Z pomocą ojca

W rundzie wiosennej Michal Gasparik ma być jednym z wiodących zawodników Górnika. Tymczasem niewiele brakowało, żeby słowacki pomocnik wylądował latem w klubie z Bytomia.
Słowacki pomocnik podpisał z zabrzanami półroczną umowę. Miała obowiązywać od 1 lipca, ale działaczom udało się sprawić, że w Górniku będzie grał już wiosną.  Gasparik razem z innym pomocnikiem zza południowej granicy Robertem Jeżem mogą wkrótce stanowić o sile zabrzan, choć wciąż nie wiadomo, kiedy Jeż pojawi się w Zabrzu. Na pewno 1 lipca, ale ponoć trwają rozmowy, by stało się to już teraz. Jeż dołączyłby wtedy do piłkarzy trenujących w Turcji. Gasparik tymczasem zaliczył już pierwsze mecze sparingowe i pierwszą asystę w zespole z Roosevelta.

- Jak to się stało, że trafił pan do Górnika?

- Górnik był najbardziej zainteresowany i zdeterminowany, żeby mnie pozyskać - mówi lewy pomocnik ze Słowacji. - To był jeden z głównych powodów. Były jeszcze wprawdzie propozycje z innych klubów z Czech, Słowacji, Węgier czy z drugiej ligi w Rosji, ale ostatecznie zdecydowałem się na Polskę. Ważne jest też dla mnie to, że piłka u was zmierza w dobrym kierunku.

- Była też oferta z Iranu...

- Tak. Lukratywna i bardzo dobra finansowo z Esteghal Teheran. Nie zdecydowałem się jednak na nią. Bałem się życia w Iranie.

- Jaki się panu gra i trenuje w Zabrzu?

- Jestem bardzo zadowolony. Wszystko jest w porządku. Widać, że w zespole jest wielu dobrych zawodników. Chcę grać i pomóc w tym, żeby Górnik walczył o miejsce w czołówce tabeli.

- Wcześniej grał pan w czeskich klubach: w Moście i w Teplicach. Tam nie szło panu tak dobrze, jak jesienią w Dunajskiej Stredzie. Dlaczego?

- W Moście występowałem przez półtora roku i byłem wtedy wybrany do jedenastki czeskiej ligi. Potem trafiłem do Teplic. Kontuzja spowodowała, że praktycznie przez rok nie grałem. Stąd te problemy. W połowie zeszłego roku wróciłem na Słowację do Dunajskiej Stredy i znowu wszystko wróciło do normy, czyli prezentowałem się dobrze. Były regularne występy i była forma.

- Pochodzi pan z rodziny o piłkarskich tradycjach. W piłkę grał też pana ojciec Michal.

- Taka. Tata występował w Spartaku Trnava. Był ofensywnie grającym zawodnikiem. Też namawiał mnie na to, żebym zdecydował się przyjąć ofertę gry w Górniku, bo kojarzył ten klub Kiedy był młodszy i grał w piłkę, Górnik był przecież najlepszy w polskiej lidze. Do Zabrza trafiłem więc też w dużym stopniu za podpowiedzią rodziny.

- Na Górnym Śląsku był pan już latem zeszłego roku. Co zdecydowało, że nie zdecydował się pan na podpisanie kontraktu z Polonią Bytom?

- To prawda. Przyjechałem na testy do Polonii, ale po jednym dni spakowałem się i wróciłem do domu. Co się stało? Kiedy zobaczyłem, w jakich warunkach piłkarzom przychodzi trenować i w jakich szatniach się przebierają, to stwierdziłem, że lepiej wrócić do domu. To dlatego nie podpisałem wtedy kontraktu.

- Na Śląsku nie będzie się pan chyba czuł samotnie. W Polonii czy Ruchu nie brakuje przecież słowackich czy czeskich zawodników...

- Rzeczywiście. W klubie z Bytomia znam wszystkich zawodników, Marka Bażika, Miro Barcika czy Davida Kobylika. Z kolei w Ruchu moim kolegą jest Gabor Straka. Wszyscy mieszkają w Katowicach, więc na pewno będzie okazja do spotkania. No i czekam na Roberta Jeża. Znamy się bardzo dobrze i fajnie, że będziemy razem grać. To świetny piłkarz, kibice powinni być bardzo zadowoleni.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online