Forum
 

Wyjście z cienia

Mariusz Magiera, po pięciu latach od debitu w lidze, trafił w końcu na pierwsze strony niemal wszystkich gazet.
- Zdjęć nie wycinam, prasy raczej nie czytam. Czasami jak znajdzie się w internecie jakieś z moim udziałem, to ściągam je na pamiątkę. Szczerze, nie było ich zbyt wiele - Mariusz Magiera w lidze regularnie gra od pięciu lat, jednak chyba nigdy wcześniej jego nazwisko nie pojawiło się w mediach tak często jak po niedzielnych derbach z Ruchem Chorzów, kiedy strzelił gola na wagę trzech punktów. Dodajmy, że wyjątkowo efektownego.

Z ataku do obrony
- Często pytałem Mariusza, dlaczego tak rzadko podchodzi do rzutów wolnych. Jeszcze z czasów Gwarka Zabrze pamiętam, że miał świetny strzał - mówi Stanisław Oślizło, wspominając, że za "jego" czasów rzuty wolne najczęściej wykonywali Ernest Pohl, Rainer Kuchta i Włodzimierz Lubański.
Magiera trafił do Gwarka z rodzinnego Andrychowa. Rocznik był zreszta świetny, bo dwóch piłkarzy z tej drużyny trafiło do reprezentacji Polski. Tomasz Bandrowski jest dziś mistrzem Polski z Lechem, a Łukasz Piszczek gra w Borusii Dortmund. Też na bocznej obronie, jak dziś Magiera, choć w Gwarku był typowym napastnikiem. - Ja też zaczynałem od gry w ataku. W Gwarku trenerzy przestawili mnie najpierw na lewą pomoc, a potem także do obrony - dodaje Magiera, trzeci z najzdolniejszych piłkarzy Gwarka pierwszej połowy kończącej się dekady i do dziś ciepło wspominający trenerów, Jana i Janusza Kowalskich oraz prezesa, Mariana Ryndaka.
Początkowo wydawało się, że trafił najlepiej jak tylko mógł. Junior podpisał kontrakt z najlepszą polską drużyną, Wisłą Kraków. I to jaką Wisłą! Kosowski, Żurawski, Frankowski, Cantoro, Głowacki, Baszczyński... Trenerem był Hernyk Kasperczak, który nie dał "młokosowi" szansy gry w pierwszej jedenastce. Wielu fachowców twierdziło, że Magiera zbyt szybko trafił do Krakowa, gdzie ściągano w tym czasie wielu najzdolniejszych w kraju młodych piłkarzy. Nie grali w lidze bracia Brożkowie, w rezerwach Magiera grał z Aleksandrem Kwiekiem, dziś kolegą z Górnika.

Został tylko on
- Ja tej decyzji nie żałuję o tyle, że podjąłem rękawicę. Jak zgłasza się tak wielki klub, wtedy przecież mistrz Polski, to trzeba zaryzykować. O tyle się nie powiodło, że nie wywalczyłem sobie miejsca w pierwszej jedenastce. Łatwe to nie było, bo skoro za rywali miał Macieja Stolaryczka i Nicole Mijailovicia. - Skład był bardzo hermetyczny, trener rzadko dokonywał roszad. Z drugiej strony nawet w drugiej drużynie grali świetni piłkarze. Zdarzały się treningi i mecze, w których wychodził z nami na boisko Tomek Frankowski - wspomina Magiera, który ponad dwa lata grał w rezerwach Wisły, by debiut w lidze doczekać się w niemal równo pięć lat temu, 20 sierpnia 2005 roku. Gdzie? W Górniku Zabrze. - Mam nadzieję, że czasy, kiedy zdolni gracze Gwarka tak okrężną drogą trafiali do Zabrza bezpowrotnie minęły. Jesteśmy w trakcie rozmów nad podpisaniem bliskiej współpracy - mówi prezes Górnika, Łukasz Mazur.
Górnik zremisował wtedy z Odrą Wodzisław, a z piłkarzy, który byli na boisku, jest w Zabrzu tylko... Magiera. Oczywiście grał na lewej obronie. Był wtedy wypożyczony z Wisły do Zabrza. Na kolejny sezon trafił do ŁKS Łódź, by wrócić do Wisły. Tym razem już tylko na jedną rundę. I tym razem nic z tego nie wyszło. Zero grania i jeszcze jeden przenosiny do Zabrza. Mało kto pewnie pamięta, że w pierwszym meczu, rozegranym w lutym 2008 roku, wytrzymał na boisku 43 minuty. Zabrzanie grali z Cracovią, a Magiera ujrzał czerwona kartkę. Na szczęście był to tylko Puchar Ekstraklasy. Kilka dni później odbyły się Wielkie Derby Śląska w Chorzowie. Przy 45000 widzów Ruch wygrał 3:2, Magiera grał cały mecz. Z czasem pojawiła się na tej pozycji konkurencja. Adam Marciniak, Tadas Papeczkys...

Centra lepsza od Boenischa
Pierwszy jest dziś rezerwowym, drugi już dawno odszedł z Zabrza. Kontrakt Magiery kończy się za rok. - Jeszcze sześć takich goli jak z Ruchem i na pewno podpiszemy nowy, bardzo korzystny - żartuje Łukasz Mazur, a Tomasz Wałdoch dodaje: - Jestem naprawdę zbudowany tym jaką Mariusz prezentuje w tym sezonie formę. Bramka tylko uzupełnia obraz całości, bo przede wszystkim bardzo dobrze radzi sobie w grze. Jest skuteczny w obronie, dobrze gra jeden na jeden, potrafi włączyć się do akcji ofensywnej, dośrodkowanie na ma pewno lepsze niż Sebastian Boenisch, który zresztą jest piłkarzem prawonożnym - przyznaje dyrektor sportowy Górnika. - Piłkarzy z lewą nogą dobrze wykonujących stałe fragmenty gry nie jest w lidze zbyt dużo. My takiego mamy, zresztą zawsze namawiałem Mariusza, by podejmował ryzyko i podchodził do rzutów wolnych.
Bramka strzelona Ruchowi została poprzedzona małym "teatrem", w którym w roli głównej wystąpił Adam Banaś, strzelec gola z rzutu wolnego w poprzednich derbach z Ruchem. Też wygranych 1:0. - Adam to świetnie "rozprowadził", a my z Alkiem Kwiekiem zastanawialiśmy się, kto ma uderzyć. Padło na mnie, na treningach z tej pozycji piłka często wpada do siatki... - to drugie trafienie Magiery w lidze. W maju 2009 roku strzelił bramkę Lechii Gdańsk w meczu wygranym 2:0. Trzy tygodnie później Górnik spadł z ligi. - Jak ktoś trafi z wolnego to zwykle zespół ma do niego większe zaufanie - kończy Magiera, zdradzając, że kura, którą dostał za derby z Ruchem, została już oskubana z piór. - Moja dziewczyna już znajdzie sposób, bo coś dobrego z niej przyrządzić...
Lewemu obrońcy zwykle trudno wyjść z cienia innych i trafić na pierwsze strony gazet. Magierze udało się to pięć lat od ligowego debiutu. Teraz pewnie będzie już tylko łatwiej.


Mariusz Magiera (fot. przecie)


źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online