Forum
 

Mazur: Czego ode mnie przyjacielu chcesz? Mam cię ucałować?

(aktualizacja: 15:02) - Tabela nie kłamie. Jesteśmy na czwartym miejscu w I lidze, czyli na 20. w Polsce. Szału nie ma - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Łukasz Mazur, prezes Górnika Zabrze.
» Zawsze mówi pan to co myśli?
Łukasz Mazur: - Prawie zawsze. Staram się nie kłamać w życiu. Z prostego powodu, później nie pamiętam, co nakłamałem. Mam krótką pamięć i potem może mi się mylić. 

» Powiedział pan, że Górnik gra żenująco.
- Nie będę z siebie robił głupka. Mam trzydzieści kilka lat, coś w życiu osiągnąłem, a moje słowo coś znaczy dla wielu osób. Trzeba się szanować. Jeśli powiem, że było cudownie, a gra wyglądała źle, to ludzie będą gadać, że zgłupiałem. Jeśli powiem tak trzy razy, pomyślą, że nie można mi wierzyć. Bądźmy ludźmi poważnymi.

» Górnik miał awansować do ekstraklasy bez problemów, a zajmuje czwarte miejsce. Wyprzedza was między innymi Sandecja Nowy Sącz.
- To bardzo słaba liga, a my nie rozdajemy w niej kart. Tak naprawdę radzimy sobie wręcz słabo. Poza Widzewem, który błyszczy cały czas, nie ma na tym poziomie mocarzy. Ale nawet w tej słabej lidze trzeba być na jednym z dwóch pierwszych miejsc. I to jest problem.

» Jaki konkretnie problem?
- Miejsce w tabeli dobitnie pokazuje, gdzie jesteśmy. Górnik jest czwartą drużyną pierwszej ligi. Wychodzi więc na to, że w Polsce plasujemy się na jakimś dwudziestym miejscu. Szału nie ma.

» Gra Górnika w ekstraklasie to obowiązek. To pana słowa.
- Ten klub jest legendą polskiej piłki i nie ma co z tym polemizować. Górnik przyciąga na trybuny kibiców tak samo jak Legia Warszawa czy Wisła Kraków. Kiedy graliśmy ostatnio w Nowym Sączu, podchodzili do nas miejscowi i mówili wprost: "chcemy, żebyście awansowali". Podobnie było, jak przyjechała do nas Flota Świnoujście. Przyjezdni działacze w rozmowach z nami żartowali: "dzisiaj zremisujcie, ale potem to już zacznijcie wreszcie wygrywać. Wszyscy chcemy Górnika w ekstraklasie". Wszystkim na tym zależy, bo jesteśmy marką.

» Marką, która remisuje u siebie z tą wspomnianą Flotą...
- Bądźmy szczerzy, Górnik uczciwie zapracował na pierwszą ligę. Grą, transferami i pychą. Po tym jak w klubie pojawiła się firma Allianz działacze Górnika zaczęli grzeszyć pychą. "Jesteśmy wielkim klubem, mamy dużo kasy, nikt nam nie podskoczy". Tak myśleli. Tu więcej się mówiło niż robiło. Mało kto pamiętał, że jeszcze niedawno ten wielki Górnik ledwo wiązał koniec z końcem i miał najniższy budżet w lidze. W ekstraklasie utrzymywał się dzięki takim akcjom, po których mówiono, że Bóg jest kibicem Górnika.

» Gdyby jednak nie był i musielibyście liczyć tylko na siebie, co trzeba w pierwszej kolejności zmienić?
- Wszystkie sprawy są do wyprostowania. Począwszy od bezpieczeństwa podczas meczów i współpracy z policją, która do tej pory leżała, współpracy z miastem i MOSIR-em odnośnie korzystania z obiektu, czyli stadionu, chociaż słowo obiekt jest w tym wypadku nadużyciem. Sprawy HR-owe, finansowe, marketingowe i prawne. Kwestia ułożenia klubu, kto za co jest odpowiedzialny, to wszystko trzeba poukładać. Były sektory, za które nikt nie odpowiadał. Powiem brutalnie: organizacja w takim stanie jaki zastałem, jest nie do pomyślenia. Nie przystoi takiemu klubowi.

