Forum
 

Nie bywam na Górniku - rozmowa z senatorem Jerzym Markowskim

» Kiedyś wspominał pan, że myśli o rozmowach z potencjalnymi sponsorami, którzy mieliby wspomóc Górnika Zabrze? Czy to dalej sprawa otwarta?
- Nie mogę i nie chcę prosić o wsparcie finansowe dla klubu, którego kwestie właścicielskie nie są przejrzyste. Czytam doniesienia prasowe i przyznam, że nie wiem, kto jest właścicielem tego klubu. Wszyscy mają do siebie pretensje. A każdy potencjalny chętny do wyłożenia swych pieniędzy, na pewno będzie pytać, dla kogo to czyni. Dziś pieniądze wydaje się, żeby na nich zarobić. Natomiast do tego zarabiania trzeba mieć partnera. A w wypadku Górnika Zabrze nie ma dziś jednoznacznego partnera, bo do końca nie wiadomo, jak jest z kwestiami właścicielskimi. Co innego słyszy się od pana Koźmińskiego, co innego od pana Płoskonia, a jeszcze co innego od prezydenta miasta Zabrza. A poza tym, nie ukrywam, że chętnie przyłożyłbym rękę do budowania śląskiego sportu, a nie jakiejś konfiguracji kosmopolitycznej, w której jest wszystko, tylko nie śląska piłka.

» Myśli pan, że Stanisław Płoskoń ma rację w konflikcie z firmą Polind?
- Nie wiem. Pan Stanisław Płoskoń to człowiek, z którym bardzo trudno się merytorycznie rozmawia. Ja z nim, na szczęście, już dwa lata nie rozmawiałem. Nie potrafię ocenić, która ze stron ma rację. To kwestia, którą - jak sądzę - w ostateczności będzie rozstrzygać sąd. Nie wiem po czyjej stronie leży racja. Denerwuje mnie tylko to, że cała ta sytuacja jest aż tak zagmatwana.

» Rozmawiał pan ostatnio z działaczami Górnika?
- Nie. Po wywiadzie, którego udzieliłem swego czasu "Trybunie Śląskiej", otrzymałem od prezesa Zbigniewa Koźmińskiego pismo. Wynikało z niego, że uraziłem w tym wywiadzie ambicje samego Koźmińskiego, jak i klubu. Bo zasugerowałem dwuznaczność zachowania zawodników Górnika. A ja nie zrobiłem nic innego, jak tylko przytoczyłem fragment jednego z wcześniejszych artykułów opublikowanych na łamach Trybuny Śląskiej. Natomiast sam fakt, że pan Koźmiński mógł się poczuć urażony, już ukazuje ewentualną możliwość partnerskiej współpracy.

» Czyli co, nie był pan ostatnio w siedzibie klubu?
- Nie, kurtuazyjnie wysłałem życzenia noworoczne i to wszystko. A na mecze Górnika przestałem chodzić. Co nie znaczy, że przestałem mu kibicować. Ale ten zaciąg z zagranicy dowodzi, że szefowie Górnika nie pojmują idei śląskiego sportu. Kibicom naprawdę nie jest obojętne, kto reprezentuje barwy tego klubu. Kibice chcą dopingować swoich.

» Czy zamierza pan zainteresować Górnikiem jakieś firmy?
- Do czasu aż nie przeczytam jednoznacznej informacji, że kwestie właścicielskie zostały do końca uporządkowane - nie mam ani ochoty, ani prawa kogokolwiek zachęcać do materialnego zaangażowania się w ten klub.

Rozmawiał Jerzy Dudała

źródło: Trybuna Śląska
nadesłał: Bruno



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online