Forum
 

Klamka zapadła

Tomasz Wałdoch po szesnastu latach wraca na Roosevelta. W poniedziałek zostanie przedstawiony jako dyrektor sportowy klubu.
To już praktycznie przesądzone. Choć na pytanie, kto będzie dyrektorem sportowym Górnika, w klubie pada odpowiedź „w poniedziałek o 12:00 odbędzie się w tej sprawie konferencja prasowa”, to klamka zapadła już kilka tygodni temu. Tomasz Wałdoch będzie przedstawiony jako osoba odpowiadająca za sportową stronę działalności klubu.

Przemawiał za nim kalendarz

- Nawet trener Adam Nawałka nie wie kto zostanie dyrektorem - mówi prezes Łukasz Mazur, nie potwierdzający, że wybór padł na Wałdocha. - Pytają oczywiście wszyscy. Co mogę powiedzieć... W klubie wiedzą dwie osoby, do tego dwie ze ścisłego kierownictwa firmy Allianz i jeszcze kilka innych. W sumie bardzo ograniczona grupa ludzi i mamy pewną satysfakcję, że do tej pory wszystko opiera się tylko na spekulacjach - dodaje prezes Górnika.

Nazwisko Wałdocha pojawiało się na „giełdzie” od początku. Kiedy tylko obecny zarząd pojawił się w Zabrzu padło stwierdzenie, że dyrektor sportowy, którego ponad rok w klubie nie było wcale, zostanie powołany w kwietniu.

Już wtedy z Tomaszem Wałdochem kontaktowali się przedstawiciele właściciela Górnika. Z czasem nieco „zamieszania” i wątpliwości pojawiło się po wypowiedzi Łukasza Mazura, który na jednym ze spotkań z mediami powiedział, że nazwiska Brzęczka, Mielcarskiego i Wałdocha brzmią pięknie, ale klubu w obecnej sytuacji na takich kandydatów nie stać. Sam Mielcarski, pytany jeszcze kilka tygodni temu o swoją kandydaturę powiedział: - Ze mną nikt się nie kontaktował, ale o Tomku coś słyszałem.

Za byłym kapitanem reprezentacji Polski przemawiał też kalendarz. Wałdoch do połowy kwietnia kończył szkołę trenerską w Kolonii, w związku z czym nie mógł wcześniej podjąć pracy w Zabrzu.

Dwóch w kolejce

Inni kandydaci? Przede wszystkim dyskutowano w Zabrzu o dwóch byłych graczach Górnika, a dziś trenerach. Jan Urban był jednym z „marzeń” osób zarządzających klubem jeszcze wówczas, kiedy pracował w Legii Warszawa. To jego nazwisko padło z ust Łukasza Mazura w pierwszym dniu pracy w Górniku jako tego, który spełnia wszystkie kryteria, by odpowiadać za sportową „działkę” klubu. Kiedy więc Urban stracił w Warszawie pracę, siłą rzecz jego nazwisko wróciło do grona ewentualnych kandydatów do pracy w Górniku.

Drugie nazwisko to Michał Probierz, główny kandydat do objęcia schedy po Ryszardzie Komornickim. W grudniu ubiegłego roku jedną nogą był już w Zabrzu, co miał ogłosić na konferencji prasowej w Białymstoku. W ostatniej chwili nic z tego pomysłu nie wyszło.

Pozostałe kandydatury, a w kuluarach mówiono o Włodzimierzu Lubańskim, Andrzeju Szarmachu, a nawet Dariuszu Dźwigale, nigdy tak naprawdę nie były w Zabrzu rozpatrywane.

Wałdoch był wielkim faworytem prezesa rady nadzorczej Górnika, Michaela Muellera - na co dzień zadeklarowanego kibica VfB Stuttgart, posiadającego zresztą legitymację członka klubu. Pewnie nie byłoby tematu, gdyby został - co wydawało się już przesądzone - asystentem Franciszka Smudy w kadrze. Grzegorz Lato nie doszedł jednak z Wałdochem do porozumienia i temat jego pracy z kadrą upadł. W tym czasie Wałdoch rozstał się z Schalke 04, gdzie wszystkie decyzje personalne podejmuje Felix Magath.

W nowej roli

Kiedy Ryszard Komornicki usłyszał o kandydaturze Wałdocha, powiedział: - Tomka znam, a właściwie znałem, kiedy miał osiemnaście lat. Co mogę powiedzieć? Tylko wtedy miałoby to sens, jeżeli samodzielnie mógłby podejmować decyzje. Jeżeli ktoś miałby mu najważniejsze decyzje dyktować to szkoda jego czasu i pieniędzy Allianzu. Poza tym zastanawiam się, czy faktycznie w Zabrzu zbyt mocno nie żyje się mitem byłych piłkarzy, którzy grali na Zachodzie, przyjadą i zbawią klub. Jeden człowiek tego nie zmieni, a piłkarze chyba nie chcą już słyszeć tylko o przeszłości i widzieć pojawiających się wielkich nazwisk, które niewiele im mówią. Problem jest inny i nie rozwiąże go sam Komornicki, sam Urban czy Wałdoch. Gdzie jest szkolenie? Gdzie są juniorzy, gdzie jest odpowiednia piramida, struktura klubu, powodująca, że piłkarze nie traktują go jak hotelu i przystanku, gdzie łatwo można sobie ułożyć życie.

Kiedy Komornicki odchodził z Zabrza, pojawił się w Górniku nastoletni Wałdoch. Grał w Górniku blisko sześć lat, kiedy wyjechał do Niemiec. Występował w Bochum, ale szczyt jego kariery przypadł na Schalke 04, gdzie w roli kapitana zespołu sięgał po Puchar Niemiec. Po zakończeniu kariery pracował w klubie jako trener młodzieży. Dziś, po ukończeniu szkoły trenerskiej może samodzielnie prowadzić każdy klub w Niemczech. Do Polski przyjechał na krótko w 2007 roku, kiedy poproszony o pomoc przez swojego przyjaciela Artura Płatka, grał wiosną w Jagiellonii Białystok. Na boisku pomógł wtedy drużynie awansować do ekstraklasy. Już w innej roli ma pomóc w awansie Górnikowi.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online