» Czyja to wina?
- Nie osądzam poprzedników, ale upadek Górnika zaczął się na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy zawieszono klubowy zarząd. Przez dwadzieścia ostatnich lat Górnik upadał jako organizacja, firma. Chociaż przebłyski się zdarzały, kiedy grał Niedzielan czy Kriżanac. To były dobre czasy, lecz błędy popełniano bez przerwy. Weźmy drugiego z wymienionych. Ivicy nie wykupiono za śmieszne pieniądze ze Sparty Praga. Więc za darmo odszedł sobie do Groclinu. Górnik się staczał. Było pełno marnych podpowiadaczy czy pomocników.

» I pan się tych marnych podpowiadaczy pozbył?
- Co dwa, trzy dni przychodzi do mnie osoba, która opowiada, jak to Górnikowi nie pomogła. A to, że za własne pieniądze jeździła swoim samochodem, by obserwować jakiegoś piłkarza, albo załatwiać sprawy dla klubu. A to coś innego. Jeśli byłeś kibicem Górnika i robiłeś takie rzeczy, oddawałeś mu nawet "swoją krew", no to świetnie, gratuluję. Ale czego teraz oczekujesz ode mnie drogi przyjacielu? Rekompensaty? Mam cię uściskać, ucałować? Jeśli to zrobiłeś, to dlatego, że chciałeś. Zawsze będziemy wdzięczni naszym kibicom za to, co zrobili. Jak mówiła moja mama, najgorsza jest jednak wyrzygana łaska. Nikogo nie będziemy o nic prosić.

» Narzeka pan na bałagan w klubie i organizację, nie chce pan łaski od innych. To po co w ogóle zdecydował się pan zostać prezesem Górnika?
- Spodziewałem się problemów, ale przeszłości rozliczać nie chcę. Musimy osiągnąć sukces sportowy, ale także finansowy i organizacyjny. To, co mi się nie podoba w naszej piłce, to sukces budowany od góry. Od dachu, a nie od fundamentu. Nakupi się drogich piłkarzy, wybitnych jak na polskie warunki, i to wystarcza na lokalny sukces. Ale w Europie taka drużyna jednak przegrywała. Klubom, które tak robiły, brakowało boiska treningowego, młodzieży czy odpowiedniego stadionu. W Górniku chcemy wprowadzać zdrowe zasady. Dlatego od poniedziałku zatrudnię dyrektora sportowego. Nie możemy się od razu napalać wyłącznie na ten sukces sportowy. Przykład? Mistrzostwo Polski ŁKS Łódź, który po dwóch sezonach spadł do drugiej ligi. Piłkarze mieli obiecane premie za mistrzostwo i kiedy nie daj Boże je zdobywali, to okazywało się, że nie ma ich z czego wypłacić.

» Co, jeśli Górnik nie awansuje?
- Ciśnienie jest i to ogromne. Wierzę w awans. Piłkarze i sztab trenerski mają coś do udowodnienia. Zarząd też, chociaż przyszliśmy tu na gotowe. W tej rundzie chcemy po prostu nie szkodzić. Awans jest wyczekiwany i chcę, żeby został wywalczony na boisku. Słyszę bowiem głosy, że możemy wejść również dzięki temu, że kilka klubów nie dostanie licencji. Mnie to nie interesuje.

» Czy to prawda, że tym dyrektorem sportowym Górnika ma zostać Jan Urban?
- To fachowiec. W Warszawie śmieją się ze mnie, że zwolniłem Urbana za dobrze o nim mówiąc.

» Skąd ten zachwyt jego osobą?
- Słyszę negatywne opinie o jego pracy w Legii i łapię się za głowę. Kim ten człowiek miał w Legii grać? Spójrzmy na kadrę Wisły i Legii. Między tymi zespołami jest przepaść. Na korzyść krakowian oczywiście. Kolega, szalikowiec Legii, mówił, że Urban miał trzech dobrych piłkarzy: Astiza, Chinyamę i Muchę. Trzema zawodnikami żadnego meczu się nie wygra. W takich warunkach zdobycie wicemistrzostwa to duży sukces. A był przecież też konflikt kibiców z ITI.

