Forum
 

Kto pierwszy, ten lepszy

Nawet jeżeli na stadion Górnika nie wjadą jesienią koparki, to meczów ekstraklasy nie będzie mogło oglądać - jak wiosną - 10000 widzów.
Nie ma wątpliwości, że do czasu rozpoczęcia nowego sezonu ekstraklasy nie rozpocznie się przebudowa stadionu na Roosevelta. Nawet najbardziej optymistyczny scenariusz zakłada, że firma budująca stadion rozpocznie prace mniej więcej we wrześniu. 
Być może do końca lipca zostanie wybrany wykonawca, potem trzeba liczyć się z protestami, w końcu spółka „Stadion" będzie miała dwa tygodnie na przekazanie placu budowy. To musi potrwać, a nie można wykluczyć, że czas wydłuży się do późnej jesieni i wykonawca w ogóle nie będzie rozpoczynał przed zimą żadnych prac.

Byłoby za drogo

W tej sytuacji pojawiały się sygnały, że mecze Górnika będzie mogło oglądać tylu kibiców, co w poprzednim sezonie, kiedy klub miał zgodę na wpuszczenie 10000 fanów. - Mam nadzieję, że taki scenariusz będzie możliwy - zastanawiał się jeszcze kilkanaście dni temu wiceprezydent Zabrza, Krzysztof Lewandowski. Dziś nie ma już wątpliwości, że jest to niemożliwe. Górnik we wniosku licencyjnym ma wyraźnie zaznaczone, że może grać na Roosevelta maksymalnie dla 3500 ludzi.
- Wiem, że wiele osób może być rozczarowanych i zastanawia się, dlaczego wiosną można było mieć większą frekwencję, a teraz nie, skoro jeszcze nie zacznie się budowa - mówi Tomasz Milewski, kierownik ds. bezpieczeństwa Górnika. - Drugi raz wszystkie służby odpowiedzialne za wydanie zgody na organizowanie u nas meczów przy wyższej frekwencji nie pójdą Górnikowi na rękę. Dziś gra dla 10000 kibiców wiązałaby się już z bardzo wysokimi nakładami finansowymi, których nie ma sensu ponosić, skoro jeżeli nie za dwa miesiące, to może nieco później, ale budowa się zacznie. I to od sektorów, które teraz wymagałyby naprawdę dużych inwestycji. Dlatego nie będziemy na siłę zwiększać pojemności stadionu. Bez nakładów finansowych nie mamy szans, by delegat zgodził się na rozgrywanie meczów dla 10000 kibiców.
To oznacza, że do czasu ewentualnej przeprowadzki na inny stadion, dostępne dla kibiców będą tylko trybuna kryta oraz po dwa sektory z każdej jej strony. I tak pozostanie aż do ukończenia budowy. Pytanie, czy w tym czasie Górnik przeniesie się na inny obiekt. Jeżeli byłyby to Gliwice, to najwcześniej we wrześniu. Nawet, gdyby stadion w tym mieście został oddany do użytku wcześniej. - Stadion to jedno, ale potrzebny jest jeszcze system monitoringu i identyfikacji kibiców. Przed wrześniem trudno będzie Gliwicom zrealizować te wymogi, a bez nich nie można na stadionie rozgrywać meczów ekstraklasy - mówi Tomasz Milewski.

Bez karnetów

W Zabrzu są dwie koncepcje dotyczące gry Górnika w trakcie budowy. Jedna zakłada pozostanie na ten czas na Roosevelta i ewentualną grę kilku ważnych meczów na Stadionie Śląskim, oczywiście po jego oddaniu. Druga to przeprowadzka do Gliwic, a w tym wypadku najwięcej zależy od ceny wynajmu obiektu. Chodzi o to, by wszystkie strony na takiej przeprowadzce mogły zarobić. - Odbyło się już kilka spotkań i przebiegają w bardzo dobrej i merytorycznej atmosferze. Dodam, że jeżeli gralibyśmy w Gliwicach, chcielibyśmy, by na stadion mogli być wpuszczani kibice gości, jeżeli oczywiście będzie na to przyzwolenie w nowym sezonie - kończy Tomasz Milewski.
Niezależnie do tego, która opcja wygra, na początku sezonu Górnik na pewno będzie grał w Zabrzu. Już wiadomo, że kibice nie będą wpuszczani na obiekt od strony Damrota, a jedynie główna bramą. I nie będzie sprzedawanych karnetów na rundę jesienną. Czyli, kto pierwszy, ten lepszy.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online