Forum
 

Nowak: Remis z Górnikiem Łęczna jest dobrym wynikiem

Zabrzanie szybko objęli prowadzenie, ale potem sami strzelili sobie gola i kończyli mecz w dziesięciu.
Górnik Zabrze nie wykorzystał okazji na samodzielne piastowanie pozycji wicelidera. Ekspres zabrzan z napisem "ekstraklasa" wyhamował u broniącego się przed spadkiem Górnika Łęczna. Łęcznianie w debiucie Mirosława Jabłońskiego na trenerskiej ławce zremisowali i zrobili pierwszy mały krok ku utrzymaniu. 

Początek meczu ułożył się jednak doskonale dla przyjezdnych. Już w 10. minucie po bramce Grzegorza Bonina było 1:0 dla gości. Pomocnik Górnika w 27. minucie mógł podwyższyć prowadzenie i zapewne podopieczni Adama Nawałki trzech punktów nie oddaliby do końca spotkania. Bonin otrzymał piłkę na wolne pole od Adriana Świątka, ale minimalnie przestrzelił. - Szkoda tej sytuacji, bo przy prowadzeniu 2:0 nawet gdybyśmy stracili gola, wyglądałoby to zupełnie inaczej - mówił Michał Pazdan, obrońca z Zabrza.

W tej części gry górnicy z Łęcznej nie za bardzo wiedzieli, jak zaskoczyć Sebastiana Nowaka. Do 35. minuty - kiedy wreszcie zaczęli konstruować groźniejsze akcje ofensywne. Dwukrotnie przed szansą stanął Janusz Surdykowski, ale najpierw został zablokowany przez zabrzańskich defensorów, a chwilę później jego uderzenie z 16 metrów było minimalnie niecelne. W 40. minucie miejscowi mogli wreszcie podnieść ręce w geście triumfu. Czekali na to 388 minut, od ostatniej bramki Prejucea Nakoulmy, chociaż przy trafieniu wyręczył ich Adam Danch, który naciskany właśnie przez zawodnika z Burkina Faso, zaskoczył swojego bramkarza po dośrodkowaniu Radosława Bartoszewicza.

Przed meczem łęcznianie remis braliby w ciemno, ale po końcowym gwizdku mogą czuć niedosyt, bowiem niemal całą drugą połowę grali w przewadze jednego zawodnika. Dawid Gajewski w okresie minuty zarobił dwie żółte kartki (najpierw nieprzepisowo zablokował próbę wznowienia gry z rzutu wolnego, a za chwilę faulował Nakoulmę) i musiał opuścić boisko. - Czerwoną kartkę można wytłumaczyć jedynie młodością. Dawid musi się jeszcze uczyć potrzebnego w takich sytuacjach spokoju - mówił Nawałka, trener Górnika Zabrze. Od tego momentu gospodarze osiągnęli przewagę, ale oprócz dwójkowej akcji Veljko Nikitovicia ze Sławomirem Nazarukiem i strzału głową tego drugiego, trudno wskazać sytuację, o której można powiedzieć, że była klarowną. - Graliśmy zbyt chaotycznie - wyjaśniał Nikitović.

Punkt, który Górnik Łęczna zdobył z imiennikiem z Zabrza, kosztował go jednak bardzo wiele. Wszystkie zmiany, których dokonał Jabłoński, były podyktowane kontuzjami. Kamil Oziemczuk narzeka na kolano, Piotr Bronowicki na mięsień czworogłowy, a Radosław Bartoszewicz na pachwinę. - Może ich zabraknąć w trzech najbliższych meczach - martwił się na gorąco Jabłoński.

- Trudny to był mecz. Przyjechaliśmy dzisiaj tutaj po trzy punkty, ale boisko zweryfikowało nasze plany. Szybko straciliśmy zawodnika, tego nam bardzo szkoda, bo w dziesięciu ciężko jest grać ofensywnie. Udało nam się dowieść remis i z przebiegu spotkania myślę, że ten remis jest dobrym wynikiem - przyznał po spotkaniu Sebastian Nowak, bramkarz drużyny z Zabrza.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online