonem wysoko zawiesiliśmy sobie poprzeczkę. W tym nowym chcemy być co najmniej w pierwszej „dziesiątce", wywalczyć stabilną pozycję w lidze. W głowie mamy natomiast taką nutkę pucharów, które w pewnym momencie zeszłych rozgrywek znalazły się w naszym zasięgu...

- Żeby się udało, trzeba by znaleźć godnego następcę Roberta Jeża...

- Robert to świetny zawodnik, w minutę potrafi przesądzić o losach meczu. Z tym nie ma co polemizować. Ale pamiętajmy też, że istnieją ludzie, których nie dałoby się zastąpić. Wspomnę chociażby o Piotrku Gierczaku. Wrócił po kontuzji i wygląda jak za najlepszych lat.

- A nowe twarze?

- To, co widzę w ich wykonaniu od początku przygotowań, napawa mnie dużym optymizmem. Coraz lepiej czują styl, jaki preferujemy. Będą wzmocnieniem.

- Już na tyle, żeby myśleć o sprawieniu niespodzianki na boisku wicemistrza kraju?

- Gdy na inaugurację rundy wiosennej jechaliśmy do Polonii Warszawa, skazywano nas na porażkę. Mówiono, że wrócimy stamtąd z bagażem pięciu bramek. My podchodziliśmy do tego ze spokojem, tak samo jest i teraz. Nie patrzymy na to, że Śląsk Wrocław to wicemistrz Polski, który właśnie wyeliminował Dundee United. Do Wrocławia jedziemy zagrać swoją piłkę.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online