Forum
 

Zahorski: Nie zrobię kroku w tył

- Nie chciałem odejść za wszelką cenę. Do myślenia o zmianie klubu skłaniało mnie to, że na Roosevelta pod finansowym względem zaczęło się źle dziać - mówi Tomasz Zahorski, napastnik Górnika Zabrze.
Ostatnimi czasy każde okienko transferowe przynosi spekulacje na temat odejścia z Górnika Zabrze napastnika Tomasza Zahorskiego. Nie inaczej jest tego lata. Ba, w pewnym momencie wydawało się, że podpis byłego reprezentanta Polski pod kontraktem z nowym klubem - Jagiellonią Białystok - to już czysta formalność. Z planów nic jednak nie wyszło. Dziś 27-latek przygotowuje się do kolejnego sezonu w barwach Górnika. - I bardzo się z tego cieszę - zapewnia. Choć gdyby trafiła się jakaś ciekawa propozycja...

- Miesiąc temu pojawiła się informacja, że rozwiązuje pan kontrakt z Górnikiem Zabrze i przechodzi do Jagiellonii Białystok. Potwierdzał to nawet prezes Młynarczyk...
- Miałem już ustalone warunki kontraktu z „Jagą", ale kiedy wyjechałem na wakacje, temat przycichł. Później doszło do spotkania prezesa Jagiellonii z moim menedżerem i sprawy się trochę skomplikowały. Ostatecznie o wszystkim przesądziła chyba sprawa Maycona (brazylijskiego napastnika, występującego ostatnio na wypożyczeniu w Piaście Gliwice - przyp. red.), którego w Białymstoku chcieli sprzedać, ale się im nie powiodło. Gdyby stało się inaczej, wówczas zrobiłoby się miejsce dla mnie.

- Trudno było się panu pogodzić z tym, że okazja przeszła koło nosa?
- Jedynym, co mnie drażniło, było to, że na coś się z kimś umawiałem, a druga strona słowa nie dotrzymała. Swoją drogą, dobrze, że nie poczyniłem wcześniej jakichś kroków związanych z transferem do Białegostoku, mam tu na myśli chociażby przeprowadzkę... Pyta pan, czy nie żałuję, że zostałem w Górniku? W żadnym wypadku. Nie było tak, że z Zabrza chciałem odejść za wszelką cenę. Do myślenia o zmianie klubu skłaniało mnie to, że na Roosevelta pod finansowym względem zaczęło się źle dziać, a ja mam przecież rodzinę na utrzymaniu. Dzisiaj wygląda to już zupełnie inaczej. Możemy w spokoju przygotowywać się do sezonu, nie martwiąc się o to, czy będziemy mieli z czego wyżyć. Mnie obowiązuje jeszcze rok kontraktu i myślę, że czas działa na moją korzyść. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć: cieszę się, że jestem w Górniku.

- Czyli tego lata nic i nikt pana stąd na pewno nie wyrwie?
- Okienko transferowe jest otwarte i gdyby pojawiła się jakaś ciekawa propozycja, to na pewno bym ją rozważył, choć - powtarzam - na siłę odchodzić nie chcę. Wiem, że zostając tutaj, nie zrobię kroku w tył.

- Taką „ciekawą propozycję" wolałby pan otrzymać z Polski czy z zagranicy?
- Jeśli chodzi o względy finansowe, to w Polsce można dostać już na tyle dobre pieniądze, że nie trzeba wybierać się wcale w jakieś egzotyczne strony. Poza tym jestem jeszcze stosunkowo młodym zawodnikiem i chciałbym najpierw osiągnąć coś w kraju, a później dopiero ewentualnie poszukać szczęścia poza jego granicami. Inna sprawa, że nigdy nie można mówić „nigdy". Wszystko zależy od klubu i oferty, jaką by złożył.

- A jest dziś zainteresowanie Tomaszem Zahorskim?
- Pojawiają się bardziej lub mniej oficjalne propozycje. Wiadomo jednak, że w jeden dzień transferu się nie robi. Nie jest też łatwo znaleźć klub, który zapewnia jednocześnie rozwój sportowy i sprawy finansowe na odpowiednim poziomie. Zdaję sobie też sprawę, że ostatni sezon w moim wykonaniu nie powalał na kolana. Pierwszą rundę mogę zaliczyć jeszcze do całkiem udanych, ale druga nie była już najlepsza. Daniel Sikorski prezentował się lepiej, więc trener nie kombinował i stawiał na niego. Nie oznacza to, że nic z tego okresu nie wyniosłem. Ta rywalizacja z Danielem dała mi sporo, to było nowe doświadczenie.

- Teraz Sikorskiego w zespole co prawda już nie ma, ale Daniel Gołębiewski jawi się jako naprawdę mocna konkurencja.
- Daniel ma podobne warunki do mnie. Rywalizujemy o pozycję „dziewiątki", chociaż trener szuka różnych rozwiązań. W sparingach jestem też próbowany na lewym skrzydle. Wygląda to całkiem nieźle i oczywiście - jeśli trener tak zdecyduje - również w lidze będę skrzydłowym, ale nie ukrywam, że chcę przede wszystkim walczyć o pozycję środkowego napastnika.

- Z pana perspektywy, najlepiej byłoby chyba, gdyby Górnik grał dwójką w ataku. Spodziewa się pan takiego bardziej ofensywnego ustawienia w nowym sezonie?
- Myślę, że taktyka raczej nie ulegnie zmianie i - przynajmniej w większości spotkań - będziemy grać jednym napastnikiem. Z drugiej strony - wiele będzie zależało od tego, jak pójdzie nam w - powiedzmy - trzech pierwszych meczach sezonu. Wiadomo, taktykę ustawia się pod to, jak zespół jest przygotowany do rozgrywek i jakich ma zawodników, ale również pod to, ile punktów zdobył na starcie sezonu.

- Zgodzi się pan, że postawa Górnika to zagadka?
- W jakimś stopniu na pewno tak. Rok temu każdy stawiał nas w roli tych, którzy będą plasować się w dolnych rejonach tabeli, a udało się nam wywindować bardzo wysoko. Przez moment była nawet szansa na puchary... Uważam, że w tym sezonie będzie podobnie, w sensie takim, że fachowcy będą pewnie rezerwować nam co najwyżej miejsce w środku tabeli, tymczasem my znów możemy sprawić niespodziankę. Naprawdę nie widzę przeszkód, byśmy grali o wysokie cele. Owszem, drużyna została osłabiona odejściem paru zawodników, ale kto powiedział, że nowe twarze nie będą spisywały się co najmniej tak dobrze jak ich poprzednicy? Jestem przekonany, że naszym atutem będzie taktyka. Trener cały czas ją udoskonala, a my sami coraz lepiej się w niej czujemy, coraz więcej jest w naszych poczynaniach automatyzmów.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online