Forum
 

Bemben: Żonie się podobało

- Mieliśmy przewagę, bardziej chcieliśmy wygrać, to my kreowaliśmy grę, a strzał Mariusza z wolnego był na poziomie światowym. Ruch takiego nie oddał - mówi obrońca zabrzan, Michał Bemben.
Wychowanek Górnika 21 lat temu wyjechał z Polski do Niemiec. Miał wtedy trzynaście lat. Z Ruchem grał jako junior, a z trybun oglądał mecze obu drużyn z ojcem i bratem. W niedzielę zagrał w nich po raz pierwszy na boisku. 

- Wiele razy mówił pan, że czeka na taki mecz. I w końcu się pan doczekał.
- Faktycznie. Jak się jest wychowankiem Górnika Zabrze i pamięta z dzieciństwa wielkie mecze tego klubu z Ruchem, to jednym z czynników, który pcha chłopaka do przodu, jest chęć zagrania kiedyś w derbach. Pewnie podobnie jest z młodymi piłkarzami Ruchu. Każdy lubi spełniać marzenia z dzieciństwa. Moje nie dość, że się spełniło, to jeszcze wynik „się zgadza”.

- Jeżeli ktoś przyjeżdża z okolic Gelsenkirchen i Dortmundu, to zawsze będą się pojawiały porównania.
- Nie powinniśmy narzekać. Poziom gry może był średni, ale zapewniam, że tam też nie każde derby to mecz na światowym poziomie. Za to otoczka była fantastyczna, nie musimy mieć kompleksów. Pełne i kolorowe trybuny, 90 minut dopingu, mimo wszystko pewna dramaturgia meczu... Naprawdę były momenty, kiedy nie słyszeliśmy się na boisku. Gdyby jeszcze był dach, to wrażenie byłoby niesamowite.

- Trudno nie pamiętać, że beniaminek grał z trzecim zespołem poprzedniego sezonu.
- Chyba o tym mało kto przy takich meczach pamięta, szczególnie, że bardzo zmieniły się składy. Inny jest Ruch, inny jest też Górnik. Poza tym polska liga jest tak wyrównana, że miejsca sprzed kilku miesięcy mają dziś średnią wartość. Tym bardziej jednak wypada docenić nasz sukces, bo nie zgodzę się z opinią, że gra była na remis i zadecydował jeden faul. Mieliśmy przewagę, bardziej chcieliśmy wygrać, to my kreowaliśmy grę, a strzał Mariusza z wolnego był na poziomie światowym. Ruch takiego nie oddał.

- Spodziewaliście się takiej gry Ruchu?
- Chyba jednak bardziej odważnej. Jak pan mówił, to trzeci zespół ligi. Ograli nie tak dawno łatwo Wisłę, mieli świetne fragmenty gry w Bełchatowie, a jednak zagrali bardzo zachowawczo. Trudno wygrać, jak liczy się tylko na kontrę i błąd rywala. Im dłużej trwał mecz, tym bardziej myśleli o wyniku 0-0. Mam wrażenie, że stać ich na wiele więcej niż pokazali w Zabrzu.

- Cztery mecze i jakie pierwsze wnioski?
- Pozytywne. Mówiłem miesiąc temu, że mamy dobrą drużynę i dziś jestem tego jeszcze bardziej pewien. Zmienia się nieco skład, wchodzą do zespołu nowi gracze, a jednak gramy podobnie, cały czas idąc do przodu. Gdybym później wyjechał z Polski, a nie w wieku trzynastu lat, to pewnie grałbym przeciwko Piotrkowi Gierczakowi w meczach z Gwarkiem. Świetny piłkarz. Technika, strzał, gra głową, spokój... I mnóstwo na boisku widzi.

- Wcześniej zdarzały się wam proste błędy w obronie. Za grę na „zero” dostaliście pochwały?
- Nie dość, że na „zero”, to jeszcze obrońca strzelił gola! Trochę żartuję, bo pierwszym, który ma bronić, jest Tomek Zahorski, ale pewnie, że jest satysfakcja. Poznajemy się z każdym meczem, bo dopiero w jego trakcie uczę się, jak najlepiej zagrać do jednego czy drugiej kolegi. Na którą nogę, z jaką siłą, poznaję jego ruchy i zachowania. Niby drobiazgi, ale z nich składa się drużyna. A błędy? Jak zrobiłbym wam film z błędami van Buytena i Demichelisa, to pytalibyście się, jak oni trafili do futbolu. A są mistrzami Niemiec i finalistami Ligi Mistrzów.

- Żona pochwaliła?
- Tak, ale śniadania do łóżka nie przyniosła. Przyjechały z córką we wtorek i oczywiście były na stadionie. Bardzo im się podobało, a zostaną jeszcze kilka tygodni, więc może kilka zwycięstw jeszcze zobaczą. Jakieś piwo po meczu? - Można było, ale ja nie piłem. Posiedzieliśmy do 21.00 i pojechaliśmy do domu. Z gratulacjami przyszli do szatni Tomek Wałdoch i prezes Mazur. Fajnie jest, jak się wygrywa takie mecze.

- Co po miesiącu gry można powiedzieć o polskiej lidze?
- Puchary pokazują, że nie jest wybitna, ale sama ekstraklasa naprawdę jest ciekawa. I bardzo nieprzewidywalna. Ruch ogrywa Wisłę, a przegrywa w Zabrzu. Bełchatów gra jak chce z Legią, a Jagiellonia z Lechem. To dla nas sygnał, że z każdym można grać o trzy punkty. Taka wygrana dodaje mocy i pewności siebie, choć to przecież tylko jeden mecz i wcale nie najlepszy, jaki graliśmy tej jesieni.

- Pan gra, a Daniel Sikorski siedzi na ławce.
- Trochę smutny chodzi, ale jak się było w Bayernie, to najlepiej się wie, że gra tylko jedenastu. Tam na ławce siedzieli reprezentanci Niemiec. Jeszcze będzie grał, bo liga jest długa, a niezastąpionych w niej nie ma.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online