Forum
 

Tomasz Wałdoch: Górnik stać na środek tabeli

Tomasz Wałdoch zakończył budowanie składu Górnika Zabrze na nowy sezon. Górnik pozyskał aż jedenastu piłkarzy, którzy mają zapewnić spokojny byt. - Wierzę, że stać nas na środek tabeli - mówi Tomasz Wałdoch.
Tomasz Wałdoch posadę dyrektora sportowego Górnika objął krótko po tym, jak zabrzanie przegrali ligowy mecz z Sandecją Nowy Sącz. Wydawało się wtedy, że szansa Górnika na powrót do ekstraklasy spadła do minimum. Od tego momentu zaczęła się jednak seria kilku kolejnych wygranych. Ostatecznie cel został osiągnięty, a Tomasz Wałdoch mógł zabrać się za kompletowanie drużyny na nowy sezon. Póki co, w żadnym klubie nie zorganizowano tylu konferencji prasowych, na których przedstawiano nowych zawodników. Górnik podpisał kontrakty z jedenastoma piłkarzami. Dzień po sfinalizowaniu ostatnich transferów "Sport" przeprowadził rozmowę z byłym kapitanem reprezentacji Polski, a dziś osobą odpowiedzialną za sportowy kształt Górnika Zabrze.

Teraz czas na urlop?
- Może nie urlop, ale krótkie wolne sobie zrobię - mówi Tomasz Wałdoch. - Kilka dni można teraz poświęcić rodzinie. Od środy jednak zaczynamy treningi, a na wtorek jestem umówiony z trenerem Nawałką. Chciałbym też pojechać z zespołem przynajmniej na jedno zgrupowanie, by zobaczyć wszystko z bliska. Szczególnie po takiej rewolucji kadrowej.

Zanim porozmawiamy o tych, którzy do Zabrza trafili, kilka zdań o liście „do odstrzału”. Długo powstawała?
- Nikogo nie skreśliłem po jednym-dwóch meczach. To byłoby nieuczciwe. Jednak już po pięciu wiedziałem, że trudno będzie na kilku zawodników liczyć, szczególnie w ekstraklasie. Spotkaliśmy się z trenerem. On miał swoją listę, ja swoją. Nie wchodząc w szczegóły, w większości wypadków nazwiska się pokrywały. Jak nie, to staraliśmy się przekonać.

Jako były piłkarz może się pan wczuć w zawodników, którzy usłyszeli, że się do Górnika nie nadają.
- Mogę. To nie były łatwe i przyjemne rozmowy. Każda była zresztą inna. Jeden zdawał sobie sprawę, że rozstanie jest nieuniknione, a drugi był bardzo zaskoczony. Dla mnie to też nie było proste, ale podejmując się tej funkcji wiedziałem, że od takich chwil nie ucieknę.

Co gwarantowałby w ekstraklasie skład, który Górnik miał w pierwszej lidze?
- Bardzo trudną walkę o utrzymanie, bez gwarancji, że się uda. Dlatego podjęliśmy tak drastyczne kroki, by zmienić kadrę.

A jeżeli któryś z tych piłkarzy w innym klubie eksploduje formą?
- Każdemu tego życzę, bo każdy z nich potrafi grać w piłkę. W Niemczech był kiedyś Ailton. Fantastyczny w Bremie i kompletnie bezbarwny u nas w Schalke. Ten sam piłkarz. Takich jak on są setki. Ale w grupie, którą chcemy pożegnać nikt nie zapracował sobie na to jednym meczem. Tylko rundą, sezonem, a nawet dwoma. Teraz chciałbym się przekonać, że w innym klubie się odnajdą i odbudują.

Czyli odejdą. A jak nie?
- W zeszłym tygodniu zatrudnialiśmy nowych graczy, teraz będziemy żegnać. Jestem niemal przekonany, że sporo się wyjaśni po myśli klubu i piłkarzy. Rozmawiam z ich menedżerami i jest wola, by znaleźć z tej sytuacji wyjście. Gdybym był piłkarzem i ktoś puszczałby mnie za darmo, w takiej sytuacji na pewno bym odszedł. I zdaje się, że takie myślenie zaczyna dominować.

