Forum
 

Pół roku niemocy

Od ponad sześciu miesięcy Górnik Zabrze nie strzelił w oficjalnym meczu więcej niż jednej bramki.
Nawet Stali Stalowa Wola zdarzył się w ostatnim półroczu mecz, w którym strzeliła dwie bramki. Stal jest w tabeli ostatnia i w praktyce pogodzona z degradacją. Górnik nie ma więc konkurencji. 3 października 2009 roku zabrzanie zdobyli trzy gole właśnie w Stalowej Woli. Potem szczytem marzeń było jedno trafienie. To oznacza, że minęło w sobotę pół roku od meczu, w którym Górnik więcej niż raz wpisał się na listę strzelców.

Brosz przewidział

- Nie wiem czy będę trenerem Górnika, ale wiem, że trudno będzie zabrzanom walczyć o awans, jeżeli nie będą mieli w tym sezonie snajpera, który zdobędzie w sezonie około piętnastu goli - słowa wypowiedziane latem ubiegłego roku przez Marcina Brosza okazały się prorocze. Górnik już w ekstraklasie nie grzeszył skutecznością, a po spadku jest pod tym względem jeszcze gorszy. W pierwszej dziesiątce tabeli tylko jeden zespół trafiał rzadziej niż zabrzanie. To KSZO Ostrowiec. Targany wieloma organizacyjnymi problemami GKS Katowice ma na koncie dziesięć bramek więcej i tylko w dwóch ostatnich spotkaniach strzelił cztery gole. Tyle co Górnik w całym 2010 roku.
Jeszcze na początku nie było to o tyle problemem, że Górnik potrafił grać na „zero” w tyłach. - To jest pewien komfort. Jak nie stracimy bramki to jedno trafienie może dać trzy punkty - mówił dwa tygodnie temu Sebastian Nowak, wtedy jedyny bramkarz w pierwszej lidze, który nie wyciągał piłki z siatki. I faktycznie, z dwoma trafieniami Górnik zdobył siedem punktów w trzech spotkaniach. Potem jednak zaczął gole także tracić. W Sandecji nawet dwa.

Najskuteczniejszy Przybylski

Zmienił się trener, ale nie zmieniła się skuteczność. Niemoc trwała w sześciu ostatnich grach pod kierunkiem Ryszarda Komornickiego (pięć goli) i trwa także wiosną. W pięciu meczach Górnik strzelił cztery bramki. Najskuteczniejszym graczem tych jedenastu meczów był Mariusz Przybylski, defensywny pomocnik, który na boisku ma robić wiele rzeczy, ale akurat strzelanie bramek nie należy do tych, z których jest rozliczany. Zresztą w najbliższym meczu zabraknie go na boisku, bowiem pauzuje za kartki. Robert Szczot, Marcin Wodecki, Tomasz Zahorski, Robert Trznadel... To nominalni napastnicy. Zdobyli po jednej bramce.

Podstępna taktyka

- Byłem w Nowym Sączu i wyglądało to bardzo smutno. Graliśmy w sobotę, potem były święta, ale w środę spotkam się z trenerem Nawałką i będziemy rozmawiać - mówi prezes Górnika, Łukasz Mazur. - Przyznam bowiem, że jako kibic i laik nie rozumiem podstępnej taktyki Górnika na wyjazdach. Jeżeli bokser wychodzi do walki za podwójną gardą i prawie zawsze dostanie po twarzy. Gramy jednym napastnikiem, kiedy przegrywamy wchodzi na boisko kolejny defensywny pomocnik... To miłe, że działacze Sandecji życzyli nam awansu, ale dodali coś jeszcze, co zatrzymam dla siebie - dodaje prezes Górnika. - Jako prezes muszę i oczywiście wierzę wciąż w awans, ale realnie na to wszystko patrząc, nie ma wielu przesłanek, byśmy mieli nagle zacząć wygrywać i minąć ŁKS. Na pięć spotkań zdobyliśmy osiem punktów w bardzo przeciętnym stylu. Realnie powinno być ich nawet mniej, bo Katowice były od nas lepsze, a Podbeskidzie na pewno nie gorsze. Wygrana z Gorzowem miała miejsce po potwornej męczarni - kończy Ł. Mazur.
Po meczu z Sandecją Górnik dostał dwa dni wolnego. Spotkał się na treningu dopiero wczoraj o 19:00 na boisku Gwarka Zabrze ze sztuczną nawierzchnią.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online