Forum
 

Sport: Demony wróciły?

W Zabrzu już po pierwszym meczu zapaliło się światełko ostrzegawcze. Dywagowanie, czy korzystne dla Górnika wyniki padły w meczach konkurencji o tyle nie ma sensu, że z grą, którą pokazali zabrzanie na Bukowej, trudno nawet marzyć o ekstraklasie.
Falstart czy powrót demonów, które wraz z nowym rokiem i przyjściem do Zabrza Adama Nawałki miały raz na zawsze zniknąć?  W poniedziałek to pytanie nurtowało na Roosevelta wszystkich. Od działaczy po kibiców. - Wierzę w ten zespół, jestem przekonany, że będziemy grać lepiej i wygrywać, ale pamiętajmy, że w 90 procentach są to ci sami piłkarze, którzy grali w Zabrzu w 2009 roku - przyznał trener Adam Nawałka.

1:0 dla Komornickiego

- Szczerze? Katastrofa, graliśmy do d... - przyznał jeden z zawodników przychodzących na trening. I prawdę mówiąc trudno z tak jednoznaczną opinią polemizować. - Bardzo mi się podobali piłkarze GKS. Naprawdę zaimponowali - stwierdził nowy prezes klubu, Łukasz Mazur, który wpadł na pomysł nowej „świeckiej tradycji”, polegającej na cotygodniowych spotkaniach z mediami. Dodajmy, że w sali im. „Bolka’’ Niesyty, od dłuższego czasu zamkniętej niemal przed wszystkimi na cztery spusty. - To miejsce musi żyć. Każde spotkanie w tym klubie, niezależnie od tego, czego będzie dotyczyło, ma się odbywać w tym miejscu, a nie w pokoikach i podziemiach - zadeklarował Mazur.

Piłkarze Górnika Zabrze mieli w niedzielę coś do udowodnienia. Przede wszystkim oni, mniej trener Adam Nawałka. Oczywiście ważne były punkty, ale pojawiła się też niepowtarzalna okazja, by odciąć się od tego, co „oferowali” w końcówce ubiegłego roku, spadając z pierwszego miejsca w tabeli po zdobyciu dwóch punktów w sześciu meczach. Miała być jakość, chęci, pomysł, a przy okazji dobry wynik. Było tylko to ostatnie, bo z gry to katowiczanie zasłużyli na trzy punkty. I jeszcze jedna ważna rzecz. Swoją grą zespół miał pokazać, że Ryszard Komornicki, wypowiadając wiele cierpkich słów, nie miał racji. Na razie jest 1-0 dla niego i jeżeli ktoś uważał, że cały problem Górnika Zabrze wyjechał zimą do Szwajcarii, to jest w błędzie.

- Narzekano na Ryśka Komornickiego, kiedy mówił, że potrzebne jest inne podejście do meczu. Walka, zaangażowanie, determinacja... Dziś na konferencji prasowej słyszymy te same słowa - przyznaje Stanisław Oślizło.

Nawał... pracy

Prezes Mazur mówi jeszcze dosadniej. - Oglądamy mecz z trybun, jesteśmy kibicami, ale ciśnie się pytanie, czy po tym co widzieliśmy, a gra wyglądała podobnie jak w drugiej części rundy jesiennej, aby na pewno największym problemem Górnika był Ryszard Komornicki. Po tym, co widzieliśmy, nie sądzę, by tak było.

W Zabrzu już po pierwszym meczu zapaliło się światełko ostrzegawcze. Dywagowanie, czy dobre wyniki padły w meczach konkurencji o tyle nie ma sensu, że z grą, którą pokazali zabrzanie na Bukowej, trudno nawet marzyć o ekstraklasie. - To nie był na pewno zespół na ligę - przytomnie zauważył debiutujący w GKS Paweł Buśkiewicz, kiedyś gracz Górnika Zabrze. Inna rzecz, że wszyscy główni kandydaci do drugiego miejsca, czyli ŁKS i Pogoń zagrali podobnie jak Górnik, czyli bezbarwnie i słabo.

- Suma indywidualnych umiejętności naszych zawodników jest wysoka, ale to nie wystarczy. D...y muszą być „zdarte”. Paniki nie ma, głów nie spuszczamy ani o centymetr - zapewnia Nawałka.

- Naprawdę wróciły demony jesieni. Oby tylko na to jedno spotkanie - uważa prezes Mazur. Kiedy Adam Nawałka wychodził na trening usłyszał: - Nasz trener ma naprawdę... nawał pracy....

Bardziej chcieć

Co na to sam szkoleniowiec? Prawdopodobnie skończył się w sobotę czas „dobrego wujka”, który wierzył, że zespół w trakcie okresu przygotowawczego w naturalny sposób przejdzie na „dobrą stronę mocy”. Na razie nie przeszedł i można przypuszczać, że Adam Nawałka odbędzie z piłkarzami męską rozmowę. Kiedy mówił, że to pierwszy mecz, a zespół momentami miał przebłyski dobrej gry, na pewno próbował piłkarzy bronić. Z drugiej strony bardzo jednoznacznie stwierdził: - Nie oszukujmy się. To był falstart, ale wiemy, jakie popełniliśmy błędy. Trzeba je skorygować. Wystawiłem zespół najlepszy jaki na ten dzień mieliśmy, wiedzieliśmy co mamy na boisku robić. Nie było przede wszystkim dobrego rozegrania piłki, szwankowało ostatnie podanie. Zbyt szybko chcieliśmy zagrać piłkę, zamiast jeszcze ją rozegrać i przytrzymać. Nie wpadamy w panikę, ale... Musimy bardziej chcieć niż nasi rywale - dodał Nawałka i trudno nie pamiętać, że podobne słowa, choć może w bardziej bezpośredniej formie, padały z ust Ryszarda Komornickiego.

Nie ma w pierwszej lidze zespołu, który będzie wygrywał wszystkie mecze. Z drugiej strony limit wpadek kandydatów do awansu jest mocno ograniczony, szczególnie kiedy, jak Górnik, trzeba odrabiać straty. Pogoń wciąż jest cztery „oczka” wyżej, a to oznacza konieczność wygrania dwóch spotkań więcej. Z czternastu pozostałych. Tylko czternastu.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online