Dlaczego z założenia nie sprowadzacie obcokrajowców?
- Bo nie lubię fikcji. Nie twierdzę, że na Bałkanach nie ma tańszych i lepszych piłkarzy. Pewnie są, tylko ja w ciągu dwóch miesięcy nie poznałem polskiego rynku, a co tu mówić o graczach zagranicznych. Przy całym szacunku, nie będę się opierał na opiniach menedżerów. Mogą mieć jak najlepsze intencje, ale takiego gracza sprowadzimy do Zabrza tylko wtedy, kiedy kilka razy zobaczymy go na własne oczy i będzie lepszy od Polaków. Kaset mam mnóstwo i od razu powiem, że mnie nie interesują. A już na pewno zebrane pojedyncze akcje X czy Y. Na takiej zasadzie pewnie zmontowano by kasetę, na bazie której Wałdoch dziesięć lat temu nadawał się do Realu. A się nie nadawał. Dlatego dziś, kiedy czasu jest mało, stawiamy na Polaków. Im bliżej Śląska, tym lepiej. Co nie znaczy, że za rok nie będzie inaczej. Nie jestem ortodoksyjny, pewnych rzeczy też się uczę.

Górnik z wiosny to kandydat do spadku. Obecny?
- Wierzę, że na środek tabeli. I wiem, że po takiej zmianie kadrowej nie będzie łatwo. Szczególnie na początku. Ten organizm musi się „dotrzeć”. Mamy dwa zgrupowania, zagramy około 7-8 sparingów, ale nic tak nie weryfikuje wartości zespołu jak gra o punkty. Ja mam dziś w głowie naszą wyjściową jedenastkę na pierwszy mecz, ale za miesiąc może ona wyglądać inaczej. Zresztą, ostateczne decyzje będzie podejmował trener Nawałka.

W tej pana jedenastce ilu jest graczy nowych?
- Nie powiem, ale trudno żeby nie było, skoro dokonywaliśmy transferów, by podnieść poziom.

Tych jedenastu nowych piłkarzy to bardziej pana wybór czy trenera?
- Większość to nazwiska wskazane przez trenera. Ja oczywiście też się interesowałem tymi piłkarzami. Rozmawiałem z wieloma znajomymi, oglądałem mecze, wyrabiałem sobie opinię. Są też piłkarze, których ja chciałem mieć w Zabrzu. Jak choćby Michała Bembna.

I jest pan pewny, że to jest dobry strzał?
- Jestem absolutnie pewny. Szukaliśmy prawego obrońcę i potrzebowaliśmy piłkarza z takim doświadczeniem i charakterem w szatni. Grałem ponad dziesięć lat w Bundeslidze i proszę mi wierzyć, że ta liga uczy profesjonalizmu, podejścia do zawodu, charakteru i szacunku dla kibica. Poza tym to wychowanek Górnika, a gra w nim była jego marzeniem.

Pierwsze przemyślenia po obejrzeniu 2-3 meczów Górnika?
- Pilna potrzeba sprowadzenia prawego obrońcy i środkowego, ofensywnego pomocnika. W sumie ściągnęliśmy na tę drugą pozycję dwóch graczy, bo są Kwiek i Gierczak. Kilku innych piłkarzy jest na tyle wszechstronnych, że mogą zająć na boisku inną pozycję niż tę, na którą nominalnie ich sprowadziliśmy. Jak choćby Bębenek. Jego naturalny konkurent to Grzegorz Bonin, ale nie wykluczam, że może grać na innej pozycji. Poza lewym obrońcą, sprowadziliśmy piłkarza na każdą pozycję.

