Przegląd Sportowy: Górnik czeka na awans i transfery

Piłkarze Górnika Zabrze przegrali 2:3 z Wartą Poznań i o fecie z okazji awansu mogli w środę zapomnieć. W klubie panuje jednak przekonanie, że w najbliższy wtorek, w spotkaniu wyjazdowym z Dolcanem Ząbki, kropka nad "i" zostanie postawiona.
Wczoraj o najbliższej przyszłości rozmawiali prezes Łukasz Mazur, dyrektor sportowy Tomasz Wałdoch i trener Adam Nawałka. Żaden z nich nie dopuszcza do siebie myśli, by ekstraklasa, która jest na wyciągnięcie ręki, miała do Zabrza jeszcze w tym roku nie zawitać. - Nie spuścimy głowy ani o centymetr - zapowiada Nawałka. - W ogóle ten przegrany pojedynek z Wartą to świetny materiał szkoleniowy - dodaje i łatwo odgadnąć co może mieć na myśli. W ostatnich dniach coraz więcej mówi się o spodziewanych roszadach personalnych. Oczywiście szkoleniowiec nie wymienia żadnych nazwisk, nikogo nawet oficjalnie nie skrytykuje, bo on wyznaje zasadę solidarności z zespołem. Jednak środowa porażka pokazała, że Górnik potrzebuje solidnych wzmocnień. Nie chodzi już nawet o brak rozgrywającego. Luki są też na obu skrzydłach. Brakuje również konkurencji na środku obrony i w bramce. Sebastian Nowak, ale i też zawodnicy z formacji defensywnej czują się zbyt pewnie, a to nie sprzyja rozwojowi. Może dlatego klub z Roosevelta rozważa zatrudnienie Marcina Dymkowskiego z Odry Wodzisław i Ugokuchukwu Ukaha z Widzewa Łódź. Ta para stanowiłaby ciekawą alternatywę dla obecnie grającego duetu stoperów, czyli Adama Banasia i Michała Pazdana. Wydaje się jednak, że Górnik nie będzie szalał i nie zatrudni dwóch środkowych obrońców. Przecież trzeba będzie jeszcze wygospodarować środki na zwiększenie siły ofensywnej. Tu lista życzeń jest na razie skromna. Znajdują się na niej Waldemar Sobota z MKS-u Kluczbork oraz Tomasz Hołota z GKS-u Katowice. Wiadomo, że Górnik nie będzie wydawał wielkich pieniędzy na transfery, gdyż na gotówkowych transakcjach zabrzanie wiele razy się sparzyli. Po raz ostatni zimą, kiedy wyłożyli 300 tys. zł na zakup Konrada Cebuli, a ten gra poniżej oczekiwań. Dlatego będą poszukiwani głównie tacy zawodnicy, którym wygasają kontrakty. Nie można wykluczyć, że pojawią się głośne nazwiska, zwłaszcza jeśli uda się rozwiązać umowy z kilkoma najlepiej opłacanymi graczami.
Nieoficjalnie "Przegląd" dowiedział się, że Górnik Zabrze chętnie rozstałby się z Damianem Gorawskim, Robertem Szczotem i Przemysławem Pitrym. Transferowa karuzela ruszyłaby już wczoraj. Jednak podopieczni Nawałki nie zdobyli z Wartą ani jednego punktu. W tej sytuacji czeka ich nerwowa wyprawa do Ząbek. - Otrzymaliśmy zimny prysznic, ale nie załamujemy się, bo nadal jesteśmy na drugim miejscu - podkreśla Adam Banaś. - Dolcan jest zespołem, z którym Górnik musi sobie poradzić - dodaje Tomasz Zahorski.
Akurat tych dwóch zawodników może ze spokojem czekać na kolejny sezon. Na Roosevelta zgodnie twierdzą, że gdyby nie Banaś, Zahorski i Adrian Świątek to Górnik już dawno przestałby się liczyć w walce o awans.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online