Forum
 

Sport: Wygrana po męce

Po 162 dniach Górnik sięgnął po trzy punkty. Podopieczni Adama Nawałki zdają sobie jednak sprawę, że grając na takim poziomie jak wczoraj o awans będzie bardzo trudno.
3 października ub. roku zabrzanie wygrali ligowy mecz w Stalowej Woli. Potem było już tylko źle. Wliczając mecz z Katowicami, w siedmiu kolejnych spotkaniach Górnik grał słabą piłkę i nie wygrywał. Wczoraj zmieniło się jedno. Po prawdziwej męczarni Adam Nawałka i jego piłkarze dopisali w tabeli trzy cenne punkty. - Najwyższy poziom na pewno to nie był, ale cel został osiągnięty - przyznał po spotkaniu trener Nawałka, dla którego było to premierowe zwycięstwo w roli trenera zabrzan.

Zgodnie z przewidywaniami Górnik zaczął mecz z Grzegorzem Boninem na prawej obronie i Konradem Cebulą w linii pomocy. Ten drugi do 80 min nie pokazał - podobnie zresztą jak koledzy - gry powalającej na kolana. A jednak to były gracz Cracovii został bohaterem spotkania, strzelając bramkę, która pozwala Górnikowi zmniejszyć dystans do czołówki pierwszej ligi. Zaczęło się od długiego podania Adama Marciniaka i zgrania piłki głową przez bardzo aktywnego Marcina Wodeckiego. Cebula wykorzystał jego prostopadłe podanie i nieporozumienie w defensywie gości. Piłka przy słupku wpadła do siatki, a 7 tysięcy kibiców odetchnęło z ulgą.

Trudno znęcać się nad zwycięzcą, ale jeżeli zabrzanie naprawdę marzą o awansie, to muszą zdawać sobie sprawę, że przez blisko 70 minut grali futbol nie mający z ekstraklasą nic wspólnego. Po raz kolejny zabrakło lidera drużyny, dominował na boisku chaos, a momentami wręcz paniczny strach przed popełnieniem błędu. Górnik szybko tracił piłkę, sporadycznie podchodził pod pole karne gości i nie było przypadkiem, że pierwszy naprawdę niezły strzał oddał w... 67 minucie. W tym czasie na boisku byli już piłkarze wprowadzeni do gry z ławki. Co prawda to nie oni brali udział w zwycięskiej akcji, ale z czystym sumieniem zarówno Tomasz Zahorski, jak i Alesz Besta mogą powiedzieć, że wykonali kawał przyzwoitej roboty. Pierwszy z nich zmienił Pawła Strąka, a salwa gwizdów jaka żegnała byłego mistrza Polski z krakowską Wisłą niech wystarczy za ocenę jego gry. „Zahor” w piłkę nie grał o punkty od kwietnia ubiegłego roku, a tydzień temu nie znalazł się nawet w meczowej osiemnastce. Wczoraj udowodnił, że przy mizerii zabrzan w grze ofensywnej może być atutem drużyny w walce o awans.

W ostatnich 20 minutach Górnik faktycznie uzyskał na boisku przewagę, ale też warto odnotować dwie fantastyczne interwencje Sebastiana Nowaka z 56 minuty, kiedy po kiksie defensywy goście dwa razy byli o krok od szczęścia. Także w pierwszej połowie najgroźniejszą sytuację stworzyli na boisku grający bez kompleksu piłkarze z Gorzowa.

Po bramce na 1:0 Górnik kilka razy z kontry mógł się pokusić o drugie trafienie, a najlepszej okazji nie wykorzystał wspomniany Zahorski, którego świetny strzał głową obronił Janicki. Przy ogromnym problemie z rozegraniem piłki w środku pola być może właśnie gra z kontry, szczególnie na wyjazdach okaże się nadzieją Górnika na zdobywanie punktów.

Jesienią po trzech wygranych Górnik w Gorzowie został sprowadzony na ziemię i pierwszy raz po spadku zszedł z boiska pokonany. Dla odmiany wczoraj pierwszy raz z tym samym rywalem wygrał w rundzie rewanżowej. Za tydzień w Bielsku-Białej okaże się, na ile wczorajszy wynik zmieni oblicze drużyny z Roosevelta.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online