Forum
 

Wałdoch: Odbudowuję legendę Górnika

(aktualizacja: 14:02) - Zjawiam się przed ósmą rano, a wychodzę czasami o dwudziestej, czasami nawet później - mówi Tomasz Wałdoch, dyrektor Górnika Zabrze.
» Dyrektorem Górnika został pan 19 kwietnia, ale już dał się pan poznać jako tytan pracy. Słyszałem, że przychodzi pan do klubu pierwszy, a wychodzi ostatni.
Tomasz Wałdoch: - Zjawiam się przed ósmą rano, a wychodzę różnie.  Czasami o dwudziestej, czasami posiedzę godzinę dłużej. Najdłużej pracowałem do północy. To był dzień, w którym jedliśmy kolację z byłymi gwiazdami Górnika, bohaterami finału Pucharu Zdobywców Pucharu sprzed czterdziestu lat. Odkąd tu jestem pracy jest tyle, że czas mam zajęty od rana do wieczora.

» Jako piłkarz pracował pan równie długo?
- Nie da się zamknąć pracy piłkarza w konkretnym przedziale czasowym. Nie da się powiedzieć, że pracuje on dziesięć lub trzydzieści godzin tygodniowo. Bywało, że miałem trzy zajęcia dziennie. Do tego dochodziły odprawy przed i po meczu, odnowa, zgrupowania. Jako dyrektor pracuję jednak nieporównywalnie więcej. Jednak to normalne. Dopiero poznaję klub.

» Skończył pan niedawno szkołę trenerską w Kolonii. Jaki stopień otrzymał pan na świadectwie?
- Nie wiem. Zdałem, otrzymałem certyfikat i to jest dla mnie najważniejsze. Szczegółowe wyniki mają przyjść pocztą. Szkoła w Kolonii to było dziesięć ciężkich miesięcy. Po egzaminie poczułem straszną ulgę, byłem niesamowicie wyluzowany. Dużo wiadomości trzeba było sobie przyswoić. Dwadzieścia lat nie siedziałem w ławce. Wrócić na nią, w takim wieku, to nie było proste. Trzy tygodnie się aklimatyzowałem.

» Koniec z nauką?
- Człowiek uczy się całe życie. To nie jest tak, że przeczyta się pięć książek do A do Z i już jesteś świetnym trenerem. Życie jest pełne tajemnic. Ciągle pojawiają się świeże przypadki. Trzeba reagować.

» To reagujmy. W Górniku trwa cisza medialna. Piłkarze dostali zakaz rozmów z dziennikarzami i kibice zostali odcięci od informacji. Spotkał się pan z podobnym przypadkiem w Bundeslidze?
- Osobiście nie. Chociaż byłem w podobnej sytuacji na mistrzostwach świata. Tamta wojenka piłkarzy z częścią prasy nikomu nie wyszła na dobre. Obie strony, z każdym dniem, oddalały się od siebie. Gdy przyszedłem do Zabrza, cisza już była. Dyskutowaliśmy o tym z trenerem, wysłuchaliśmy jego argumentów i go rozumiem. On chce, żeby skoncentrować się na pracy i optymalnie się przygotować. Jest cel. A jeśli cisza została już ogłoszona, to tego się trzymajmy.

» Może gdyby decyzja była zmieniona, piłkarze dostaliby sygnał, że w klubie nikt nie liczy się z trenerem?
- Dobrze pan to rozumie. Cisza będzie trwała, z tą różnicą, że po meczach piłkarze będą do dyspozycji mediów.

» Wiele problemów w Górniku nie byłoby, gdyby nie kupowano kontuzjowanych zawodników. Widział pan, żeby do takich sytuacji dochodziło w Niemczech?
- Ci zawodnicy tutaj są, mają umowy i ja nie będę tego oceniał. Postaram się poukładać klocki po swojemu, ale potrzebuję czasu. Jak dobrze poznam mechanizmy funkcjonowania klubu, to wtedy podejmę odpowiednie kroki. W każdej lidze zdarza się, że przychodzą wyśmienici, zdrowi piłkarze, którzy potem nie spełniają oczekiwań.

» Nie został pan asystentem selekcjonera reprezentacji Franciszka Smudy, ale prezes PZPN Grzegorz Lato powiedział, że temat może wrócić. Czy...
- ...nie mam żadnej klauzuli w kontrakcie z Górnikiem Zabrze. Nie myślałem o tym, żeby cokolwiek takiego pisać. Dzięki temu jestem fair i angażuję się tylko w klub. Cały swój czas i doświadczenie zostawiam w Zabrzu. A co będzie za trzy, cztery, pięć czy sześć lat, to nie wiem. Teraz chcę odbudować siłę Górnika.

» W reprezentacji był pan już jedną nogą. Nie żałuje pan?
- Byłem rozczarowany tamtą sytuacją. Wydawało mi się, że sporo przeżyłem, ale to było coś nowego. Miłe to nie było. I nie chciałbym drugi raz tego przechodzić i patrzeć, jak moi najbliżsi cierpią.

» Prezes Lato powiedział, że chciał pan za dużo zarabiać, zamiast potraktować kadrę jako formę promocji.
- Jeśli tak mówi, to niech tak zostanie. PZPN jest chyba jednak lepiej sytuowany niż Górnik. I proszę tego nie ciągnąć, bo to jest temat zamknięty, do którego niechętnie wracam.

» Podobno, dzień przed konferencją, na której trener Smuda przedstawiał swój sztab, zadzwonił pan jednak do prezesa i zgodził się na gorsze warunki. Wtedy usłyszał pan, że jest już za późno.
- Tak było, z tym że nie dzwoniłem do prezesa, ale do trenera.

» Kiedyś przychodził pan do Górnika jako anonimowy piłkarz. Teraz wrócił pan jako wybitny reprezentant, uznana marka. Ma pan wiele do stracenia. - Rozumiem, że najlepiej by było jakbym usiadł w domu i spoczął na laurach. To normalne, że przyjście do Górnika wiąże się z ryzykiem. Jednak nie raz je podejmowałem. Rok po zakończeniu kariery poszedłem do Jagiellonii Białystok. To była moja pomoc dla przyjaciela Artura Płatka. Teraz jestem w Górniku, bo temu klubowi mam coś do oddania.

» Nie boi się pan porażki?
- Nie. Jak ktoś potrafi przegrać, wyciągnąć z tego właściwe wnioski i ma odpowiednio silny charakter, to nie ma problemu. Wiele razy przegrywałem. Z Górnikiem Zabrze finał Pucharu Polski z Miedzią Legnica i tytuł mistrzowski z Legią. W 2001 roku przegrałem mistrzostwo w Niemczech.

» Mistrzostwa świata w Korei w 2002 roku też pan przegrał.
- Tak tego nie postrzegam. Z perspektywy czasu oceniam to, może nie jako sukces, ale coś, czym się szczycę. Grałem w reprezentacji po to, żeby pojechać na mistrzostwa świata lub Europy. Po mundialu stwierdziłem, że to moje apogeum i już nic więcej nie osiągnę. Dlatego z kadrą skończyłem. Miałem też inne chwile radości: Puchar Niemiec z Schalke, srebrny medal olimpijski z Barcelony.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online