Forum
 

Rozmowa z Łukaszem Mazurem, byłym prezesem Górnika

- Jak przyszedłem do Górnika, to nie było pieniędzy nawet na wypłatę dla sprzątaczki. Kilka dni przed moim przyjściem wysoko postawione osoby wypłaciły sobie kilkadziesiąt tysięcy złotych jako zaliczkę na poczet pensji - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Łukasz Mazur, były prezes Górnika Zabrze. 

Czym się pan teraz zajmuje?
Łukasz Mazur: - Zarabianiem pieniędzy. Przez trzynaście miesięcy zaniedbywałem życie zawodowe, bo najważniejszy był Górnik. Przez ten czas dokładałem do tego co robię. Obecnie pielęgnuję swoje firmy. Mam interesy w Rosji, za kilka dni muszę lecieć na Cypr. Ze sportem jednak nie zerwałem. Piszę bloga, za chwilę będę nieoficjalnie pomagał Tomkowi Baranowi, prezesowi Ruchu Radzionków, a w przyszłym tygodniu jadę na mistrzostwa świata w hokeju na lodzie.

Teraz zarabia pan pieniądze, a w Górniku nie potrafił pan sobie z tym poradzić?
- Jak przyszedłem do Górnika, to nie było pieniędzy nawet na wypłatę dla sprzątaczki. Kilka dni przed moim przyjściem wysoko postawione osoby wypłaciły sobie kilkadziesiąt tysięcy złotych jako zaliczkę na poczet pensji. Nie było środków z Canal Plus, a kasa z Allianz już została przejedzona. Zresztą, i mam to na piśmie, ja nie byłem odpowiedzialny za sprzedaż gadżetów i pozyskiwanie sponsorów. Od tego był wybrany osobiście przez pana Michaela Muellera, Maciej Sowicki. Już w maju, po miesiącu jego pracy, alarmowałem że to nie jest właściwa osoba. On nie chciał kontaktu z ludźmi. Tymczasem, żeby pozyskać sponsorów trzeba odbyć czterdzieści do pięćdziesięciu spotkań miesięcznie. Jeśli z tego pięć procent zakończy się powodzeniem, to dobrze.

Obecnie klub tworzy piramidę sponsorów.
- Już ja ją tworzyłem. Było jednak trudno, bo jak rozmawiałem z Allianz co będzie, jak znajdę dużego sponsora na koszulkę za połowę kwoty, którą oni dają, to odpowiadali, że wówczas przestaną płacić. Miałem działać na szkodę firmy. Dopiero w grudniu dali się przekonać do zmiany podejścia. Wcześniej byliśmy skazani na szukanie drobnych sponsorów.

W Górniku dziś mówi się, że Mazur zamiast pracować, skupiał się na lansowaniu swojej osoby.
- Tym wywiadem też się lansuję. Od dziesięciu lat się lansuję, bo napisałem parę książek i sporo artykułów. Poza tym najlepiej można się wylansować dobrą pracą. Dziś cieszę się z tego, że moja drużyna, w podstawowym składzie było ośmiu graczy, pokonała Wisłę. Wszyscy piłkarze, których sprowadziłem zarabiają razem mniej niż dziewiątka kupiona przez Jędrycha i Kasperczaka. Mój zaciąg kosztował tylko 500, może 600 tysięcy złotych, więc o czym my tu mówimy.A to, że będziemy przejrzyści i otwarci na media powiedziałem już na wstępie mojej kadencji. Medialność to również element strategii marketingowej. Jak potencjalny sponsor, by się dowiedział, że media piszą o Górniku raz na miesiąc, to natychmiast straciłby zainteresowanie. To udało się poprawić, choć ciągle brakuje nam w drużynie kogoś takiego - zachowując proporcje - jak Beckham. Taka osoba pozwoliłaby nam otworzyć się na przykład na kolorową prasę. Przede wszystkim stworzyliśmy jednak z Tomkiem Wałdochem solidny fundament pod przyszłe sukcesy. Są teraz w drużynie fajni zawodnicy na sprzedaż i trochę żałuję, że już mnie tam nie ma.

