Forum
 

Lekcja śmiesznego języka

Czo-to-piec, chlo-piec, chło-piec - próbuje się wstrzelić Knitoshi Nogawa. Japończyk bez przerwy coś notuje i mruczy pod nosem. Nieraz jest tak zaabsorbowany, że nie słyszy poleceń nauczycielki.
Od nowego roku działacze zabrzańskiego Górnika zatrudnili polonistkę. Bożena Wierzbicka dwa razy w tygodniu przez dwie godziny uczy języka polskiego na specjalnych lekcjach organizowanych w klubie. Nic dziwnego - w kadrze trenera Waldemara Fornalika jest aż sześciu obcokrajowców: oprócz "Samuraja" także trzech Brazylijczyków, Bośniak i Bułgar. Na dodatek jeden z trenerów jest Włochem. Pod tym względem Górnik jest na pewno liderem ekstraklasy.
- Jesteśmy w Polsce, więc nie wyobrażam sobie, żeby oni nie rozumieli i nie mówili choć trochę w naszym języku - uzasadnia szkoleniowiec.
- Zaczynamy od podstaw: od przedstawienia się, poprzez nazywanie części ciała czy dni tygodnia i zwroty grzecznościowe, po odmianę czasowników przez osobę. Jeszcze nie budujemy pełnych zdań. Na razie na to za wcześnie - twierdzi pani Bożena.
- Zupać? Zusać? - nieśmiało pyta Paolo Terziotti, specjalista od przygotowania fizycznego rodem z Italii, zerkając na planszę przygotowaną przez polonistkę.
- Rzucać, Paolo, rzucać! To twoje najważniejsze słowo!
Odpowiada trochę zniecierpliwiona nauczycielka.

Psyjąć piłke na cycki
- Trudne! - ripostuje Włoch, ale trzeba przyznać, że uczy się szybko. Na dodatek lekcje sprawiają mu autentyczną frajdę. Co chwilę wybucha głośnym śmiechem na dźwięk któregoś z polskich słów. Po kolejnej udanej odmianie przez osoby czasowników "grać", "chodzić" i "tańczyć" widać, że zrozumiał jej zasadę. Z ust pani Bożeny płyną pochwały. Bravissimo! - sam "uczeń" cieszy się jak dziecko.
Dla rozluźnienia i zabawy polonistka każe Włochowi powtórzyć: "Król Karol kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego". Terziotti radzi sobie całkiem dobrze.
Większe kłopoty ma dopiero przy kolejnej fonetycznej zasadzce: "szedł Sasza suchą szosą" - ale z tym nie radzi sobie przecież nawet większość tubylców.
- Podczas lekcji jest wiele nieporozumień, ale też wynikających z tego zabawnych sytuacji, zwłaszcza że Brazylijczycy to młodzi ludzie z dużym temperamentem - opowiada Wierzbicka, śmiejąc się gdy Felipe powtarza swój firmowy zwrot. "Psyjąć piłke na cycki". To ostatnie słowo podoba się 19-letniemu obrońcy znacznie bardziej, niż lepiej pasujące w tym wypadku określenie "piersi".
Poza tym od razu widać, że Felipe czy Gaudinho oswajają się z językiem już prawie od pół roku. Nie to, co Kimitoshi Nogawa. Japończyk jest nad Wisłą dopiero od miesiąca i polska wymowa sprawia mu nie lada trudności.

On ła-paje
- Ja ła-pe, ty ła-pesz, on ła-paje. Ho, ho, ho - z zakłopotaniem drapie się po głowie. Japończyk wyraźnie jeszcze nie radzi sobie z końcówkami.
- Słabo! Trzy! - pani Bożena jest surowa.
- Kimi skraca sobie wyrazy, poza tym widać, że nauka idzie mu wolniej. Chyba będę musiała poświęcić mu więcej czasu - zastanawia się polonistka.
"Samuraj" nie może sobie pozwolić na odstawanie od reszty.
Jeżeli nie będzie rozumiał poleceń trenera, może nie zmieścić się w składzie na mecz. A szkoleniowiec uczulił polonistkę, by nauczyła obcokrajowców przede wszystkim słownictwa sportowego. Oprócz prostych zwrotów "w przód", "w tył", "szybciej", "wolniej" zalecił także takie sformułowania jak: "spalony", "agresywny atak", czy "skrócić pole gry".
- No cóż, to dla mnie pewne utrudnienie, ale i wyzwanie. Ze współpracą z trenerami spróbuję im to rozrysować i wyjaśnić - wzdycha Bożena Wierzbicka.

źródło: Trybuna Śląska
nadesłał: Bruno



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online