Gorący tydzień

Dziś zacznie się jeden z najgorętszych tygodni w najnowszej historii Górnika. Zabrzanie zagrają trzy mecze, które mogą im dać nawet podium, a z drugiej strony wciąż nie są pewni licencji na przyszły sezon.
1 października ubiegłego roku Śląsk niespodziewanie zremisował na stadionie Wisły 0:0. Dzień później Górnik przegrał na Roosevelta z Jagiellonią 0:1. Od tego czasu wrocławianie nie przegrali w lidze meczu na wyjeździe, a zabrzanie w domu. Jeżeli dziś padnie remis, to obie jedenastki mogą podtrzymać tę passę.

Porozmawiają w poniedziałek
- Stać nas na wygranie wszystkich meczów do końca sezonu. I sam jestem ciekaw, co taki bilans zakończenia by nam dał - twierdzi Grzegorz Bonin, który wczoraj miał siąść do rozmów na temat nowego kontraktu z Górnikiem. Podobnie jak Mariusz Magiera. - Przełożyliśmy te rozmowy na poniedziałek. Teraz najważniejszy jest piątkowy mecz - mówi Tomasz Młynarczyk, prezes Górnika.
Bonin, choć w Bytomiu nie wypadł najlepiej, dziś powinien zagrać w wyjściowej jedenastce. Wtedy wracał do gry po ponad miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. W takiej sytuacji tydzień treningów to dużo. - Wiem, że nie grałem dobrej piłki. Przeciwko Śląskowi będzie na pewno lepiej. O co gramy? Jak nie wygramy to skończymy w środku stawki. Jeżeli wygramy to... Będzie jeszcze ciekawie - dodaje "Boniek".
Passa zabrzan na własnym boisku może robić wrażenie. Nie przegrali na nim od ponad siedmiu miesięcy, a w ostatnim meczu uratowali remis w doliczonym czasie gry, kiedy Daniel Sikorski strzelił gola Legii.

Kamery na Sikorskiego
Dziś to na niego będą skierowane kamery i oczy kibiców. Sikorski latem ubiegłego roku był we Wrocławiu, jednak ówczesny trener, Ryszard Tarasiewicz, kompletnie nie był zainteresowany zobaczeniem go w akcji. Wtedy trafił do Zabrza. - Nie chcę do tego wracać, ale bardzo chciałbym strzelić Śląskowi bramkę. Stawka meczu jest duża. Ostatni raz szczęście dwa razy oddało nam to, co zabrało jesienią, ale w piłce nie ma przypadku. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do rundy, świetnie wytrzymujemy mecze fizycznie. Wszystkie drużyny, z którymi gramy są w naszym zasięgu - mówi Daniel Sikorski, dla którego prawdopodobnie będzie to przedostatni mecz w barwach Górnika w Zabrzu. Piłkarz ma sporo ofert, klub potrzebuje gotówki i "Sikor" raczej latem odejdzie. W tej sytuacji każda bramka może tylko "windować" cenę w górę.
Górnik miał nietypowy tydzień. Trener Adam Nawałka poza treningami zabrał piłkarzy na basen i strzelnicę. Drugi raz w tym sezonie. - W poprzedniej rundzie byliśmy już na strzelnicy, przed spotkaniem z Jagiellonią i przegraliśmy. Ale po bardzo dobrym meczu. Teraz zawodnicy mieli lepszą skuteczność na strzelnicy - przyznaje drugi trener Górnika, Bogdan Zając.

Lubański przewiduje
W meczowej "18" na mecz ze Śląskiem - w porównaniu z meczem z Polonią - zabraknie kartkowicza Michała Pazdana, ale jego miejsce zajmie inny obrońca, mianowicie Michał Bemben. Tydzień temu trener dał mu odpocząć. Tymczasem Sikorski w klubie spotkał się z legendą Górnika, Włodzimierzem Lubańskim, który został zaproszony na Roosevelta przez Stanisława Oślizłę. Dzisiejszego meczu "Włodek" jednak nie zobaczy. Pytany o prognozę, powiedział krótko: - W polskiej lidze każdy wynik jest możliwy, a zespół, który dwa razy ograł do zera Wisłę musi mieć potencjał. Jak zagrają skoncentrowani, ale na sportowym luzie to mogą mieć piękną końcówkę sezonu.

Podium w zasięgu
Jak wyliczyli skrupulatni statystycy, Śląskowi potrzeba siedmiu punktów, by miejsce na podium stało się faktem. Pierwsze z nich mogą zdobyć już dziś. - Nastroje w zespole są bojowe. Wprawdzie może ostatnio nie gramy tak, jakbyśmy tego sobie sami oraz nasi kibice życzyli, ale zdobywamy punkty - mówi Sebastian Mila.
Od lata 2008 roku, czyli od momentu gdy Śląsk powrócił do ekstraklasy, wrocławianie nie przegrali żadnego meczu na Górnym Śląsku! Rozegrali na tym terenie 10 spotkań (4 zwycięstwa, 6 remisów, bramki 12:7) i zdobyli w nich 18 punktów. Z Górnikiem Śląsk zagrał w Zabrzu 19 września 2008 roku, w meczu, w którym jako trener zabrzan debiutował Henryk Kapserczak i zwyciężył po golach Tomasza Szewczuka i Piotra Celebana. - Nie wierzę w tego typu przesądy i nie patrzę na to. Życie uczy, że wszystkie takie serie kiedyś się kończą i to zazwyczaj w najmniej spodziewanym momencie. Kto by przypuszczał, że to właśnie Korona przerwie naszą serię meczów bez porażki, albo rok temu Jagiellonia przełamie swą czarną serię na obcych boiskach właśnie w meczu z nami - zastanawia się Mila.
Kapitan Śląska nie ukrywa jednak, że chciałby, aby jego drużyna awansowała do europejskich pucharów. - Głośno tego nie mówimy, ale nie da się ukryć, że taka szansa jest. I bardzo dobrze. Ja sam nie lubię, gdy zespół, w którym gram, praktycznie o nic nie walczy. Lubię grać o coś - kończy "Milowy".
Bojowe nastroje leciuteńko tonuje Orest Lenczyk, ale on także wierzy w swoich podopiecznych. - Przysięgam, że utrzymamy to miejsce. Do soboty będziemy wicemistrzem Polski. A później? Jestem w takim wieku, że rzeczywiście muszę się martwić, co będzie za tydzień. A drużyna da sobie radę - przekonuje szkoleniowiec Śląska, dodając: - Bez dwóch zdań, to nie my będziemy w piątek faworytem.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online