Kogo powinni w Zabrzu sprzedać?
- Górnik przez trzy lata sprzedał jednego zawodnika za pół miliona, ale kupił też Cebulę z rezerw Cracovii za niewiele mniejszą kwotę. W lecie ubiegłego roku i tej zimy kupowaliśmy, żeby sprzedać, bo skądś środki do życia trzeba brać. W lecie mogą być oferty dla Sikorskiego, Banasia, Kwieka, Gasparika, Jeża, i może Zahorskiego. Sikorskiego w kilku klubach nie chcieli, a trener Nawałka też kręcił nosem, bo miał zastrzeżenia do techniki zawodnika. Przekonaliśmy go z Tomkiem, że warto, bo Daniel potrafi walczyć, co już nie jest takie oczywiste w przypadku polskich zawodników. A proszę spojrzeć na to jak dobrym posunięciem było zakontraktowanie Jeża. Przy nim inni się promują. Dobrze byłoby go zatrzymać.

Tym bardziej, że jest jednoosobową firmą z Cypru świadczącą usługi wizerunkowe.
- To jest tajemnica handlowa, więc o tym mówił nie będę. Załóżmy jednak hipotetycznie, że tak jest. Wszystko jednak działa legalnie, bo prawo tego nie zabrania. Zawodnik powiedział ile chce pieniędzy na rękę, a druga strona mu to zapewniła. Przy okazji zaoszczędziła, bo nie płaci ZUS-u i podatku. Gdyby piłkarz, oczywiście hipotetycznie, był opodatkowany w Polsce, to jego kontrakt byłby nawet o siedemdziesiąt procent większy.

Było panu przykro, kiedy pański następca, w jednym z wywiadów, przyznał że już w grudniu otrzymał ofertę bycia prezesem Górnika?
- Ja nie oceniam Tomka Młynarczyka, bo tylko ten kto jest bez winy może rzucić kamieniem. Każdy ma swoje zasady moralne. Przychodząc też otrzymałem od Allianz ofertę spotkania się z Jędrychem, ale uznałem, że to nie będzie fair. Nie mógłbym mu podać ręki i nie powiedzieć, że za chwilę wyląduje na bruku. Michałowi Muellerowi powiedziałem, że nie jestem mendą, która pod kimś dołki kopie

Za to pod panem kopali.
- Muellerowi nie podobało się, że nie jest już "szport-direktorem" i największą gwiazdą wśród działaczy. Pierwszy raz mu podpadłem, kiedy on wysłał mi maila, komu zrobić przelew. Odpowiedziałem,że to ja decyduję. Nie pozwoliłem mu się bawić w realu w Football Managera. Na marginesie, to przez niego właśnie Górnik miał ciężką sytuację PR-owską i nie był kochany w PZPN. Nie wiem czy to nam zaszkodziło wiosną 2009 roku. W każdym razie Mueller był wcześniej na zjeździe PZPN i tam wszystkich obraził. Powiedział działaczom, że nie znają się na niczym, a on się zna, bo jest z Niemiec. Pytali, czy gdzieś działał. Odparł, że nie, ale w Niemczech ogólnie jest lepiej, więc on ma rację. Być może ktoś uznał, że pyszałkowatemu Niemcowi trzeba utrzeć nosa.

Będąc prezesem wojował pan z Allianz, ale i też z miastem.
- Pani prezydent nie pozwoliłem robić kampanii wyborczej na Górniku. Zapraszałem na mecze, ale nie chciałem agitek i biegania z ulotkami. Mieliśmy nieprzyjemną sytuacją na czterdziestolecie meczu z Manchesterem City. Przyjechali wybitni piłkarze, jak Gorgon czy Wilczek, ale nie było dla nich miejsca za stołem prezydialnym, bo tam rozsiadła się pani prezydent ze swoim asystentem. Mnie nie podobało się, to że ludzie robią interesy na Górniku, zamiast mu pomagać.

Kiedy pan został zwolniony, loża VIP-ów znowu była pełna.
- Powiem brutalnie, że rzygać mi się chciało, jak zobaczyłem ludzi, którzy mają pieniądze, ale przyszli na stadion dopiero jak dostali darmowe karnety. Zapłacić nie chcieli, choć wiedzą, że Górnikowi jest ciężko i każde 100, 200, czy 500 złotych pomoże. To obrzydliwe, że ludzie, którzy niby kochają klub idą za darmo na lożę i żrą na koszt Górnika. Ja kupiłem karnet, choć wcale nie musiałem tego robić.

