Forum
 

Będzie nowy stadion?

Orzeszek, Piotrowicz, Prasnal, Staniek, Bałuszyński... Nie trzeba być wielkim znawcą polskiego futbolu, by wszystkie te nazwiska skojarzyć z zabrzańskim Górnikiem. W sumie trzy pokolenia piłkarzy, którzy tworzyli historię klubu z Roosevelta w ostatnich dwudziestu latach. Kiedy Orzeszek grał w lidze, Prasnal podawał piłki zza linii. Zresztą Bałuszyński robił to samo. Wczoraj wszyscy pojawili się na stadionie w Zabrzu, a starsi kibice nie mieli kłopotów z rozpoznaniem piłkarzy. - Takiego dnia już długo nie będzie. Drużyna jedzie na obóz, będzie cicho i spokojnie - tyle herbaty i innych napojów pani Iwona Gorgosz w kawiarni Górnika nie sprzedała dawno. 
Cztery godziny mrozu
Mecz z Łęczną miał się zacząć o 12:00. Miał, jednak nie przewidział awarii... traktora. - Złośliwość rzeczy martwych. Jeszcze godzina i odśnieżymy - mówił wyjątkowo spokojny gospodarz obiektu. Ostatecznie zaczęto grać o 13:30, w chwili kiedy na stadionie pojawiła się drużyna Koszarawy Żywiec. Ten mecz miał się odbyć pierwotnie prawie dwa tygodnie temu. - Obiecaliśmy im sparing i dotrzymaliśmy słowa - Waldemar Fornalik tym razem pewnie chętnie zamieniłby się z piłkarzami. Jak stanął przy bocznej linii o 13:00, to do szatni poszedł po czterech godzinach. To wszystko przy temperaturze minus siedmiu stopni! I - co gorsza - bramki "swoich" nie zobaczył. - Odbiję to sobie we Włoszech, choć z tego co wiem upały w okolicach Brescii nam nie grożą. Dwadzieścia stopni więcej jednak będzie...
Opóźnienie meczu ekipy wykorzystały w różny sposób. Trenerzy poszli na kawę, a Tomasz Prasnal i Ireneusz Kościelniak odwiedzili szatnię Górnika. W końcu obaj przebierali się w niej regularnie, a Prasnal praktycznie przez całą dorosłą karierę. Dla niego wczorajszy dzień był szczególny. Pochodzi z Zabrza, a wczoraj zagrał pierwszy oficjalny mecz w barwach Łęcznej. - Póki co nie grałem i traf chciał, że pierwszy raz po kontuzji założyłem koszulkę Łęcznej na Roosevelta. Kondycyjnie wytrzymałem, co mnie cieszy tym bardziej, że mecz oglądał tata - żartował na koniec "Mały", który wszedł na boisko na... ostatni kwadrans. - O pierwszą "jedenastkę" będzie jednak trudno. Pół roku przerwy dla piłkarza, to jak kilka lat dla przedstawiciela każdego innego zawodu - dodał Prasnal.

Stadion za 30 milionów

Goście sprawiali nieco lepsze wrażenie. Częściej byli przy piłce i lepiej poruszali się na trudnym boisku w Zabrzu. - Ja jestem zadowolony. Zresztą nie mogę mówić inaczej po przejechaniu 250 km - przyznał trener Jacek Zieliński. - Dajcie spokój. Fragmenty takiego sparingu powinna pokazać o 20:00 telewizja. Przecież to "zabójstwo" piłki. Biegamy po lodzie, kiedy niemal cała Europa gra już ligę. Nie chodzi o mnie, ale ci młodzi chłopcy nigdy nie nadrobią dystansu do Europy. Włosi i Niemcy biegają po trawie dwanaście miesięcy, a my sześć. Trzy to błoto, a trzy śnieg. Stawiamy hale i baseny, ale podgrzewanego boiska nie ma. Po takim meczu człowiek traci wiarę, że cokolwiek potrafi - podsumował Michał Probierz i nie można odmówić mu racji. Odnotujmy, że weteran Górnika od dwóch dni przypomina raczej blondyna niż bruneta. Wtajemniczeni twierdzą, że jest to związane z wyjazdem na zgrupowanie do Włoch. - To prawda co mówi Michał. Jako PLP mówimy o tym od dawna. Warunkiem przyznania licencji jest uregulowanie długów z Urzędem Skarbowym. To nie poprawi kondycji naszej piłki. My chcemy, by każdy klub za dwa, trzy lata miał podgrzewaną murawę. Wtedy sezon mógłby trwać dwa miesiące dłużej - uważa prezes Górnika Zbigniew Koźmiński.
Odnotujmy, że po raz kolejny odżył pomysł budowy w Zabrzu nowego stadionu. Projekt leży w sejfie, jego koszt to 30 milionów złotych. Warunek? Miasto przez trzy kolejne lata musiałoby przeznaczyć na inwestycję po trzy miliony. Ponoć rozmowy trwają.

Bal(u) na śniegu

W drugim meczu Waldemar Fornalik wystawił młodzież polską i zagraniczną. Średnia wieku drużyny Górnika wyniosła osiemnaście lat. Efekt? 0:5 w meczu z Koszarawą, w barwach której na boisko wybiegł między innymi Henryk Bałuszyński. - To mój pierwszy mecz na stadionie Górnika od dziesięciu lat. I pierwszy od dziesięciu na śniegu. Naprawdę, w Europie jest to dziś nie do pomyślenia. Bałuszyński na razie dojeżdża do Koszarawy na treningi, jednak nie podjął jeszcze decyzji czy będzie wiosną grał w Żywcu. Trener Andrzej Orzeszek po meczu nie krył zadowolenia. - Wynik jest mniej istotny, ale faktycznie jestem usatysfakcjonowany. Murawa niezła jak na te warunki, wynik tez dobry. Pewnie wszyscy napiszą, że wygraliśmy z juniorami, ale ja narzekał nie będę. Waldemar Fornalik był w diametralnie innym nastroju. - Taka porażka jest zawsze przykra. Młodzież widzi teraz ile przed nią pracy...
Bartosz Białkowski od dwóch dni piłkarz Górnika, w debiucie puścił kilka goli. Dla obcokrajowców gra na śniegu to nadal jak dla Polaków bieganie za piłką po piasku, choć zdaniem trenera, Rambo i Gaudinho wypadli całkiem nieźle. Od poniedziałku czeka już na zabrzan zielona trawa.

źródło: Sport
nadesłał: Marten



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online