» Jest teoria, że piłkarze grali przeciw Urbanowi.
- Jeśli tak było rzeczywiście, to jestem zszokowany. Gdyby tak się zdarzyło w Górniku, to wolałbym zwolnić trzydziestu czy pięćdziesięciu zawodników niż wymienić jednego trenera. Urban miał też inny problem. Ściągali mu do zespołu piłkarzy, których wcale nie chciał. Nie miał zbyt wielkiego wpływu na transfery. Nad nim był jeszcze dyrektor sportowy. A nad nim z kolei zarząd. Przepraszam, ale wątpię, czy Urban przyszedł do zarządu i pokazał swoją listę życzeń. Większość graczy wciskano mu na siłę. Jak tego nieszczęsnego Chińczyka Donga. Trener Urban wcale przecież go nie chciał. Dlaczego? Dowiedziałem się po meczu z Polonią Bytom. Dong zagrał żenująco. Poza tym, że ładnie i egzotycznie wyglądał, nie wyróżniał się niczym. My też mieliśmy kiedyś Japończyka, który poza ciosami karate nie umiał nic i w swoim pierwszym meczu powalił w ten sposób przeciwnika. Podejrzewam, że piłkę widział wtedy pierwszy raz w życiu!

» Pomysł ze ściągnięciem Urbana można też odczytać jako wotum nieufności wobec trenera Adama Nawałki.
- Nigdy nie powiedziałem, że zatrudnię Urbana. Mówiłem tylko że bardzo go szanuję i że marnuje się w Legii.

» W Zabrzu by się nie marnował?
- Każda personalna decyzja to ryzyko. Urban mógłby się zmarnować i w Zabrzu. Cenię go za to, co zrobił w Legii. Podoba mi się, że zawodnicy mu się zbuntowali... Treningi były za ciężkie? W naszej lidze? Przerwa świąteczna za krótka? Jak komuś przeszkadza trawa, albo piłka, która się źle odbija, to taki człowiek nie może być piłkarzem. Podejście, że wszystkiemu winny jest trener, a ci biedni piłkarze są przemęczeni, bardzo mnie bawi. Zawodnicy uczą się w ten sposób, że mogą zwolnić trenera.

» I nie szanują kibiców, pokazując im obraźliwe gesty.
- Piłkarz obrażający trenera czy kibiców nie szanuje swojego klubu. Kiedy dowiedziałem się, że Mariusz Pawełek pokazał kibicom środkowy palec, moją pierwszą reakcją była myśl, że powinni mu ten palec, k..., złamać. Kibice to ludzie, którzy ciężko pracują, często na nocną zmianę, za 1500 zł. I wydają te cholerne 20 złotych, drą się na całe gardło, bo żyją tym klubem przez 24 godziny na dobę. Po to, żeby jakiś idiota pokazał im "fuck you"? Wyobraźmy sobie sprzedawcę telewizorów w sklepie, którego pan jest właścicielem. Przychodzi klient, jest wyjątkowo upierdliwy, zadaje mnóstwo pytań. I zarzuca sprzedawcy, że ten mu źle tłumaczy. Na co handlowiec pokazuje mu środkowy palec. Co pan by zrobił?

» Zmienił sprzedawcę.
- I to w trybie natychmiastowym! Domagałbym się rozwiązania umowy z winy zawodnika. To jest tak rażące naruszenie zachowań, że gorzej być nie może. Inna kwestia, że to zwykły brak kultury osobistej. Rażący.

» Na razie zmienił pan, a konkretnie zwolnił, trenerów Bochynka i Żurka, którzy z Górnikiem się mocno identyfikują.
- Skończyło się dawanie za darmo. Nie jesteśmy instytucją charytatywną. W przypadku jeśli będziemy mieli do wyboru dwie osoby gwarantujące równy profesjonalizm i podobny koszt utrzymania, a jedna z nich będzie związana z Górnikiem, to zawsze wybierzemy tę drugą.

