Forum
 

Bonin rozchwytywany

Wisła Kraków, Lech Poznań i Arka Gdynia - te kluby są zainteresowane pozyskaniem lidera Górnika Zabrze Grzegorza Bonina.
Boninowi w czerwcu wygasa kontrakt, więc już w styczniu będzie się mógł związać z innym pracodawcą. Dziś wszystko wskazuje na to, że tak się właśnie stanie.
- W październiku rozmawiałem o przedłużeniu umowy z byłym już dyrektorem sportowym klubu Tomaszem Wałdochem - mówi nam Bonin. - Chciałbym zostać w Górniku, ale nie wszystko zależy ode mnie - dodaje dyplomatycznie.

Nieoficjalnie wiadomo, że strony zawiesiły negocjacje z powodu finansowych zaległości. Zawodnik przed podpisaniem nowego kontraktu chciałby otrzymać nagrodę za awans do ekstraklasy, a także pensję, premie meczowe i wyjściówki. Osobny problem stanowi polityka płacowa klubu. Kierownictwo od pewnego czasu podkreśla, że górny pułap wynagrodzeń nie może przekraczać sumy 360 tys. zł brutto rocznie. Bonin już teraz zarabia około 400 tys. zł, więc w tej sytuacji musiałby zgodzić się na obniżkę. W najlepszym razie mógłby liczyć na identyczną gażę. Logiczne jednak wydaje się, że po dobrej rundzie prawy pomocnik chciałby więcej. On sam nie chce wypowiadać się w tej sprawie i spokojnie czeka na rozwój wypadków. Bonin zresztą martwić się nie musi, gdyż łatwo zn ajdzie nową, lepszą przystań. O ile Lech pozyskanie Bonina uzależnia od tego, czy odejdzie Sławomir Peszko, o tyle Wisła nie stawia żadnych warunków. Wisła Kraków poważnie sondowała możliwość kupna reprezentanta Polski już w sierpniu, ale wtedy zabrakło czasu na finalizację tematu. Teraz jest go zdecydowanie więcej, dlatego sprawa odżyła.

Adam Nawałka, szkoleniowiec Górnika, martwi się perspektywą rychłej straty gracza. - Jesienią cała strategia gry była podporządkowana Boninowi - mówi Nawałka. - Umiejętnie eksponowaliśmy jego ofensywne zdolności, maskując pewne braki w grze obronnej. Grzegorz bardzo długo był wiodącym piłkarzem, o czym świadczy choćby powołanie do kadry Franciszka Smudy. W końcówce prezentował się gorzej, ale to było naturalne. Przerwa spowodowana leczeniem kontuzji musiała wpłynąć na jego formę. Oczywiście dla mnie byłoby najlepiej, gdyby został. Rozumiem jednak, że wszystko zależy od możliwości ekonomicznych klubu - kończy trener.

Na Roosevelta ścierają się dwie opcje. Jedna strona optuje za twardymi negocjacjami, które w efekcie doprowadzą do tego, że w zimowym okienku Bonin podpisze kontakt z innym pracodawcą i w Zabrzu staną przed dylematem, czy trzymać zawodnika do 30 czerwca, czy też sprzedać za 50, góra 100 tysięcy euro. Druga strona jest za tym, by zaproponować Boninowi znaczną podwyżkę (grubo ponad 100 tys. zł) i w efekcie zyskać dodatkowy atut w negocjacjach z Wisłą lub Lechem. Z umową dłuższą niż półroczna będzie można za piłkarza zażądać nawet 250 tysięcy euro. Teraz wszystko zależy od tego, który punkt widzenia zwycięży. W Zabrzu powinni jednak pamiętać o sprawie Waldemara Soboty. W lipcu tego roku Górnik nie zdecydował się na przebicie oferty Śląska Wrocław, bo musiałby przekroczyć barierę 360 tys. zł. Tyle że dziś Sobota jest wyceniany na 500 tysięcy euro, z odstępnym w wysokości 1 miliona euro. Zatem, gdyby wówczas zabrzanie podjęli ryzyko, dziś ewidentnie by na tym zyskali.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online