Forum
 

Wygrała jakość

Po 433 dniach nieobecności w lidze Górnik ponownie przegrał z Polonią w Zabrzu. Wtedy była rozpacz związana z degradacją. Teraz? Umiarkowany optymizm.
Około 65 minuty meczu Michał Listkiewicz powiedział do siedzącego obok niego działacza Polonii: "Jak tak dalej będziemy grać, to chyba tego meczu nie wygramy...". Były prezes PZPN, a dziś jeden z członków świty Józefa Wojciechowskiego, tym razem się pomylił. Kilka minut później Polonia zadała decydujący cios. Adrian Mierzejewski trafił na 2:0, a tej straty Górnik nie był już w stanie odrobić.

Zabrakło pazerności
Można zaryzykować, że wygrała w Zabrzu jakość. Polonia faktycznie, między 25 a 65 minutą, grała w cieniu Górnika, ale to w jej szeregach znaleźli się piłkarze, którzy byli w stanie przechylić losy spotkania na swoją korzyść. Sposób, w jaki Gołębiewski ograł Banasia, a Mierzejewski poradził sobie z Nowakiem i Magierą, pokazuje dobitnie tę różnicę. Górnik w piątek takich piłkarzy nie miał. Czy tylko w piątek? Szczególnie dla Adriana Świątka był to ważny mecz, bo wyjątkowo skuteczny na pierwszoligowych boiskach napastnik miał pokazać, jak będzie sobie radził w ekstraklasie. Pierwszy egzamin wypadł słabo.
- Proszę spojrzeć na ławkę Polonii. Pewnie od każdego z siedzących na niej zawodników Adam Nawałka zaczynałby ustawianie składu. Gołębiewski, Gancarczyk, Smolarek... - wymieniał piłkarzy Jacek Zieliński, były piłkarz i trener Legii, z którą Polonia zagra już w najbliższy piątek. - Górnik bardzo źle zaczął. Nie można się tak cofnąć, grając w roli gospodarza. Polonia świetnie rozgrywała piłkę, poczuła się bardzo pewnie, ale Górnik w tym czasie na wszystko jej pozwolił. Potem zabrzanom faktycznie zabrakło szczęścia, ale ono sprzyja lepszym - dodał Zieliński.
Okazji do wyrównania Górnik miał cztery, może pięć. Najlepszej nie wykorzystał Grzegorz Bonin, po fantastycznej akcji z Tomaszem Zahorskim. - Jak przegrywa się mecz na inaugurację to nie można być zadowolonym. Pomijam początek, ale potem dobrze operowaliśmy piłką. Graliśmy szybko, z pomysłem, ale zabrakło pazerności pod bramką Polonii. W kilku sytuacjach powinniśmy zachować się inaczej, wtedy pewnie nastroje byłyby radośniejsze - to pomeczowa opinia Bonina.

Pochwały dla Kwieka
Górnik już w kilku letnich sparingach źle zaczynał mecze, by potem odrabiać straty. Choćby w meczu z Lechią, kiedy po kilku minutach przegrywał 0:2, tracąc gole po stałych fragmentach gry. Wtedy udało się odrobić straty. W piątek już nie. Inna rzecz, że w tak prosty, wręcz szkolny sposób, jak w meczu z "Czarnymi koszulami", na poziomie ekstraklasy bramek tracić się nie powinno. Trener z piłkarzami pewnie rozstrzygnęli już, kto nie powinien dopuścić, by długo lecąca z rzutu wolnego piłka w ogóle nie spadła na głowę Trałki: Nowak, Bemben, Bonin...
Zmiany przeprowadzone przez gości wzmacniały zespół, czego nie można powiedzieć o Górniku. Trudno zrozumieć sens wprowadzenia Dancha za Bembna, nawet jeżeli ideą było wsparcie świeżym zawodnikiem operującego w pomocy Bonina. Danch - bardzo solidny defensywny pomocnik - już w pierwszej lidze pokazał, że raczej nie przekwalifikuje się go na bocznego defensora.
W grze obu drużyn była za to jakość w drugiej linii. Polonia ma w niej pięciu naprawdę dobrych, świetnie operujących piłkarzy. W Górniku pierwszy raz zagrał w roli lidera tej formacji Aleksander Kwiek, na pewno numer jeden zabrzan w meczu inaugurującym ligę. - Myślę, że takiego piłkarza nie mieliśmy w tej formacji bardzo dawno. Widzi, myśli, walczy, ma zdrowie i świetny strzał. Oczywiście, że jesteśmy rozczarowani, ale mam wewnętrzne przekonanie, że dokonaliśmy słusznych decyzji i Górnik będzie wygrywał - uważa prezes klubu, Łukasz Mazur. Wracając do Kwieka: świetnie uzupełniał się z Mariuszem Przybylskim. Górnik stracił jednak 25 minut, kiedy oddał "pole" Polonii i praktycznie żaden atak nie przechodził przez byłego gracza Odry. Zabrzanie mieli wciągnąć zespół z Warszawy na własną połowę i zagrać z kontry. Niewiele z tego wyszło.

Nie zwieszają głów
Najwięcej kontrowersji wzbudził występ Daniela Sikorskiego, który szczególnie w pierwszej połowie nie bardzo potrafił "wejść" w mecz. Przy słabszej dyspozycji Świątka, można było przypuszczać, że zostanie dokonana roszada i Sikorski, do tej pory zawsze rasowy napastnik, dostanie szansę pokazania się właśnie na środku ataku. Tak się jednak nie stało. - Spadając z ligi przegraliśmy z Polonią tylko 0:1, po golu który padł w ostatniej minucie. Teraz ktoś powie, że było gładkie 0:2, ale uważam, że w porównaniu z tamtym meczem, dziś graliśmy o klasę lepszą piłkę - kończy prezes Mazur.
Przed Górnikiem teraz jednak dwa trudne wyjazdy. - Nie zwieszamy głów, mamy świetny materiał do analizy i gramy. Zespół motorycznie jest bardzo dobrze przygotowany, co pokazał na boisku. Zgranie i taktyka wymagają jednak czasu - uważa trener Nawałka. Polonia gra z kolei derby z Legią. Nie wiadomo czy z Arturem Sobiechem, który z zespołem odbył jeden trening, a jednak strzelił gola, który "ustawił" mecz. Ktoś zażartował, że Polonia zrobiła postęp porównywalny z wysokością obcasów jej właściciela, Józefa Wojciechowskiego - dobre 8 cm... Czy faktycznie? Legia poprzeczkę zawiesi pewnie nieco wyżej.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online