Forum
 

29 kwietnia 1970 roku...

29 kwietnia 1970 roku zabrzański Górnik grał w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. To do dziś największy klubowy sukces polskiej drużyny. Po trzech, niezwykle dramatycznych, półfinałowych meczach z AS Romą, Górnik spotkał się na wiedeńskim Praterze z Manchesterem City. Przegrał 1:2, a bramkę dla zabrzan strzelił kapitan drużyny Stanisław Oślizło. 
- Manchester na pewno był w naszym zasięgu - potwierdziło się to rok później, kiedy graliśmy z nimi w ćwierćfinale tych samych rozgrywek. Po trzech meczach co prawda dalej awansowali Anglicy, jednak w Chorzowie pokonaliśmy ich łatwo 2:0 - dlaczego więc przegraliśmy? - zastanawia się Stanisław Oślizło. - Powodów było kilka. Przede wszystkim minął ledwie tydzień od trzeciego meczu z Romą w Strasburgu, gdzie graliśmy dogrywkę, a o awansie zadecydował rzut monetą. Fizycznie i psychicznie kosztowało nas mnóstwo sił, a po awansie do finału panowało przeświadczenie, że cel został osiągnięty. Chyba uszło z nas powietrze. Wróciliśmy na kilka dni z Francji do Zabrza i czekała nas kolejna podróż do Wiednia. Manchester mógł spokojnie przygotowywać się do finału. Pojechały z nami żony, o ile pamiętam pierwszy raz w historii. Dla nich ważniejsze od meczu były zakupy. Dziesięć minut przed finałem zaczęła się w Wiedniu ulewa. Wytrąciło to nasz wielki atut, jakim była szybka, oparta na technice gra. Błędna była też chyba taktyka. Tak ofensywny zespół jakim byliśmy wówczas, trener Michał Matyas ustawił wybitnie defensywnie. Olek miał pilnować Lee, ich najlepszego napastnika. To nie była dla niego rola. Bramki traciliśmy po prostych błędach. Udało się strzelić tylko jedną, choć jeszcze Jasiu Banaś miał kapitalną okazję na wyrównanie. Nie wyszło, ale obiektywnie zagraliśmy słabszy mecz niż z Romą, Rangers czy wcześniej w Kijowie. Została mi z tego meczu pamiątkowa plakietka i medal. Nie dostaliśmy żadnych pieniędzy. Zresztą przed meczem żadna kasa nie była nam obiecana. Prezes Eryk Wyra powiedział: - Wygrajcie, a potem zobaczymy... Nie wygraliśmy, więc nie wiem co dla nas przygotował. Tym meczem skończyła się pewna epoka w Górniku, która już nigdy nie wróciła.

29 kwietnia 1970, Wiedeń, finał PEZP
Górnik Zabrze - Manchester City 1:2 (0:2)
Oślizło (68.) - Young (12.), Lee (42. - karny)

Górnik: Kostka - Gorgoń, Oślizło, Floreński (86. Deja), Latocha - Olek, Wilczek (75. Skowronek), Szołtysik - Banaś, Lubański, Szaryński.

Sędzia: Paul Schiller (Austria). Widzów: 15 000.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online