» Obaj pracowali w dziale skautingu, którym wcześniej się nie zajmowali.
- Jeśli obserwowanie piłkarzy nie jest domeną trenera Żurka, to dlaczego poprzedni zarząd powierzył mu akurat taką rolę? Nie twórzmy etatów na siłę. Kiedy przyszedłem do klubu, administracja była rozbudowana do monstrualnych rozmiarów, z sześcioma księgowymi. Więc o czym my w ogóle mówimy? Miałem wrażenie, że ta cała otoczka administracyjna nie jest dla części sportowej, tylko część sportowa jest po to, by administracja miała co robić.

» Zamierza pan stworzyć rezerwy Górnika, które miałyby zacząć od B Klasy. Wyobraża pan sobie tam Gorawskiego, Pazdana czy Zahorskiego?
- Jeśli nie będą się łapać do pierwszej drużyny, to zagrają w drugim zespole. A że zarabiać będą kilkadziesiąt tysięcy? To nie mój problem, nazwiska nie grają. Jeśli nie wykonują dobrze swojego zawodu i nie łapią się do pierwszej drużyny, to grają w rezerwach. Proste! Co mnie obchodzi, ile taki piłkarz zarabia? I tak mu muszę płacić. Na pewno nie będę mu płacił za wolne soboty i niedziele w objęciach małżonki.

» Podobno chce pan na trybuny ściągnąć zapomniane legendy Górnika.
- To mój obowiązek. Tak robią najlepsze kluby, które są na topie. Nie wyrywkowo, ale bez przerwy. Odwołują się do tradycji. Przykład pierwszy z brzegu. Bayern gra w Lidze Mistrzów z Manchesterem. Słyszymy, że Karl-Heinz Rumennige zakłada się z Ulim Hönnesem, czy jednak Wayne Rooney zagra przeciwko Bayernowi. I to jest piękne. Bo to ludzie z tego klubu, tam się wychowali i dorastali. VIP-em w Polsce zawsze była osoba, której zarząd z łaski kapnął specjalnym karnetem na cały sezon. Najczęściej były to i tak osoby, które na takie bilety było stać i bez pomocy. Ale to trzeba zmienić. Hubert Kostka, Jan Kowalski, Henryk Latocha czy Jan Banaś zawsze dostaną u nas karnety. Takich piłkarzy mamy zresztą wielu.

» Tomasz Hajto też może liczyć na podobne traktowanie?
- To nie jest legenda Górnika. VIP-em jest się wtedy, kiedy dajemy komuś możliwość kupienia samej wejściówki. Jeśli my mówimy: "ty możesz kupić sobie bilet na lożę honorową", to znaczy, że ta osoba akurat na to zasługuje. Że taki bilet może sobie kupić nawet za pięć tysięcy.

» Nikt się za to nie obraził?
- Sprawa była nawet przedmiotem obrad rady miejskiej w Zabrzu. Pewien poseł zastrzegał, że nie pojawi się na stadionie, dopóki jestem prezesem. Mam nadzieję, że długo go nie będzie... Jeśli ktoś dostanie od nas możliwość kupienia karnetu VIP, to znaczy, że my traktujemy taką osobę właśnie jako VIP-a. Nie dlatego, że jest krewnym prezesa, czy innego króliczka, ani nie dlatego, że udziela się politycznie. Nas to nie interesuje. VIP to też osoba, którą stać na to, żeby być VIP-em. Jeśli takich osób w sezonie będzie 10, to i tak będzie za dużo. Obstawiam, że to będzie jakieś 5-6 osób.

» Przejął się pan tą sprawą z posłem?
- Byłem rozbawiony. Powiedziałem tylko, że pewne osoby nie dostaną biletów VIP, na co w prasie pojawiły się komentarze kilku osób. Oburzone twierdziły, że nie będą wcale ich chciały. Tyle że nie podaliśmy żadnych nazwisk. Skąd więc oni wiedzieli, że chodzi właśnie o nich? Sami się domyślili.

» Powiedział pan o poprzednim prezesie Jędrzeju Jędrychu, że zasłużył na pomnik. Co pan musi zrobić, żeby sobie na to zasłużyć?
- "Zagraj, zagraj jak za dawnych lat" - tak śpiewają nasi kibice. To jest Górny Śląsk, tu się ceni pracę, oddanie. Walka musi być.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online