Forum
 

Mazur: W spisek nie wierzę

- Dziś to my jesteśmy drudzy, wygrywamy na Pogoni, gdzie kilkanaście dni temu w PP nie dał sobie rady Ruch. Czyli jest dobrze i chodzi o to, by tego nie zepsuć - twierdzi prezes Łukasz Mazur.
Prezes zabrzańskiego Górnika, Łukasz Mazur, kilka tygodni temu, po przegranym meczu z Sandecją powiedział kilka bardzo ostrych słów pod adresem piłkarzy. Od tego czasu zabrzanie na pięć meczów wygrali cztery i jedno zremisowali. "Zgubili" w tabeli Pogoń, mają przewagę nad ŁKS i lepszym bilansem bezpośrednich spotkań wyprzedzają Sandecję.

Dziś pewnie tak ostrych słów, jak nieco ponad miesiąc temu, pan nie użyje?
- Nie ma takiej potrzeby. Wiem, że wtedy komentarze były różne, ale też sytuacja stawała się bardzo trudna, nawet krytyczna. ŁKS był przed nami cztery punkty. Jedna wpadka i mielibyśmy do nich taką stratę jaką dziś ma do nas Pogoń, czyli nie liczylibyśmy się w grze. Cały czas uważam, że wstrząs, rozmowy i nazywanie pewnych rzeczy po imieniu było wtedy potrzebne.

Myśli pan, że to był czynnik decydujący?
- Nie przeceniam swojej roli. Ja nie trenuję, nie ustalam składu i nie wychodzę na boisko. Słowa nic nie dają, jeżeli nie znajdują adresata. Sami piłkarze zrozumieli wtedy, że coś im ucieka. Przecież na Sandecji prowadzili, sami oddali ten wynik. Dziś po prostu dzieje się to, co dziać się powinno od początku sezonu. Poza Widzewem mamy najlepszy skład w pierwszej lidze. Myślę o indywidualnych umiejętnościach piłkarzy. Przecież niemal ten sam skład rok temu - zgoda, że spadł z ligi - jednak potrafił remisować i wygrywać z Ruchem, Legią, Lechem i Wisłą! To dziś cztery najlepsze drużyny w Polsce. I w końcu widziałem te wyższe umiejętności w Szczecinie. Na każdej pozycji mieliśmy gracza lepszego niż Pogoń. Do tego doszła odpowiedzialność, taktyka, konsekwencja i mobilizacja... I wygraliśmy po naprawdę przyzwoitej grze. Powiem panu, że pierwszy raz widziałem Górnika na wyjeździe - w drugiej połowie - grającego piłkę, która pozwala powiedzieć, że z taką grą wrócimy do ligi. Inna rzecz, że Pogoń, gdzie wspaniale nas przyjęto, chyba Górnikowi "leży". Pan Oślizło mówił, że zawsze tam Górnika ugościli, przewieźli statkiem, a potem przegrywali z nami czterema bramkami.

Na piętnaście możliwych punktów zdobyliście - od czasu przegranej w Nowym Sączu - trzynaście.
- A byłoby piętnaście, gdyby nie samobójcza bramka w Łęcznej. Stało się. Żal ale czasu nie cofniemy. Po cichu wiedzieliśmy, że mecz z Łęczną może być trudniejszy niż w Szczecinie.

Pana zdaniem ten zespół jest dziś bardziej przewidywalny niż na początku rundy?
- Mam takie wrażenie. Akurat nam pomogła przymusowa przerwa w lidze. Czas po Sandecji, kiedy można było pewne rzeczy poprawić, wyjaśnić i skierować na właściwe tory. To jest zespół bardziej świadomy sytuacji i odpowiedzialności. I wierzę, że mocniejszy i bardziej przewidywalny. Każdy chce, nikt nie odpuszcza, wygrane też poprawiają atmosferę, zaczęliśmy strzelać gole. 11 trafień w pięciu spotkaniach to już coś, a dziewięć z nich strzelił duet napastników.

Liczycie punkty, które są do zdobycia?
- Liczymy na siebie. Mamy pięć meczów do rozegrania, a ostatni na Widzewie. Jeżeli wygramy cztery najbliższe to wierzę, że pojedziemy do Łodzi jako zespół ekstraklasy. Jeżeli nie, to stać nas tam na wygraną.

Widzew rozdaje karty. Zagra jeszcze z wami i Sandecją.
- Słyszałem o spiskowej teorii dziejów. Widzew i Sandecję łączy przyjaźń, oba kluby obchodzą 100-lecie istnienia, więc w niedzielę Widzew przegra. Dla mnie z kolei zawsze był to zespół z charakterem, który gra o wygraną. Po prostu wierzę, że każdy zagra na sto procent, co nie wyklucza wygranej Sandecji. U siebie jest mocna, z nami też sobie poradziła. Dziwi mnie natomiast kalendarz. Coś jest nie tak, że Sandecja - ale nie chodzi o jeden klub tylko o zasadę - gra na sześć ostatnich meczów aż cztery na własnym boisku.

I jedzie do Katowic...
- Ktoś nawet zaproponował, by Górnik "wspomógł" katowiczan. Nasze kluby i kibiców łączą doskonałe relacje, jestem przekonany, że to będzie najtrudniejszy mecz Sandecji do końca sezonu. Ale wygrana GKS, może nawet bardziej realna niż wygrana Widzewa w Nowym Sączu, nam nie pomoże, jeśli gdzieś stracimy punkty. Dziś to my jesteśmy drudzy, wygrywamy na Pogoni, gdzie kilkanaście dni temu w PP nie dał sobie rady Ruch. Czyli jest dobrze i chodzi o to, by tego nie zepsuć.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online