Forum
 

Krajobraz po wygranej

To ciekawe, że najlepiej zagrali w niedzielę piłkarze, którzy mieli ponad pół roku przerwy w grze. Przecież Adam Banaś "trzymał" defensywę, a Tomek Zahorski, choć nie strzelił gola, dał świetną zmianę - twierdzi legenda Górnika, Stanisław Oślizło.
W Zabrzu wyraźnie odetchnięto po niedzielnej wygranej z Gorzowem. I trudno się dziwić, skoro klub czekał na ten moment ponad pięć miesięcy. Jak na drużynę, która była budowana za wielkie pieniądze i zdaniem właścicieli miała w tym sezonie - tak spekulowano rok temu, jeszcze za kadencji Henryka Kasperczaka - walczyć o czołowe lokaty w ekstraklasie, czas to wyjątkowo długi.

Kulig odpocznie dłużej

Po tym, co działo się na boisku przy Roosevelta, już dziś można założyć, że przy ustalaniu wyjściowej jedenastki na mecz z Podbeskidziem, trener Adam Nawałka będzie miał kilka personalnych dylematów. Grzegorz Bonin na prawej obronie? Pewnie nie. - To było wyjście awaryjne, bowiem chcieliśmy zwiększyć naszą siłę w ofensywie. Generalnie mamy przygotowany inny wariant - przyznał Nawałka, który długo może nie skorzystać z Przemysława Kuliga. Były gracz Cracovii ma poważnie naderwane więzadła i istnieje duże prawdopodobieństwo zabiegu. To z kolei oznacza w praktyce koniec rundy dla prawego obrońcy z Zabrza.

Większy zgryz trener powinien jednak mieć w formacjach ofensywnych, bowiem o klasę lepiej Górnik prezentował się po zejściu z boiska Pawła Strąka i Przemysława Pitrego. Nawałka na obu stawiał praktycznie w każdej grze kontrolnej. I obaj nie zawodzili. Pitry w Turcji grał ponoć tak dobre mecze, że kilka miejscowych klubów chciało go kupić „od ręki”. I to on miał być wiosną napastnikiem numer jeden w Górniku. W lidze zagrał jednak dwa słabe mecze. Zmienił go Tomasz Zahorski, który w lidze nie grał od kwietnia ubiegłego roku i potrzebował 27 minut, by przypomnieć, że dwa lata temu był uznawany za jednego z lepszych napastników ekstraklasy. - Jestem gotowy do gry, po kontuzji nie ma śladu. Nie wiem jakim składem wyjdziemy na mecz w Bielsku, ale ważne, że mamy „ławkę”. Awans na pewno trudno wywalczyć jedenastoma piłkarzami - uważa Zahorski. Pytany o presję mówi krótko. - Szanuję każdego rywala, ale nie mówmy o presji kiedy gramy z takim zespołem jak Gorzów. Trzeba wyjść, pokazać swoją wyższość i wygrać. Przecież to nie był zespół, który narzucił warunki gry przekraczające możliwości Górnika.

Oślizło się zastanawia

- Presja? Jest elementem tego zawodu. Tak samo ważnym jak przygotowanie i technika. Jak mówił mi Ryszard Komornicki, piłkarzy jest milion, ale tych, którzy zagrają dobrą piłkę przy tłumach i gwizdach już tylko kilkuset. I niekoniecznie są to ci piłkarsko najlepsi - stwierdził prezes Górnika, Łukasz Mazur.

Swoją drogą trudno nie zgodzić się ze Stanisławem Oślizło, który głośno zadaje pytanie: - Jak to jest możliwe, że najpewniej, a może nawet najlepiej zagrali w niedzielę piłkarze, którzy mieli ponad pół roku przerwy w grze? Przecież Adam Banaś „trzymał” defensywę, a Tomek Zahorski, choć nie strzelił gola, dał świetną zmianę. Gra ofensywna nabrała jakości - przyznała legenda Górnika i konia z rzędem temu, kto potrafi dać jednoznaczną wykładnię tej, słusznej zresztą teorii. Ktoś przyznał, że wszystko siedzi w głowach i trudno się z tą opinią nie zgodzić. - Sebastian Nowak przyznaje wprost: - Wiem, że patrząc na naszą grę trudno o optymizm i nie widać wielu pozytywów, ale jestem w tej grupie na treningach i byłem na sparingach. Różnica w tym, co potrafimy pokazać jest kolosalna. Niestety, nie na korzyść meczów o stawkę - twierdzi bramkarz Górnika. - Psycholog? To indywidualna sprawa. Każdy sam musi się określić, czy takiej pomocy potrzebuje.

Z dyrektorem w kontakcie

Można się też spodziewać pewnych roszad w drugiej linii. Nawałka obejmując posadę mówił, że Górnikowi jest potrzebny ofensywny pomocnik, jednak w sparingach zdecydowanie stawiał na duet graczy sprowadzonych jeszcze przez Henryka Kasperczaka, czyli Pawła Strąka i Mariusza Przybylskiego. Efekt? Po obu wiosennych meczach mówił podobnie. - Mamy problem z rozegraniem piłki, z grą ofensywną i stwarzaniem sytuacji. Zbyt szybko pozbywamy się piłki, gramy za nerwowo...

Po takich słowach rodzi się pytanie, czy postawi na ten duet po raz trzeci czy jednak dokona roszady w składzie? Alternatywy zbyt wielkiej nie ma. Piłkarze Górnika z czystym sumieniem mogą postawić Konradowi Cebuli „duże z pianką”, ale pewnie wszyscy zdają sobie sprawę, że nie jest to dziś kandydat na lidera zespołu.

Po wydarzeniach gorącego weekendu trudno było nie zadać prezesowi Górnika pytania o osobę Jana Urbana, o którym jeszcze tydzień temu mówił: - To z naturalnych względów idealny kandydat do pracy w Zabrzu. Emocjonalnie związany z klubem, cieszący się tutaj ogromnym autorytetem. Wtedy Urban miał pracę w Warszawie, dziś jest bezrobotny. - Mamy trenera i jesteśmy z niego zadowoleni - przyznaje dziś Mazur. - Kandydata na dyrektora sportowego mamy, praktycznie jesteśmy już dogadani i pozostajemy w kontakcie. I mówiłem, że chcemy tę osobę zatrudnić w kwietniu, co nie znaczy, że stanie się to 1 kwietnia - przyznaje Ł. Mazur.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online