Forum
 

Sport: Czternaście rogów - gol

Po dobrym meczu obu drużyn, akcja lidera w doliczonym czasie gry zapewniła drużynie Michała Probierza komplet punktów.
Jagiellonia powiększa przewagę nad konkurencją. W sobotę wygrała w Zabrzu, strzelając gola w doliczonym czasie gry. - Trudno się pogodzić z porażką w takich okolicznościach, ale w sporcie to się zdarza. Nie byliśmy dziś zespołem gorszym od lidera – mówił po spotkaniu kapitan zabrzan, Adam Banaś. 

O tym, na jakiej cienkiej linii rozstrzygały się losy meczu, niech świadczy jedna tylko, ostatnia minuta regulaminowego czasu gry. Najpierw świetną kontrę przeprowadził Górnik. Bonin zagrał piłkę do Adriana Świątka, który wpadł w pole karne i… - Wybrał najgorsze rozwiązanie, a to była okazja bramkowa – przyznał potem trener Adam Nawałka. Piłka poleciała nad poprzeczką, a świetnie ustawieni partnerzy Świątka tylko rozłożyli ręce. Zaatakowała „Jaga” i Grzyb oddał fantastyczny strzał z 25 metrów, który Stachowiak wybił na rzut rożny. Czternasty, który tego dnia wykonywali goście. Centra Burkhardta, strzał głową Skerli i kilkanaście osób sztabu trenerskiego „Jagi”, na czele z Michałem Probierzem, niemal wbiegło na murawę. Koniec emocji? Absolutnie nie! Dwie minuty później potężne uderzenie Bonina minimalnie minęło bramkę. - Jak się nie da wygrać, to trzeba mecz zremisować. Nam nie wyszło - żałował Aleksander Kwiek.

Większość zadawała sobie pytanie, jak w meczu z liderem Górnik zareaguje po klęsce w Gdańsku, gdzie przegrał 1-5. Wystarczyło pięć minut, by zabrzanie pokazali, że po traumie sprzed tygodnia nie ma śladu. Niemal rzucili się na rywala, a w 5 minucie część z nich nawet uniosła ręce w geście triumfu. Nawałka w wyjściowej jedenastce dokonał w porównaniu z Lechią tylko jednej zmiany i to właśnie Adam Marciniak z kilku metrów oddał silny strzał, jakimś cudem obroniony przez Sandomierskiego. Łapana na raty piłka linii bramkowej jednak nie przekroczyła.

Blisko 50 dośrodkowań, kilkanaście okazji bramkowych, ponad 20 rzutów rożnych i tyle samo strzałów z obu stron – ten mecz musiał się podobać. Jakby tego było mało, na boisko momentami „leciały” iskry. Tak ostro, choć na pewno nie brutalnie, grali piłkarze obu jedenastek. Górnik dominował przez 25 minut, co wynikało też z taktyki Jagiellonii, która chciała wciągnąć zabrzan na własną połowę i wykorzystać szybkość Kamila Grosickiego. Akurat w tym meczu zabrzanom udało się jednak znaleźć sposób na zatrzymanie „Grosika”.

Między 30 a 40 minutą inicjatywę przejęli goście. Długo potrafili rozgrywać piłkę w strefie środkowej, kilka razy sprawdzili formę Stachowiaka. Swoje okazje mieli Norambuena i Grosicki, jednak to Górnik powinien schodzić do szatni z prowadzeniem. Po centrze Magiery, centymetrów do szczęścia zabrakło Kwiekowi.

Od równie dobrej okazji zaczęła się dla zabrzan druga połowa. Piłkarze grali 45 sekund, kiedy Wodecki nie potrafił pokonać Sandomierskiego strzałem z 9 metrów. I jak przed przerwą, po okresie przewagi zabrzan, ostatni kwadrans też należał do „Jagi”. Górnikowi zabrakło dublerów, którzy w momencie zmęczenia drużyny mogli wnieść do gry świeżość i nową jakość. W końcówce chyba obie jedenastki ciężko wywalczony punkt wzięłyby w ciemno. Obrazu gry nie zmienił też Essomba, któremu tym razem nie wyszedł żaden drybling. Mieli jednak goście w składzie Skerlę, który już w Gdańsku zapewnił Jagiellonii trzy punkty. Rozpędzonej „Jadze” przerwa pewnie nie jest potrzebna. Górnikowi po dwóch porażkach? Chyba tak. W jedenastkę trudno ograć lidera. Nawet, jeżeli gra się najlepszy mecz od kilku tygodni.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online