To dobrze, że Allianz usuwa się w cień?
- Obecne problemy wynikają z faktu, że zarząd Allianz Polska ukrył przed centralą w Monachium, że w ogóle kupił Górnika. Nigdy nie mieli zostać właścicielem, ale w pewnym momencie tak się z pewnych powodów stało, i zwyczajnie się przeliczyli. Długi wzięły się, i to trzeba powiedzieć otwarcie, z ich winy, a teraz miasto musi wyłożyć 10 milionów, żeby ratować Górnika. Dobrze by jednak było, żeby Allianz został jako sponsor płacący znaczące środki. A jeszcze lepiej będzie, jak zaczną uczyć się na błędach, bo kiedyś pozwolono przyjść Kasperczakowi z dużym sztabem szkoleniowym i kontraktami nie do rozwiązania, a potem to samo powtórzono z trenerem Nawałką.

Gdyby pan został w Górniku, to nie byłoby już trenera Adama Nawałki?
- Już na początku powiedziałem mu, że nie jestem zwolennikiem jego osoby, ale dodałem zaraz, że bronią go wyniki. Póki są, to ok. Generalnie chodziło mi o to, żeby on zrozumiał potrzeby klubu, bo to trener musi się dopasować do warunków w jakich pracuje, a nie na odwrót. Rok temu doszło do potężnej kłótni po meczu z Sandecją (1:2), bo nie mogłem zrozumieć defensywnego stylu grania. Jednak na pytanie, czy zwolniłbym Nawałkę, muszę odpowiedź nie. Raz, że Górnika na to nie stać, a dwa, że nie ma nikogo w zamian. Ja nie działam jak Allianz, które jednego dnia daje sto procent poparcia dla Komornickiego, a za dwa tygodnie go zwalnia i zostaje bez trenera. Najlepsze jest to, że oni wzięli Nawałkę, bo znają tylko trzech trenerów:Kasperczaka, Nawałkę i Probierza. Ktoś im jeszcze podpowiedział Radolskiego, ale oni dowiedzieli się, że to kolega byłego prezesa Szustera i nie wzięli go. Absurd polega na tym, że inny przyjaciel Szustera, czyli Jędrych, absolutnie im nie przeszkadza.

A nie wydaje się panu, że niesprawiedliwie ocenia pan obecnego szkoleniowca.
- Jak na beniaminka osiągnęliśmy dużo, ale z drugiej strony marnujemy potencjał. Mecze z Wisłą i Zagłębiem pokazują, że jest on duży. Poza tym prosiliśmy trenera, żeby w każdej rundzie wprowadzał jednego młodego zawodnika do zespołu, bo to obniża koszty utrzymania i daje bazę na przyszłość. Mańce już dawno taka szansa się należy, ale nie gra. Poza tym często byłem wściekły na trenera za jego pomysły. Jak jesienią zobaczyłem skład na Śląska Wrocław, z Danchem na boku obrony, to powiedziałem Wałdochowi, że dostaniemy czwórkę. Gdybym nadal był prezesem, to po meczu z Jagiellonią, zrobiłbym awanturę za granie ósemką defensywnych piłkarzy. Jak się człowiek broni, to zawsze dostaje po tyłku.

Czy Górnika, który ma 30 milionów złotych długu, stać na sukces.
- Mnie od dłuższego czasu chodzi po głowie myśl, którą zresztą przekazałem Allianz, że spółka powinna ogłosić upadłość. W obecnym stanie rzeczy czeka nas bowiem wegetacja. Dobrze byłoby wprowadzić model GKS-u Katowice, czyli zacząć grać z czystym kontem od czwartej ligi. Kibice by to zrozumieli. Przyjmijmy bowiem, że te medialne 30 milionów to prawdziwy dług. Rok w rok trzeba będzie płacić 3 miliony odsetek od długu. Na dzień dobry Górnik potrzebuje tych 10 milionów z miasta, a do tego musi dorzucić sprzedaż kilku zawodników. Dziura zostanie raz zasypana, ale za rok ta dziura znowu się pojawi. Przydałoby się więc jeszcze, żeby Allianz umorzył część pożyczek. Kiedyś wiceprezydent Lewandowski powiedział, że klub, gdyby nie nazywał się Górnik, powinien zostać postawiony w stan upadłości. Dziś wielkiej firmie potrzeba bogatego szejka, albo pomysłu. Allianz ma dwadzieścia tysięcy firm będących dostawcami towarów i usług. Gdyby każda z tych firm dała rocznie po tysiąc złotych na Górnika, to uzbierałoby się 20 milionów.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online