Najtrudniejsze rozmowy?
- Przy okazji Michała Jonczyka. Włożyliśmy wiele czasu, serca, zaparcia i pasji, by do nas trafił, ale konkurencję mieliśmy bardzo silną. Dwa lata temu chciałem go sprowadzić do szkółki Schalke. Oczywiście nie było mowy o żadnym kaperowaniu. Sondowałem temat z rodzicami, oferowałem pomoc w znalezieniu mieszkania, szkoły i opiekę. Ojciec powiedział, że Michał ma skończyć szkołę. To bardzo rozsądna i fantastyczna rodzina, a ja najlepiej wiem, co czuje 18-latek przeprowadzający się o setki kilometrów. Kiedyś odbyłem taką drogę przeprowadzając się z Gdańska do Zabrza.

Dobrze mieć grającego w piłkę syna...
- To prawda. Pytałem Kamila o zdanie. Zna wielu młodych chłopaków z kadry. Także od prywatnej strony, a dla mnie jest ważne, jaki człowiek do Zabrza trafi. Jak Kamil za dwa lata skończy szkołę i będzie na tyle dobry, by trafić do Górnika, to nie wykluczam, że wróci do miasta, z którego jako dzieciak wyjechał do Niemiec.

Macie kilku graczy, na temat których panuje opinia rozrywkowych i mających sporo do powiedzenia w szatni...
- Wiem, wiem... Naprawdę każdy transfer poprzedziło mnóstwo rozmów, a moi koledzy z boiska są dziś trenerami i menedżerami. Wiem dużo. Ja nie chcę, by w Górniku wszyscy trzymali się za rączki. Tylko ma to być oparte na zdrowych zasadach, z silnym kręgosłupem. Jednego trzeba bardziej pilnować i częściej z nim rozmawiać, a z drugim mniej. Tak jest wszędzie. To zadanie moje i trenera.

Sprowadziliście Mariusza Jopa. Nie obawia się pan, że „samobój” roku będzie mu długo przeszkadzał?
- Nie. To mnie w ogóle nie interesuje. Kiedyś strzeliłem taką bramkę w Wiedniu, a po dwóch miesiącach wyjechałem z Zabrza do Bochum. Kiedy dowiedziałem się, że Mariusz jest do wzięcia, nie zastanawiałem się nawet chwilę. To bardzo dobry, solidny obrońca, jeden z lepszych w polskiej lidze. Mistrz Polski, reprezentant, grał kilka lat na Zachodzie. Jestem przekonany, że wzmocni naszą defensywę.

Daniel Sikorski był we Wrocławiu i Gdańsku. Podpisaliście z nim kontrakt bez jednej gry kontrolnej. To nie jest ryzyko?
- Znam trzecią ligę niemiecką i jej poziom. Daniela widziałem w skrótach z wielu meczów, jeszcze kiedy byłem w Niemczech. Wiem, jak szkoleni są piłkarze w rezerwach Bayernu, jego trenerem byli tacy fachowcy, jak Gerland i Scholl. Jest wysoki, silny, szybki, ma w sobie mnóstwo pozytywnej energii, chce coś w piłce osiągnąć i też mam przekonanie, że to jest dobry ruch.

Pana koledzy z boiska jeszcze dzwonili po pracę?
- Nawet w miniony czwartek, ale grzecznie odmówiłem. Dodam, że nie był to nikt z ŁKS.

Czego się latem nie udało zrobić?
- Tylko jeden transfer nam nie wyszedł. To Waldemar Sobota, który wybrał Śląsk.

Będzie trema?
- Nie wiem, czy to dobre słowo, ale wiem, jaką biorę na siebie odpowiedzialność. Wiele razy mówiłem, że nie mam żadnych zasług w awansie Górnika. To dzieło trenera i piłkarzy. Może moje zatrudnienie tych ostatnich nieco zmobilizowało, ale nic więcej. Dziś, kiedy podpisuję się pod tymi wszystkimi transferami, poddaję się publicznej ocenie, której nie uniknę. Też bym chciał, żeby wszystko „zapaliło”...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online